
Skoczyłbyś z czwartego piętra do lodowatej wody? Uczestnicy „Granic Strachu” będą przełamywać nie tylko takie bariery. „To ma być wojsko?” – Ryszard Pikuła, dowódca stacji radiolokacyjnej, był rozczarowany. „Oszczędza się na wszystkim, na amunicji też. Żołnierz oddaje jeden strzał i to ma być zaliczenie szkolenia na strzelnicy?” – dodaje. Ryszard chciał zostać wojskowym wuefistą, ale dowódca kompanii nie puścił go na studia. W końcu sam odszedł. Został przedstawicielem handlowym szkoły językowej w Jeleniej Górze, kierował budowlanym hipermarketem, dziś jest współwłaścicielem kina w Koninie. Ale nie roztył się, nie zdziadział – łysy, sprężysty. Sport miał we krwi od dziecka. Jeszcze w szkole przebiegł Maraton Wrocławski (42 km), w tenisówkach, bo na lepsze buty nie było pieniędzy. Ostatnio trenuje kulturystykę. A teraz zgłosił się do ekstremalnego reality show „Granice Strachu”. „Moją granicą strachu jest duża wysokość. Jak miałem 19 lat, źle skoczyłem z 16-m tamy, byłem o włos od kalectwa. Teraz lubię ten lęk prowokować. Niedawno pomagałem ojcu w zbieraniu szyszek. Kilka razy przeskoczyłem z drzewa na drzewo. Lubię wyzwania” – opowiada Ryszard. Czytaj






