„Big Brother”: spotkanie po latach

Obraz ilustrujący artykuł

Telewizja TVN przypomni widzom bohaterów pierwszej polskiej edycji programu „Big Brother”. Już w najbliższą niedzielę o 19:45 w programie „Uwaga! Kulisy sławy”, będzie można zobaczyć, jak potoczyły się losy Manueli Jabłońskiej, Małgosi Maier, Alicji Walczak, Piotra Gulczyńskiego czy Janusza Dzięcioła. Oprócz krótkich materiałów filmowych o obecnym życiu uczestników „Wielkiego Brata”, wyemitowana zostanie także ich wspólna kolacja, czyli relacja z niezwykłego spotkania po ponad czterech latach od zakończenia widowiska.

Słabe wyniki „Granic Strachu”

Obraz ilustrujący artykuł

„Granice Strachu” – reality show Macieja Dowbora, nie osiąga zachwycających wyników oglądalności. Wg. danych AGB Nielsen Media Research, emitowany w Polsacie program (od 24 września, w każdą sobotę o 17:15), ogląda średnio 745 tysięcy widzów, przy udziale w rynku na poziomie 9,37%. Przypomnijmy, że „Granice Strachu” to realizowany w plenerach włoskich Dolomitów teleturniej przygodowy, połączony ze współzawodnictwem w ekstremalnie trudnych dyscyplinach sportowych, w którym bierze udział 12 zawodników.

„Frytka” poznała Polańskiego

Obraz ilustrujący artykuł

27-letnia Agnieszka „Frytka” Frykowska zrobiła wszystko, aby osobiście poznać wielkiego reżysera, 72-letniego Romana Polańskiego. Stało się to w sobotni wieczór, na premierze „Tańca wampirów” w warszawskim Teatrze Roma. Losy rodziny Agnieszki są tragicznie związane z osobą reżysera. To z Polańskim przyjaźnił się jej dziadek Wojciech Frykowski, do niego wyjechał do USA. Jak się okazało – po śmierć. W nocy z 8 na 9 sierpnia 1969 roku został zamordowany przez bandę Mansona. Miał wtedy 33 lata. Tragedia rozegrała się w willi Polańskiego, Bel Air. Razem z Frykowskim i trzema innymi osobami zginęła 26-letnia żona Polańskiego, Sharon Tate. Teraz, po latach, Agnieszka, której nie było dane poznać dziadka, miała okazję porozmawiać z jego przyjacielem. Kiedy udało się jej dostać w pobliże obleganego reżysera i przedstawiła mu się, widać było, jak jest poruszony, słysząc jej nazwisko. Ściszonymi głosami zaczęli rozmawiać, jednak dla Agnieszki wspomnienie tej rodzinnej tragedii nadal jest zbyt bolesne, by relacjonować szczegóły. „Tak, chwilę rozmawialiśmy na temat moich bardzo osobistych spraw” – potwierdza „Frytka”. „Wywarł na mnie bardzo pozytywne wrażenie. Jest człowiekiem z wielką głębią, pełen energii i ciepła. Zainteresował się też tym, co robię” – mówi Agnieszka. Obecnie „Frytka” kontynuuje rodzinne tradycje. Tak jak jej dziadek Wojciech oraz ojciec Bartosz Frykowski (operator filmowy, który zginął tragicznie w 1999 roku w podwarszawskiej willi Karoliny Wajdy), pragnie pracować w filmie. Jest na drugim roku aktorstwa.

[Fakt]

„Bar 6”: cztery osoby opuściły program

Obraz ilustrujący artykuł

Podczas czwartkowych „Plusów-Minusów” dowiedzieliśmy się, kogo grupa barowiczów chciałaby wykluczyć z dalszej gry w „Barze”. W sobotę na „Gorących Krzesłach” zasiedli Luca Ali (otrzymał w czwartek największą liczbę minusów) oraz Marco Bocchino (wyznaczył go Alex, wyłoniony podczas dodatkowego głosowania, które miało rozstrzygnąć plusowy remis po spotkaniu Plus-Minus). W trakcie trwania programu Serguei Jarkov i Jurate Alisauskaite-Kasprzyk poinformowali, że opuszczają reality show. Serguei tłumaczył swój wybór prywatnymi sprawami, zaś Juracie nie odpowiadał udział w widowisku, w którym jest obrażana, poniżana i pokazywana w negatywnym świetle. Chwilę później ogłoszono decyzję telewidzów w sprawie Thomasa i Vadima, pomiędzy którymi doszło do bójki. 19% głosujących było za tym, aby obaj opuścili „Bar”, zaś 9% – aby widowisko opuścił Thomas. Decyzją większości (72% głosów) z udziałem w programie musiał się pożegnać Vadim Afanassiev. Na koniec Krzysztof Ibisz ogłosił decyzję w sprawie wytypowanych do odejścia barmanów. Wolą telewidzów, stosunkiem głosów 79% do 21%, program jako czwarty opuścił Luca Ali.

Bójka w „Barze 6: Europa”

Obraz ilustrujący artykuł

Oskarżenia, wyzwiska, groźby, w końcu szarpanie, ostre ciosy i bijatyka – tak swoje emocje wyładowała dwójka uczestników „Baru 6: Europa”: Vadim i Thomas. Zaskoczyli wszystkich. Do tak ostrego zajścia nie doszło jeszcze w żadnym polskim reality show. Vadim i Thomas swym zachowaniem zbulwersowali pozostałych zawodników „Baru 6”. Widać to było po ich wyrazach twarzy, kiedy w trakcie czwartkowego spotkania Plus-Minus po raz pierwszy zobaczyli całe zdarzenie. Awantura rozegrała się przed domem barmanów. Dotąd uczestnicy widowiska znali ją tylko z relacji Vadima, ponieważ po całym zajściu Thomas opuścił kompleks mieszkalny i zamieszkał w hotelu. Bał się kolejnych ataków ze strony Vadima. Decyzją producenta „Baru”, o dalszym losie Thomasa i Vadima zadecydują widzowie, a werdykt zostanie ogłoszony podczas sobotnich „Gorących Krzeseł”. Wtedy to program opuści Thomas, Vadim lub też obaj panowie.

[bar.interia.pl]

Życie jak reality show?

Mówimy do siebie zdaniami z reality show, ubieramy się jak bohaterowie seriali, a nawet zachowujemy się tak jak oni. Naukowcy alarmują, że telewizyjne historie mieszają się nam z rzeczywistością.

Jacek, 23-letni pracownik firmy kurierskiej z Katowic, pokłócił się z dziewczyną. Nie wiedział, jak ją przeprosić, więc wzorem telewizyjnego programu „Wybacz mi” kupił bukiet i wręczył go Joasi. Ale dziewczyna, zamiast rzucić mu się na szyję, wyrzuciła go za drzwi. Jacek nie mógł zrozumieć reakcji narzeczonej. Dlaczego tak jak inne dziewczyny, które widział w programie, nie przyjęła wiązanki i nie płakała ze szczęścia? „Bo to, co działa w telewizji, w życiu nie zawsze się sprawdza. Dziewczyna widocznie oczekiwała rozmowy, a nie kwiatów” – uważa dr Urszula Kurczewska, socjolog ze Szkoły Głównej Handlowej i Uniwersytetu Warszawskiego, która od lat bada, jak telewizja naśladuje rzeczywistość. Czytaj

Pierwsze wyniki oglądalności „Baru 6”

Obraz ilustrujący artykuł

Znane są wyniki oglądalności z pierwszego tygodnia emisji „Baru 6: Europa”. Według danych AGB, do tej pory każdy odcinek programu śledziło ok. 400 tysięcy widzów, przy 2,5% udziale w rynku. W porównaniu z poprzednimi edycjami „Baru” (emitowanymi na antenie Polsatu) wynik można uznać za fatalny, jednakże w stacji TV4 (która nie cieszy się zbytnią popularnością wśród widzów) był on wystarczający, aby zapewnić programowi 1 miejsce wśród 10 najpopularniejszych programów tygodnia w TV4.

„Granice Strachu”: wywiad z W. Herrą

Obraz ilustrujący artykuł

„Granice Strachu” to nowy reality show, który emituje telewizja Polsat. Program powstał według całkowicie polskiego scenariusza. Jego realizatorzy w regionie Trentino znaleźli dogodne warunki do rozegrania konkurencji i na lodowcu, i w górskich rzekach. W trakcie rywalizacji zawodnicy musieli spróbować swych sił między innymi podczas nurkowania, wspinaczki na sztucznej ścianie, canyoningu i zjazdu rowerami na skoczni narciarskiej. O tym, z czym należało się zmierzyć, zawodnicy dowiadywali się tuż przed rozegraniem konkurencji. Mieli tylko chwilę na wytypowanie kogoś z grupy do startu. Pierwszy etap rywalizacji drużynowej składał się z 5 cykli sportowych (w każdym 6 dyscyplin). Zwycięzca pojedynku z jednej strony zdobywał punkty na konto własne, z drugiej – na konto drużyny. Ekipa, która po zakończeniu każdego cyklu zdobyła mniej punktów, musiała ze swego grona wykluczyć jednego zawodnika. Po wejściu do półfinału zespół przestał istnieć, a rozpoczęła się indywidualna rozgrywka. Na finał do Monte Cario pojechała tylko najlepsza dwójka. Nad przebiegiem rywalizacji, w której wzięło udział 12 osób, podzielonych na dwie 6-osobowe ekipy, czuwał Maciej Dowbor. Poniżej rozmowa z Wojciechem Herrą, psychologiem społecznym współpracującym przy realizacji programu. Czytaj

„Bar 6”: Dorota odpada jako pierwsza

Obraz ilustrujący artykuł

Podczas czwartkowego programu „Plus-Minus” dowiedzieliśmy się, kogo grupa barowiczów chciałaby wykluczyć z dalszej gry w programie telewizyjnym „Bar”, emitowanym przez telewizję TV4. W sobotę na „Gorących Krzesłach” zasiadły Dorota (wskazał ją Luca spośród osób z największą liczbą minusów) oraz Ludmiła, która została wskazana przez Marco (zdobył największą ilość plusów).

Wczoraj wieczorem Krzysztof Ibisz ogłosił decyzję w sprawie wytypowanych do odejścia barmanek. Wolą telewidzów, stosunkiem głosów 62% do 38%, program jako pierwsza opuściła Dorota.

Zawodnicy nie kryli radości z usłyszanego werdyktu. Dorota dała im się poznać głównie z negatywnej strony. Najbardziej przekonała się o tym biseksualna Patrycja, którą Dorota uznała za osobę „chorą na homoseksualizm”, cytując jej przy tym odpowiedni fragment Biblii. Po tym zajściu Patrycja zadecydowała, że nie będzie zamieszkiwać w jednym pokoju z Dorotą. „Nie będę koło ciebie mieszkała skoro sądzisz, że to jest choroba. Jeszcze się zarazisz” – stwierdziła dziewczyna.

Choć Dorota powtarzała, iż homoseksualizm trzeba leczyć, z całej siły zapewniała także, że takie osoby jej nie przeszkadzają i może nawet utrzymywać z nimi przyjaźń. Ponawiała swoją opinię, że ma znajomych homoseksualistów, ale „są to dla niej ludzie chorzy”.

Ta postawa nie przysporzyła Dorocie przyjaciół wśród barowiczów. Podczas czwartkowych „plusów-minusów”, uczestnicy twierdzili, że Dorota jest „wampirem energetycznym”, a także pojawiły się opinie, że jest „kobietą niedojrzałą”, „pozbawioną kultury”, „bez wyczucia i dobrego smaku” oraz „niepotrafiącą rozmawiać z ludźmi i nieumiejącą pracować w zespole”.

W trakcie sobotnich „Gorących Krzeseł” rozgorzała gorąca dyskusja na temat postawy Doroty dotyczącej homoseksualizmu. Farida stwierdziła, że Dorota za bardzo ingeruje w życie innych ludzi i „ma serce z kamienia”. „Nie ważne kogo kochasz, ważne, że kochasz” – powiedziała.

Postawę Doroty ocenili także widzowie, wskazując ją na osobę, która jako pierwsza opuściła reality show „Bar 6: Europa”.