Dziś telewizja Polsat nadała piąty z ośmiu koncertów finałowych „Idola”, który nosił tytuł „W wielkim stylu”.

Pierwszy wystąpił Sławek Uniatowski. Zaśpiewał piosenkę Franka Sinatry „New York, New York”. Jak zwykle usłyszał mnóstwo pochwał od jurorów. „Martwię się o to, czy się nie zaprzyjaźnisz za bardzo z twoim lustrem. Zaśpiewałeś fajnie” – mówiła Ela Zapendowska. „To jest twój dzień, twój koncert” – powiedział Robert. „Jesteś fantastyczny, głosujmy na Sławka” – podsumował Jacek Cygan. „Ty jesteś, bracie, amazing” – dowcipkował Kuba. Następna była Dominika Pawłowska, która wykonała „When I Fall in Love” Nat King Cole. „Pokazałaś tam troszkę nerwu i to ci się chwali” – stwierdził Jacek Cygan. „Mało serca dajesz, mało jesteś prawdziwa, powinnaś dać z siebie trochę krwi” – mówiła Ela. „Nie zepsułaś aranżacji, było bardzo dobrze” – taka była opinia Roberta. „To nudne było, piosenka powinna być sztuką uwodzenia, zimno było” – skrytykował Dominikę Kuba. Bartek Szymoniak wykonał utwór „Bądź moim natchnieniem” Andrzeja Zauchy. „Obawiałem się tego, co zrobisz z tym utworem, ale w tym wcieleniu jest ci znakomicie” – Jacek Cygan był zachwycony. Ela Zapendowska podzielała jego zdanie. „Poradziłeś sobie, ale nie bardzo mi się podoba twoja liryczna barwa głosu” – mówił Robert. „Ja rozumiem, że się można przebrać, ale ty… ten strój” – Kubie nie bardzo pasowało nowe wcielenie Bartka – w garniturze z dredami. „My szukamy artystów, a nie przebierańców” – dodał. Czytaj










