Leszczyński i Jakubik: Robert dementuje

Obraz ilustrujący artykuł

Bezkompromisowy krytyk muzyczny, juror „Idola”, zmienił wizerunek. Nie oznacza to, że złagodniał. Tylko obciął włosy. Dlaczego? Robert Leszczyński, wieczny anarchista i Piotruś Pan, mówi, że dorasta. Oto fragmenty wywiadu udzielonego przez Roberta dla magazynu „Gala”.

-Czy ta zmiana wizerunku ma coś wspólnego z dorastaniem?
-Szczerze mówiąc – ma. Jest taki zabawny cytat z musicalu Metro: „Muszę coś zrobić z tym cholernym życiem, jutro ścinam włosy”. Narastał we mnie brak komfortu w rzeczywistości, która mnie otacza. Moja niedojrzałość przestała mnie bawić. Może wpłynął na to fakt, że urodziło mi się dziecko? Początkowo nie umiałem wyobrazić sobie siebie jako ojca. Ludzie czasem są zaskoczeni tym, że zostają rodzicami, a społeczeństwo narzuca im określoną rolę. Ja sobie nie narzuciłem niczego. Ani miłości do dziecka, ani czasu, który mam z nim spędzać. Odrzuciłem stereotypy, że muszę być taki czy inny. Taką radę dał mi Maciek Maleńczuk, który ma trójkę dzieci. A teraz jestem spokojny o swoje uczucia do dziecka. Właśnie dzięki temu, że czekałem, aż same przyjdą. Czytaj

Poseł Florek załatwi dotacje na wierzbie

Obraz ilustrujący artykuł

Jeszcze w tym roku rolnicy, którzy uprawiają wierzbę opałową, mogą otrzymać za to dopłaty: 55 euro za hektar. Dopłaty te „załatwia” Sebastian Florek, który sam uprawia ten gatunek wierzby. Sebastian Florek, poseł SLD, nie ma wakacji, gdyż siedzi w Sejmie i pilnuje zmiany przepisów, które i jemu przyniosą zysk. Mowa o zapisie w ustawie o utworzeniu agencji restrukturyzacji rolnictwa. „Chcemy, aby rolnicy dostali te dopłaty jeszcze w tym roku” – mówi poseł Florek. „Ile pan dostanie?” – pyta posła Florka dziennikarz „Super Expressu”. „Nie o to chodzi” – odpowiedział wymijająco. „Chodzi o to, aby rynek wierzby energetycznej się rozwijał, żeby rolnikom opłacało się ją uprawiać, żeby mieli dodatkowy dochód” – mówi. Poseł Florek uprawia wierzbę energetyczną od trzech lat. Zasadził, jak twierdzi, około 8 hektarów. W tym roku zimą i wiosną miał pierwszy zbiór – tanie paliwo opałowe. Z ośmiu hektarów wpadnie mu do kieszeni 440 euro rocznie.

[Anita Czupryn, Super Express]

Ruszył casting do „Baru 6: Europa”

W dniu wczorajszym rozpoczął się casting do szóstej edycji „Baru”. Zgodnie z wcześniejszymi informacjami, program nie będzie emitowany na antenie Polsatu, który definitywnie skończył z tym reality show. Nowa edycja nosić będzie nazwę „Bar 6: Europa” i emitowana będzie na antenie TV4. W widowisku wezmą udział osoby różnej narodowości, pochodzące z całej Europy.

Wojciech Glanc w „Lidze Mistrzów Śmiechu”

Obraz ilustrujący artykuł

Wczoraj o 23:00 na antenie Polsatu było można zobaczyć kolejny odcinek „Ligi Mistrzów Śmiechu”. Jednym z występujących w programie komików był 32-letni Wojciech Glanc, brzuchomówca i uczestnik drugiej polskiej edycji „Big Brother”. Wojtek wystąpił wraz ze swoją lalką – Eustachym. W każdym odcinku „Ligi Mistrzów Śmiechu” występują trzej znani komicy i gwiazda. Goście są zarazem uczestnikami konkursu na najlepszy występ kabaretowy. Komicy prezentują swój występ przed publicznością, która decyduje, kto przejdzie do drugiej części rywalizacji i zmierzy się z gwiazdą. O wyborze najlepszego komika decydują telewidzowie. Gospodarzami programu są Piotr Pręgowski i Aleksandra Wolf.

Monika Sewioło z nowym partnerem

Obraz ilustrujący artykuł

28-letnia Monika Sewioło, gwiazda pierwszej edycji „Big Brothera”, ponownie zmieniła partnera. Kilka lat temu rozwiodła się z Jerzym Sewiołą, a teraz dotychczasowego narzeczonego, 60-letniego Ryszarda Krajewskiego (producenta teleturnieju „Familiada”), zastąpił u boku Moniki wysoki, przystojny brunet – Bartosz Kotalewicz. Monika wyraźnie zaznaczyła, że jest jej nowym partnerem, przypieczętowując deklarację namiętnym pocałunkiem.

[Igor Michalski, Super Express / fot. Studio 69]

Karolina Jakubik i Robert Leszczyński

Obraz ilustrujący artykuł

To nie zwycięstwo Maćka Silskiego było największą sensacją finału czwartej edycji „Idola”, lecz nowa fryzura i dziewczyna jurora Roberta Leszczyńskiego! 38-letni dziennikarz ściął dredy przypominające mopa i z dumą prezentował najeżoną głowę. Skąd ta zmiana? Przez politykę. Dość niehigieniczną fryzurę, Robert obciął na prośbę Demokratów, do których dołączył jakiś czas temu. Równie dumnie „Leszcz” prezentował swoją nową wybrankę – Dinę, w której bez trudu można rozpoznać 24-letnią modelkę Karolinę Jakubik, bohaterkę drugiej edycji polskiego „Big Brothera” oraz czwartej edycji „Baru”. Dina dobrze bawiła się u boku Roberta i chętnie sięgała po napoje wyskokowe. Efekt? Bełkot i chód marynarza. Jednak Robert Leszczyński nie widział w tym zachowaniu nic zdrożnego. Czule obejmował i całował Karolinę.

[Super Express]

SLD i Samoobrona nie chcą Florka

Obraz ilustrujący artykuł

Poseł Sebastian Florek, dawny gwiazdor programu „Big Brother”, nie może odzwyczaić się od bycia parlamentarzystą. Dlatego postanowił wstąpić do Samoobrony, bo SLD już go nie chce na swoich listach do Sejmu. Florek, rolnik z podolsztyńskiego Dorotowa, zasłynął jako uczestnik telewizyjnego reality show. Na fali popularności zapisał się do SLD, dostał na listę kandydatów do parlamentu i cztery lata temu zasiadł w ławach poselskich. Rok temu bez powodzenia ubiegał się o fotel europosła z listy Sojuszu. Teraz kadencja się kończy, a SLD nie zamierza dać mu drugiej szansy. „Kandydatury pana Florka w ogóle nie bierzemy pod uwagę przy konstruowaniu list wyborczych” – mówi Wiesław Kowalski, przewodniczący SLD w regionie. Florek postanowił więc poszukać innego ugrupowania. Pierwsze kroki skierował do Samoobrony, która ostatnio dobrze stoi w sondażach. W czwartek spotkał się z posłem Mieczysławem Aszkiełowiczem, szefem Samoobrony w regionie. „Zjedliśmy razem obiad, pogadaliśmy o mojej kandydaturze do parlamentu” – relacjonuje Florek. „Nie mogę sam decydować, czy Florka przyjąć, czy nie, muszę swoich ludzi zapytać. Zresztą, co to za człowiek ten Florek? Że w 'Big Brotherze’ występował? Niech nam powie, co zrobił w Sejmie” – mówił kilka dni temu Aszkiełowicz. Na wszelki wypadek Florek opracował plan awaryjny: jeśli nie uda się z Samoobroną, będzie starał się o wpisanie na listę PSL. „Pasuję do partii chłopskich, bo jestem rolnikiem i działam w sejmowych komisjach rolnictwa oraz środowiska” – argumentuje. Tymczasem „Gazeta Wyborcza” donosi, że Samoobrona wzgardziła Sebastianem Florkiem. Według dziennika, Florek zapytał Andrzej Leppera, czy nie chciałby go zgłosić do wyborów parlamentarnych. Ten mu odmówił. Rzecznik dyscypliny partyjnej Samoobrony Krzysztof Filipek mówi, że jego ugrupowanie nigdy nie brało Florka pod uwagę. „Po co nam poseł, który nic nie robi w Sejmie? Nie zdałby nawet egzaminów, które muszą u nas przejść kandydaci na parlamentarzystów” – mówi Filipek.

[Gazeta Olsztyńska / Gazeta Wyborcza / PAP]

Piotr Lato i jego wrażenia z udziału w „Idolu”

Obraz ilustrujący artykuł

Oto kolejna porcja najciekawszych wypowiedzi Piotra Lata, z których możemy dowiedzieć się o jego najbliższych planach i wrażeniach z udziału w programie „Idol 4”. „Podsumowanie mojego udziału w „Idolu”… Cóż, nie mogę być najszczęśliwszy. Jestem skołowany recenzjami jury, szczególnie, że za mało – bo prawie w ogóle – nie usłyszałem od jurorów wskazówek na przyszłość. Ostatnie koncerty były zupełnie obok tego, co jurorzy pokazywali w pozostałych trzech edycjach. To dziwne. Szkoda, że nie skoncentrowali się nawet w najmniejszym stopniu na tych rzeczach, które były pozytywne. Jednak było tak, a nie inaczej… Nie żywię do nich wielkiej urazy, program jak program, a że słabszy byłem, to już sam muszę się z tym uporać. Nie miałem sposobności porozmawiać z jurorami po programie, sam jestem ciekaw co teraz czują… Tak czy inaczej, respekt dla Roberta Leszczyńskiego, który dopchał się do mnie przy pożegnaniu, pogratulował, poklepał po plerach. Na sali pożegnałem się jeszcze z Elą i Jackiem, a Kuba już wcześniej wystrzelił z sali jak z procy. Potem kilka osób przekazało mi, że wyjątkowo dobrze wypowiadał się na mój temat w Radiu Zet. Nawet padło jakieś kosmiczne stwierdzenie, że ten program wygrały dwie osoby: Nina Cieślińska i Piotrek Lato. Miły gest. Jak słyszałem, również Jacek Cygan w końcu otworzył się na jakąś pochlebną wypowiedź. Pożegnałem się z nim, umówiliśmy się w tym samym miejscu, o tej samej porze, w sobotę. Mam dla niego prezent, jak i dla reszty jurorów: singielka sprzed dwóch lat. Myślę, że cała moja przygoda z „Idolem”, a szczególnie ta gorzka końcówka, miała mnie czegoś nauczyć. Żal mi jest troszkę, gdyż opuszczę dwa najbliższe memu sercu koncerty. Właśnie w tych dwóch ostatnich koncertach mógłbym dogonić czołóweczkę, a przynajmniej udowodnić, że w bliższych mi klimatach inaczej mi wszystko wychodzi. Ale inny los był mi pisany, trudno. Wysoka poprzeczka, ale zamierzam ją przeskoczyć. Oby udało mi się przygotować do koncertu w TV4, bo chciałbym, aby krzywa satysfakcji po koncertach wróciła do miejsca gdy skończył się półfinał. Ważne jest, czy teraz uda mi się poznać kogoś, kto pozwoli mi wykorzystać czas spędzony w „Idolu”. Za pół roku nikt nie będzie pamiętał tego programu, pozostanie on za mgłą. A gdy zaczną wychodzić single zwycięzcy, bądź osób, którym się poszczęści, odbędzie się weryfikacja klimatu nakręconego przez program i jury. Sądzę, że mają szansę wyjść z tego programu bardzo fajne rzeczy. W przyszłym tygodniu mam dwa, może trzy ważne spotkania. Proszę, trzymajcie kciuki i poślijcie mi trochę swoich dobrych fal, a żeby wszystko choćby w jednym przypadku okazało się być tak, jakbym sobie tego życzył. A jeśli tak będzie, to jest duże prawdopodobieństwo, że nagram singla, klip i płytę. I to nie z byle kim, z osobą, która jest odpowiedzialna za większość sukcesów w polskiej muzyce w ostatnich latach. Trzymajcie kciuki” – mówi Lato.

Doda o Kubie Wojewódzkim

Obraz ilustrujący artykuł

Wojewódzki to ciota” – mówi Dorota Rabczewska, gwiazda drugiej i czwartej edycji „Baru” oraz wokalistka zespołu Virgin. W wywiadzie dla Relaza, Doda ostatecznie rozlicza się z Kubą Wojewódzkim. „Kuba Wojewódzki jest tchórzem. Nie potrafi powiedzieć odważnie rzeczy w cztery oczy. Jest obłudny i fałszywy. Co innego mówi, co innego robi. Dziesięć razy spotykałam się z nim twarzą w twarz i zachowywał się, jakbym mu uratowała życie. Był piękny, cudowny, grzeczny, miły i sympatyczny. Uważam, że się zagubił w tym, co robi. On zauważył, że nie ma już komu ręki podać. On się na niczym nie zna. Jak on śmie w ogóle krytykować? Być w tym 'Idolu’? Czym on jest, muzykiem, kur…a, piosenkarzem? On coś stworzył, wymyślił?” – mówi Doda. Zapytana, czy uważa, że dziennikarz nie powinien się zajmować takimi programami, jak „Idol”, odpowiada: „Przepraszam, co on tam takiego mówi? Dla mnie powinny tam być osoby, które znają się na muzyce, jak Ela Zapendowska, na dykcji, na kreowaniu wizerunku itd. Wszystkie jego komentarze w każdej edycji są żenujące. Ponieważ on się na tym nie zna! A sam wygląda jak ciota, sorry”.

[Seweryn Domagała, o2.pl]

Ciężka choroba Manueli

Obraz ilustrujący artykuł

Jest ciężko chora, mimo, że na taką nie wygląda. Każda wiosna może się dla niej okazać śmiertelna. Manuela Jabłońska – finalistka pierwszej edycji „Big Brothera”, a później prowadząca „Maraton Uśmiechu” w TVN, od wielu lat zmaga się z ciężką chorobą. Ma wyjątkowo perfidną alergię. Uczulona jest dosłownie na wszystko. Każda wiosna może się dla niej okazać tragiczna w skutkach. Najgorzej jest właśnie teraz, kiedy drzewa zaczynają kwitnąć, a w powietrzu unosi się olbrzymia ilość pyłków. Wtedy Manuela właściwie nie wychodzi z domu albo pakuje walizki i wyjeżdża za granicę, gdzie może przetrwać najgorsze chwile. W tym roku razem z mężem postanowiła wyjechać na kilkanaście dni do Grecji. Manuela choruje od trzeciego roku żyda. Atopowe zapalenie skóry – brzmiała diagnoza lekarska. W najgorszych chwilach na skórze Manueli pojawiały się pęcherze, całe ciało piekło, było zaczerwienione. Pomocne okazywały się sterydy, które, niestety, powodowały tycie. Miały też inny skutek uboczny, w którego konsekwencji Manuela nie może zajść w ciążę. Jest to szczególnie przykre teraz, kiedy od trzech lat jest szczęśliwą żoną Tomasza Jabłońskiego. Manuela robi co może, by wreszcie zostać mamą. Postanowiła, że do trzydziestego piątego roku życia urodzi dziecko. W jej przypadku nie będzie to jednak łatwe. „Uczynię wszystko, by zmienić ten stan rzeczy” – wyjaśnia w jednym z wywiadów. „Od roku nie biorę doustnie sterydów, nie przyjmuję też leków przeciwalergicznych. Za to pod okiem specjalistów odczulam się. Kuracja już przynosi pozytywne efekty” – mówi. Czekając na własne dziecko, Manuela jest doskonałą ciocią dla malutkiej Nicoli, córki swojej siostry Marzeny. Nie szczędzi jej prezentów. Dużo razem rozmawiają, wychodzą na spacery. Jest z nią bardzo zżyta. Zawsze zresztą była lubiana przez dzieci. Czasami żartuje, że mogłaby zostać przedszkolanką. Do bycia mamą jest zresztą doskonale przygotowana, ponieważ ukończyła liceum medyczno-pielęgniarskie.

[Zbigniew Heumski, Twoje Imperium]