Złamanie regulaminu

Obraz ilustrujący artykuł

We wtorek uczestnicy pojechali do Zabrza, gdzie otrzymali kolejne zadanie. Tym razem musieli zaopiekować się końmi – nakarmić je sianem i pozamiatać. Potem barmani mogli je dosiąść. Ze szpitala do domu barmanów wrócił Krzysiek Kusik. Chłopak wypisał się na własne żądanie, a lekarze kazali mu stosować się do zaleceń – nie pić alkoholu, nie palić papierosów i stosować odpowiednią dietę. Wieczorem nagrywano wywiady z uczestnikami. Leszek powiedział, że od tej pory będzie jeździł z Iwoną Guzowską na treningi, aby mieć możliwość komentowania jej walki. Agnieszka Tomala cieszyła się z tego, iż Krzysiek wrócił do programu. Czytaj

Wiśniewski pozbył się psa

Obraz ilustrujący artykuł

Michał Wiśniewski, lider „Ich Troje” twierdził, że kocha nad życie swoją bernardynkę Lavię. Kiedy wyłączono kamery, wyrzucił suczkę z domu. Psa wywieziono na wieś do znajomych – informuje „Super Expres”. Lavia do domu Wiśniewskiego trafiła jako parotygodniowe szczenię. Miał być to prezent dla żony Marty, ale również niespełnione marzenie Michała. Piosenkarz pojechał do prywatnej hodowli i spośród paru szczeniaków wybrał właśnie ją. Kudłatą, trzykolorową kulkę. Radość w domu Wiśniewskich była ogromna. Pocieszna sunia rozkochała w sobie domowników i telewidzów. Kibicowali jej, kiedy ślizgała się na kafelkach. Martwili, kiedy przychodził weterynarz. Michał był w niej zakochany, a suce było wolno prawie wszystko. Redakcja „Super Expressu” postanowiła sprawdzić, co słychać u Lavii po programie. „Jaki pies? Przecież Michał nie ma psa” – powiedział Maciej Durczak, menedżer Ich Troje. Kiedy reporterzy wyjaśnili o jakiego psa chodzi, usłyszeli od Durczaka: „To był pies do programu”. „Michał nie ma warunków na utrzymanie tak dużego psa” – dodaje Magda Czerwiec, asystentka Wiśniewskiego. „Ja nie mam psa i temat uważam za zamknięty” – przekazał Wiśniewski za pośrednictwem swojej asystentki. Usuwając Lavię z domu Wiśniewski „pokazał swoją prawdziwą twarz”.

Nie lubią Damiana?

Obraz ilustrujący artykuł

W poniedziałek barmani zbudzili się o 5:30 rano, po czym zostali wywiezieni do Opola. W punkcie socjalnym musieli zająć się przygotowaniem i wydaniem posiłku dla 400 osób – potrzebujących i bezdomnych. Uczestnicy udali się na zakupy po składniki potrzebne na ugotowanie żurku. Potem należało przystąpić do pracy. Po powrocie do domu wielu mieszkańców udało się spać. Iwona Guzowska – jak zwykle, ze względu na swoje treningi nie brała udziału w przedsięwzięciu, jakie mogłoby wywołać w niej utratę formy. Leszek opowiadał więc, na czym polegało ich zadanie. Czytaj

Poważny stan Krzyśka

Obraz ilustrujący artykuł

Krzysiek Kusik od soboty leży w szpitalu. Prowadzący Krzysztof Ibisz informował podczas „Gorących Krzeseł”, że chłopak ma infekcję wirusową. Tymczasem jego stan jest o wiele gorszy. Chłopak ma ostre zapalenie płuc, chciał też wypisać się ze szpitala na własne życzenie, jednak lekarze ze względu na zagrożenie życia nie wyrazili na to zgody. W sobotę Krzysiek wymiotował krwią, a obecnie ma podłączoną kroplówkę. W niedzielę barmani otrzymali od niego list. „Zmartwił mnie Krzysiek. W karcie piszą, że grozi mu śmierć? Musiał to już mieć od kilku dni” – zastanawiał się Leszek. I tak faktycznie było, bowiem Krzysiek wspominał, że miał bóle w klatce piersiowej. Mimo to, nie zakładał koszulki i półnagi przebywał w domu i na podwórku.

Kim jest Damian?

Obraz ilustrujący artykuł

W niedzielę barmanów odwiedził zespół The Crackers Band. Uczestnicy uczyli się porozumiewać za pomocą bębnów. Na 19:00 do pracy udała się drużyna czerwonych. W „Barze” pojawiła się wyeliminowana dzień wcześniej Amanda. Dziewczyna przyszła się pożegnać, powiedziała też, że gdyby to Maciek opuścił program, wyszłaby razem z nim. Damian otrzymał kwiaty od tajemniczej kobiety. Skarżyła się ona na straszne migreny i zdradziła, że za namową męża obejrzała kilka odcinków „Baru”. W rezultacie – słuchając w telewizorze głosu Damiana – bóle głowy nagle ustąpiły. Nie był to pierwszy taki przypadek. Kilka dni wcześniej do Damiana podeszła kobieta, która była przekonana, że tylko dzięki niemu pozbyła się kamieni na nerkach, bez żadnego zabiegu. Potwierdziła to dodatkowymi prześwietleniami i badaniami. Czytaj

Amanda opuszcza „Bar bez granic”

Obraz ilustrujący artykuł

W drugiej części „Bar – Gorące Krzesła” Krzysztof Ibisz ogłosił decyzję widzów. Stosunkiem głosów 62% do 38% to Amanda musiała opuścić program. Dziewczyna pożegnała się z uczestnikami, po powrocie do domu spakowała swoje rzeczy, napisała listy dla barmanów oraz Maćka i Iwony, udzieliła wywiadu, po czym opuściła mieszkanie w Bielanach Wrocławskich. Wkrótce zjawili się wszyscy uczestnicy – wchodząc do domu zauważyli, że podczas ich nieobecności została wstawiona nowa szyba. „Frytka” powiedziała Maćkowi, że nie jest zadowolona z jego postawy podczas programu na żywo. Agnieszka miała chłopakowi za złe, że to samo opowiada każdej napotkanej dziewczynie. „Grasz. To była zagrywka z twojej strony. Mówiłeś coś innego na siłowni. Wiem, że to jest prawda. Powiedziałeś to, co powiedziałeś. Zbulwersowało mnie to strasznie. Zobaczyłam twoją zupełnie inną twarz” – mówiła „Frytka”. Kilkanaście minut później barmanów odwiedziła grupa Right Said Fred.

Amanda i Maciej na „Gorących Krzesłach”

Obraz ilustrujący artykuł

Ponieważ w czwartek Agnieszka Tomala i Leszek otrzymali jednakową ilość minusów, widzowie musieli podjąć decyzję kto z nich zasiądzie na Gorącym Krześle. Stosunkiem głosów 55% do 45% pierwszą nominowaną osobą w drużynie żółtych została Agnieszka Tomala. W drużynie czerwonych po spotkaniu „Plus-Minus” nominowanym był Maciej. Zdobywcy największej ilości plusów wytypowali we własnych drużynach kolejne osoby na Gorące Krzesła. Iwona Guzowska analizując po kolei wszystkich uczestników wybrała Amandę Gibas, a „Frytka” wskazała Krzyśka Kusika. Agnieszka Frykowska swój wybór uargumentowała tym, że Krzysiek powiedział coś, co wydawało jej się nieszczere. Chodziło tutaj o czwartkowe spotkanie „Plus-Minus”, kiedy Krzysiek przyznał „Frytce” minusa za… piszczenie. Agnieszka chciała bowiem usłyszeć prawdziwy argument. Czytaj

Adrian opuszcza „Bar bez granic”

Obraz ilustrujący artykuł

Dziś Agnieszka Tomala i Krzysiek pogodzili się po nocnej sprzeczce. Wszystko usprawiedliwili nadmiarem alkoholu. Amanda i Maciek zorganizowali akcję charytatywną. Do pomocy zachęcili też pozostałych uczestników. Barmani zbierali pieniądze na leczenie dzieci chorych na toczeń. Wszyscy pojechali do supermarketu i namawiali kupujących ludzi do licytowania przedmiotów związanych z „Barem”. Na aukcji wystawiono między innymi koło ratunkowe, pomarańczowe kapoki, plakaty z autografami, koszulki barmanów i elementy garderoby uczestników. Zorganizowana przez Amandę i Maćka akcja była jednym ze sposobów zadośćuczynienia za zniszczone kilkanaście dni wcześniej mikroporty. Około godziny 14:30 Adrian został przywieziony do domu ze szpitala. Wieczorem rozpoczął się program na żywo. Podczas „Gorących Krzeseł” zaprezentowano fragmenty wydarzeń z wczorajszego dnia dotyczące skandalicznego zachowania Adriana. Po wypiciu alkoholu chłopak wpadł w furię, rzucał meblami, nabawił się ran rozbijając głową lustro weneckie, po czym został odwieziony do szpitala. W rezultacie po trzech dniach Adrian pożegnał się z „Barem bez granic”.

Adrian wpada w szał!

Obraz ilustrujący artykuł

Wczorajszy dzień był dla barmanów dniem wolnym od pracy. Dla urozmaicenia czasu uczestnicy zostali wywiezieni do lasu, gdzie podzieleni na drużyny kobiet i mężczyzn stoczyli bitwę paintaballową. Zwyciężyły panie i w nagrodę przez cały dzień chłopcy musieli im usługiwać. Iwona Guzowska uzyskała możliwość spotkania się ze swoim mężem. Wieczorem wszyscy udali się bawić do „Baru”. Lokal odwiedzili przyjaciele Agnieszki Frykowskiej z „Big Brother” – Ania Hoksa i Łukasz Wiewiórski. Adrian po wypiciu alkoholu wpadł w szał. „Chcę się wyrwać od ciebie. Jestem alkoholikiem schizofrenikiem!” – krzyczał do Agnieszki Tomali. Czytaj

A jednak miłość

Obraz ilustrujący artykuł

Po spotkaniu „Plus-Minus” Leszek i Maciek skomentowali mające miejsce wydarzenia. „Przypuszczałem, że zostanę ukarany za swój nieodpowiedzialny wygłup. Mogłem naprawdę skręcić kark, skacząc do naszego przydomowego stawu… To trochę wygodnickie argumentowanie minusów, ale ja ich rozumiem. Kiedy grupa się lubi, trudno jest kogoś skazać, a ja dałem im wygodny pretekst. W końcu napędziłem wszystkim stracha. Nie mam więc zamiaru zachowywać się inaczej – inaczej traktować Iwony i Damiana. Żadne z nich nie skazało mnie np. za nieszczerość, granie do kamer, czy niekoleżeńskość. No, wtedy to musiałbym ostro pomyśleć nad zmianą swojego zachowania” – mówił Maciek. Czytaj