Mylne okazały się informacje, iż w „Barze 6: Europa” wystąpi Kasia Drzyżdżyk. Choć zwyciężczyni „Wyprawy Robinson 2004” występowała w spotach reklamujących szóstą edycję „Baru”, dziewczyna nie weźmie udziału w widowisku. Na razie nie jest znane oficjalne stanowisko TV4 w tej sprawie. Być może informacja o udziale Kasi w programie była zwykłym chwytem reklamowym, mającym przyciągnąć publikę przed telewizory. Oprócz Kasi, w „Barze 6” zabraknie dwójki innych uczestników: Martina Mimc-Maleckiego i Michała Teodorowskiego. Na ich miejsca wprowadzeni zostali: 25-letnia Farida Sober, 25-letni Luca Ali oraz 25-letni Serguei Jarkov. Okazało się także, iż podczas gali otwarcia nie wystąpi zespół Łzy. Gwiazdą jutrzejszego „Baru 6” będzie Crazy Frog.
I tym razem, w wyborach parlamentarnych z list największych partii startują ludzie nie związani bezpośrednio z polityką. Wśród nich są między innymi uczeni, dziennikarze, muzycy, sportowcy oraz gwiazdy programów typu reality show. Socjaldemokracja zaufała Bartoszowi Arłukowiczowi – lekarzowi-pediatrze, zwycięzcy drugiej edycji telewizyjnego programu „Agent”, który kandyduje ze Szczecina. Czytaj
Znamy już 16 uczestników szóstej edycji reality show „Bar”, który będzie emitowany od najbliższej soboty w TV4. Casting do widowiska zakończył się w ubiegłym tygodniu.
16 obcokrajowców oraz 20 Polaków poddanych zostało ostatniej próbie: wyjechali na zgrupowanie do niewielkiej miejscowości koło Wrocławia. Tam zapadły decyzje, kto weźmie udział w programie. Wyboru dokonywali między innymi: Grzegorz Gościniak i Krzysztof Landsberg – reżyserzy programu, a także scenarzyści Robert i Zdzisław Mickiewicz. „Wybrani przez nas uczestnicy to grupa fantastycznych ludzi, a każdy z nich to zdecydowanie odmienna osobowość. Ponadto, bardzo wyraźnie rysują się różnice miedzy nimi dzięki temu, że kwestie kulturowe narzucają nowe kategorie relacji. Czytaj
Wiadomo już kiedy rozpocznie się emisja szóstej edycji „Baru”. Reality show ruszy w sobotę, 24 września. Program emitowany będzie przez TV4 i weźmie w nim udział 16 Europejczyków. Widowisko jak zwykle poprowadzi Krzysztof Ibisz, a podczas gali otwarcia wystąpi zespół Łzy.
28-letnia Agnieszka Frykowska chce, by wszyscy zapomnieli, dzięki czemu zdobyła sławę. Dotarliśmy do osoby, która uczestniczyła w nagraniu wywiadu z Frykowską dla MTV Polska. „Frytka wyszła ze studia wzburzona. Nie zgodziła się na emisję wywiadu” – opowiada świadek. Co ją tak rozzłościło? Pytania, dotyczące kąpieli z Łukaszem Wiewiórskim „Kenem” w jacuzzi. Nerwowo zareagowała też na wspomnienie o jej udziale w programie „Bar”, rozbieranej sesji dla „Playboya” i licznych partnerach. „To jakaś bzdura. Program się pojawi” – wypiera się „Frytka”. Rzeczywiście, wywiad będzie, ale ocenzurowany. Wszystko dlatego, że Agnieszka nie chce być postrzegana jako głupia i puszczalska blondyna. „To były błędy młodości. Mam to za sobą. Studiuję, poznałam innych ludzi” – tłumaczy. Wyzywająca „Frytka” chce być grzeczną Agnieszką. W październiku zacznie drugi rok studiów aktorskich w Wyższej Szkole Komunikowania i Mediów Społecznych. „Mam bardzo dobre wyniki” – chwali się. I nie chce już opowiadać, z kim dzieli łóżko. „Spotykam się z kimś, ale to tak intymna sfera, że nie chcę o tym opowiadać” – mówi dziewczyna, którą miliony widzów oglądały, jak uprawiała seks w wannie pełnej bąbelków. Na przyjęciach pokazuje się regularnie z biznesmenem Andrzejem Burzyńskim. „Jest to osoba bardzo doświadczona i mądra życiowo. Doradza mi w pewnych aspektach mojego życia, głównie kariery” – wyjaśnia Agnieszka, twierdząc, że z Burzyńskim łączy ją tylko przyjaźń.
„U nas robi się tylko dramaty psychologiczne albo komedie. Dawno nie powstał ciekawy horror” – mówi Mariusz Pujszo, reżyser „Legendy”, pierwszego od lat polskiego filmu grozy. Rodzime horrory zazwyczaj prezentowane są u nas podczas przeglądów najgorszych polskich filmów. Zamiast straszyć, raczej śmieszą nieporadnością efektów specjalnych, jak w scenach przemiany kobiety w wilka w „Wilczycy” (1982) Marka Piestraka. Razi też kiczowatość scenariuszy. Ostatnie filmy grozy powstały u nas na początku lat 90, nie licząc krótkometrażowych historyjek, m.in. „Obróbka skrawaniem” (2001) czy „Oni tam są!” (2004). „Nie jestem fanem horrorów. Spośród naszych filmów tego gatunku spodobał mi się jedynie „Lokis” z 1970 r. Januszowi Majewskiemu udało się stworzyć klimat grozy” – mówi Mariusz Pujszo („Polisz kicz projekt”), który zakończył zdjęcia do horroru „Legenda”. „W Polsce dawno nie powstał żaden horror. Wcześniej zrealizowano kilka, ale nie były dobre. Dlatego postanowiłem zmierzyć się z tym gatunkiem. 'Legenda’ to horror bez efektów specjalnych. Kładziemy nacisk na atmosferę. Nie ma wiele krwi, ale jest dużo strachu” – mówi reżyser. Czytaj
Pewnie nikt nie zwróciłby większej uwagi na protest rolników Samoobrony z Warmińsko – Mazurskiego, gdyby nie Sebastian Florek. Poseł Sojuszu przyszedł do protestujących rolników z wpiętym w klapę znaczkiem Samoobrony. Ale nie wzbudził entuzjazmu. „Zdejmij go, to nie 'Big Brother’. Załóż swoją partię, a nie pchaj się do nas. Nie chcemy takiego w Samoobronie!” – krzyczeli rolnicy do Florka. Mało brakowało, a zostałaby naruszona nietykalność cielesna pana posła. Czytaj
16 obcokrajowców (m.in. z Anglii, Białorusi, Francji, Grecji, Holandii, Irlandii, Litwy, Niemiec, Rosji, Ukrainy i Włoch) oraz 20 Polaków, zakwalifikowało się do ostatniego etapu eliminacji do szóstej edycji „Baru”. Kandydaci pokonali kilkanaście tysięcy osób, które zgłosiły się do programu za pomocą SMS-ów. Za kilka dni wszyscy poddani zostaną ostatniej próbie: wyjadą na zgrupowanie do niewielkiej miejscowości koło Wrocławia. Tam zapadną decyzje, kto weźmie udział w reality show. „Wszyscy mówią po polsku, choć jednym idzie to lepiej, innym gorzej. To w większości osoby od pewnego czasu mieszkające w Polsce, tu pracujące lub uczące się” – mówi Marta Libner z biura prasowego „Baru”. „Zazwyczaj do finału kwalifikowaliśmy około 20-25 osób. Teraz zaprosiliśmy 36 kandydatów, bo – jak tłumaczył mi reżyser Krzysztof Landsberg – zgłosiło się tak wiele ciekawych osobowości, że trudno było dokonać wyboru” – dodaje. O udział w „Barze 6” walczy także 22-letnia Joanna Paprocka, Mistrzyni Świata w takewon-do, w kategorii wagowej do 63 kilogramów w walkach indywidualnych seniorów. „Kiedy dowiedziałam się o kolejnej edycji 'Baru’, pomyślałam, że warto by się tam znaleźć. Przede wszystkim to znakomite miejsce na promocje mojej dyscypliny. Mamy się czym pochwalić. Mamy znakomitych zawodników i trenerów uznawanych na świecie, o których w Polsce wie wciąż za wąskie grono” – mówi Joanna Paprocka. Szóstą edycję „Baru” będzie można oglądać od połowy września w TV4. W reality show weźmie udział 14 zawodników, a prowadzącym ponownie będzie Krzysztof Ibisz.
Ponad sto pięćdziesiąt osób przeszło wstępną weryfikację przed komisją castingową „Baru 6: Europa”. Udało im się pokonać kilkanaście tysięcy chętnych, zgłaszających się do wystąpienia w tym telewizyjnym show. Dotychczasowe zmagania przyciągnęły ludzi z całej Polski i wielu krajów Europy, którzy z udziałem w programie wiążą pewne plany. Na wybranych czeka kolejna część castingu, po której pozostanie już tylko około 25 kandydatów. Ten pojedynek rozpoczął się w środę i potrwa do niedzieli. Szóstą edycją „Baru” poprowadzi Krzysztof Ibisz. Reality show będzie można oglądać od połowy września na antenie TV4.
Osoba, która w jednej reklamie wciela się w geja narzucającego się Kubie Wojewódzkiemu, w innej namawia do poparcia PiS. Sama będzie głosowała na Platformę Obywatelską, bo jest jej członkiem. „Pan Witek jest nauczycielem w szkole podstawowej. Jego żona nie pracuje. Wspólnie wychowują dwójkę dzieci (…) Pan Witek będzie głosował na PiS” – napisano w ogłoszeniu wyborczym. „Życie Warszawy” ustaliło jednak, że żadna z wyliczonych informacji nie jest prawdą. „Pan Witek” to w rzeczywistości Bartłomiej Morawski, aktor bez żony i dzieci, uczestnik piątej edycji reality show „Bar”. Powiedział gazecie, że w wyborach parlamentarnych nie poprze PiS, tylko PO, której… jest członkiem. „Zdecydowaliśmy się na aktorów, bo oni są zawodowo najlepiej przygotowani do grania w spotach reklamowych. Zdjęcia tych statystów znalazły się również w reklamówkach prasowych, bo chcieliśmy utrzymać tożsamość z kampanią telewizyjną” – mówi gazecie Michał Kamiński, wiceszef sztabu PiS. Morawski w reklamówce PiS ostro krytykuje podatkowe propozycje PO. „Liberalni ekonomiści proponują, aby 5% najbogatszych zapłaciło aż 10 mld zł mniej podatków kosztem reszty społeczeństwa” – mówi w reklamówce „Pan Witek”. „Model podatkowy proponowany przez PiS jest równie prawdziwy, jak to, że na zdjęciu widzimy pana Witka” – komentuje Maciej Grabowski ze sztabu PO. „To schizofrenia, że członek Platformy krytykuje propozycje podatkowe własnej partii” – mówi „Życiu Warszawy” Paweł Graś, szef sztabu krajowego Platformy.