Finaliści „Idola” na noworocznej imprezie

W Sylwestra telewizja Polsat wyemituje specjalny program z udziałem szóstki finalistów pierwszej edycji „Idola”. Gospodarzem spotkania w warszawskim klubie „Dekada” będzie Jacek Kaczyński. Wystąpią natomiast: Ewelina Flinta, Alicja Janosz, Małgorzata Stępień, Patrycja Wódz, Tomasz Makowiecki i Szymon Wydra. Razem z nimi widzowie odbędą muzyczną podróż przez sześć dziesięcioleci powojennej historii Polski. Każdy z uczestników programu zaśpiewa utwór charakterystyczny dla danego okresu, a tłem będą archiwalne zdjęcia i filmy z tamtych lat.

Ala Janosz o „World Idol”

Na swojej oficjalnej stronie internetowej Alicja Janosz zrelacjonowała swój udział w „Światowym Idolu”…

Postanowiłam opowiedzieć coś od siebie. Tak, żeby było z pierwszej ręki. Skąd pomysł? O „Światowym Idolu” mówiło się jeszcze przed finałem polskiej edycji, z tym, że tylko za kulisami, bo był to pomysł z kosmosu… Po sukcesie programu w 11 krajach, Simon Fuller (koleś który wymyślił „Idola”, kiedyś stworzył Spice Girls, a obecnie jest managerem kilku światowej sławy artystów) postanowił zgromadzić wszystkich Idoli na jednym, wielkim koncercie… i tak powstał „World Idol”. Regulamin mówi, że zwycięzcy pierwszych edycji „Idola” z wszystkich 11 krajów w których się odbył, muszą wykonać jeden z utworów, który zaśpiewali w finałowych koncertach, ale nie może to być piosenka, którą wykonywali w ostatnim koncercie. Ponadto, to sam Simon decydował, co każdy z nas zaśpiewa. A że ma wielką wiarę, wybrał dla mnie balladę z musicalu „Jesus Chris Superstar” pt. „I don’t know how to love him”. Czytaj

Rozmowa z Marcinem Mellerem. Będzie czwarta edycja „Agenta”?

Marcin Meller, który od pół roku jest redaktorem naczelnym „Playboya” i prowadził trzy edycje polskiego „Agenta”, powiedział serwisowi „Wirtualne Media” jak wspomina pracę przy reality show i czy planowana jest czwarta edycja programu. „Wspominam świetnie. Chociaż sama realizacja to była potworna harówa, jednak oglądanie zmontowanego materiału z kieliszkiem wina w ręku to była czysta przyjemność. A i z realizacją mam wiele sentymentalnych bądź komicznych wspomnień. Nic nie wiem o planach czwartej edycji” – mówi Meller i dodaje, że na razie nie poprowadzi żadnego programu w telewizji: „Miałem propozycję, ale nie podobała mi się formuła programu. Po Agencie, którego uwielbiam, trudno mi dogodzić”.

Podsumowanie „Baru bez granic”

Obraz ilustrujący artykuł

Trzecia edycja „Baru” była dużym sukcesem. Program trwał 14 tygodni, czyli 99 dni – rozpoczął się 13 września, a zakończył 20 grudnia. Producenci reality show nie spełnili jednak bardzo wielu obietnic i założeń, jakie wygłaszali jeszcze przed rozpoczęciem widowiska. Akcja „Baru” toczyła się równolegle w kompleksie mieszkalnym w Bielanach Wrocławskich oraz w Barze w centrum Wrocławia. W czasie gdy jedna drużyna była w pracy, druga miała zmierzać się z wyznaczonymi przez realizatorów zadaniami. Z pomysłu jednak wyszło niewiele – zazwyczaj gdy jedna grupa pracowała, druga w tym czasie nudziła się. Czytaj

Kolejne informacje o czwartej edycji „Baru”

Jako pierwsi w Polsce informowaliśmy, że 1 marca 2004 roku rozpocznie się czwarta edycja reality show „Bar”. Wiadomo, że program ponownie poprowadzi Krzysztof Ibisz, a tytułowy Bar zostanie przeniesiony do lokalu znajdującego się w innej części Wrocławia, który obecnie nosi nazwę „Między Mostami”. Pub znajduje się kilkanaście metrów od Uniwersytetu Wrocławskiego. W oszklonym i wypełnionym roślinami klubie na klientów czeka wiele atrakcji: bilard, karaoke, duży parkiet do tańca, ogród z bujanym ławkami i możliwość urządzenia grilla. Latem czas można spędzić bawiąc się na pływającej po rzece barce. Wiadomo już, że jeśli „Bar 4” odniesie sukces, zostanie zrealizowana piąta edycja programu.

Agnieszka Frykowska o finale „Baru 3”

Obraz ilustrujący artykuł

„Cały czas trzymałam kciuki za Maćka. Szeptałam pod nosem jego imię – jak jakieś zaklęcie. Atmosfera sobotniego finału Baru była gorąca, a emocje jak podczas piłkarskich finałów mistrzostw świata z udziałem Polski. W końcu werdykt zapadł. Udało się! Podskoczyłam ze szczęścia, pulę zgarnął mój faworyt. Od początku mu kibicowałam i jeszcze w trakcie programu wiele razy głośno wykrzykiwałam jego imię. Kiedy usłyszałam imię Maćka jako zwycięzcy, wpadłam w kompletną euforię. Nie wiem czy będziemy razem, ale teraz już wszystko zależy od niego. Tylko Maciek!” – mówi „Frytka”. Czytaj

Florek – pazerny poseł

Obraz ilustrujący artykuł

W poniedziałkowym numerze dziennika „Fakt” opublikowano czarną listę stu pazernych posłów, którzy przez ten rok zarobili dodatkowo po 100 tysięcy złotych i w ostatni piątek głosowali przeciwko likwidacji swoich trzynastych pensji. Dla przeciętnego Polaka poselska „trzynastka” to cztery miesięczne pensje. Dla posłów – ułamek majątku, którego zdążyli się dorobić. Większość przeciwników wprowadzenia poprawki to posłowie SLD – nie posłuchali nawet głosu szefa swojej partii Leszka Millera, który w piątek apelował do posłów: przekażcie swoje ekstrapensje dla tych, którzy naprawdę potrzebują pieniędzy. Wśród pazernych posłów znalazł się między innymi eksgwiazdor pierwszej edycji „Big Brother” – Sebastian Florek. „Nie mam czasu mówić o tym, czy oddam trzynastkę” – powiedział dziennikarzom „Faktu”. Florek w swoim oświadczeniu majątkowym ma wpisane gospodarstwo agroturystyczne nad jeziorem warte 4 miliony złotych oraz dom za 400 tysięcy złotych.

[Fakt]

Rozmowa z Maciejem Kiślewskim

Obraz ilustrujący artykuł

Maciek Kiślewski z Ostródy wygrał telewizyjny „Bar bez granic” i zgarnął 300 tysięcy złotych głównej nagrody. „Muszę ochłonąć. Mam nadzieję, że mi nie odbije i że nie przepuszczę całej kasy na lewo i prawo. Jestem w szoku. Mam mętlik w głowie” – mówił Maciek po ogłoszeniu wyników. Chłopak miał do wyboru: albo co miesiąc, do końca życia, otrzymywać stałą pensję (1266 złotych i 22 grosze) albo od razu wziąć walizkę pełną pieniędzy – 300 tysięcy złotych. „Wolałem wziąć gotówkę, jest ona pewna. Nie wiadomo, co będzie za 10 lat. Dożywotnią pensję miał wypłacać jakiś fundusz, a kto wie, czy on wkrótce nie zbankrutuje? Różnie bywa. A tak zainwestuję. W co? Może otworzę jakąś kawiarnię, restaurację. Na pewno kupię sobie samochód i mieszkanie. Usamodzielnię się. Muszę skończyć studia, rozejrzeć się za jakąś pracą” – mówi chłopak. Czytaj

Sukces „Baru bez granic”

Obraz ilustrujący artykuł

W sobotę, 20 grudnia odbył się finał „Baru bez granic”, który oglądało niemal 5,2 miliona widzów. Program okazał się większym sukcesem niż poprzednie edycje – według danych AGB Polska każdy odcinek oglądało średnio 3,4 miliona widzów przy udziale w rynku na poziomie 21,79% (średnia oglądalność pierwszej edycji „Baru” wynosiła 2,9 miliona widzów przy udziale w rynku 19,54%, natomiast drugiej – 3,1 miliona przy udziale w rynku 19,47%). W porównaniu z pierwszą edycją na lepsze zmieniła się także struktura widowni. „Bar 3” oglądało więcej mieszkańców dużych miast, lepiej wykształconych. Spadł też odsetek emerytów i osób z wykształceniem podstawowym. Publiczności najczęściej stanowili 10-15 latkowie (10,2%) oraz 30-34 latkowie (10,2%). Wśród widowni przeważały kobiety (57,8%), ludzie z wykształceniem podstawowym (52,5%), mieszkający w na wsiach (43,80%). Czytaj

Maciej zwycięzcą „Baru bez granic”

Obraz ilustrujący artykuł

W drugiej części „Gorących Krzeseł” Krzysztof Ibisz dał Maćkowi i Damianowi propozycję – finaliści musieli zadecydować w jakiej formie chcieliby odebrać główną nagrodę. Obaj panowie – w wypadku wygranej, mogli wybrać jednorazową wypłatę kwoty w wysokości 300 tysięcy złotych lub też zdecydować się na comiesięczną, stałą pensję wypłacaną do końca życia, która ze względu na różnicę wieku wynosiłaby 1266 złotych i 22 grosze dla Maćka oraz 1984 złote i 37 groszy dla Damiana. Obaj finaliści zdecydowali się na pierwszą możliwość, czyli jednorazowe otrzymanie walizki z pieniędzmi. Po długich oczekiwaniach prowadzący ogłosił decyzję telewidzów. Stosunkiem głosów 63,1% do 36,9% zwycięzcą trzeciej edycji „Baru” został Maciej Kiślewski. Czytaj