
-Jaka kiedyś była Agnieszka Frykowska? Czy czuła się dorosła w wieku piętnastu lat?
-Byłam niesforną dziewczynką, a później nastolatką. Zawsze chodziłam własnymi ścieżkami, zawsze byłam indywidualistką. Kiedy miałam piętnaście lat czułam i zachowywałam się jak osiemnastolatka. Bardzo chciałam być samodzielna, myślałam, że wtedy będzie fajniej. Moja babcia zawsze mnie przekonywała i powtarzała: „Nie śpiesz się do dorosłości, bo to nic dobrego”. Mimo tego wierzyłam, że świat dorosłych jest lepszy. Miałam nawet wizję swojego nowego życia – być niezależną i mieć dużo pieniędzy.
-Udało się? Kiedy poczułaś i zrozumiałaś, że jesteś już dorosła?
-Mama zawsze trzymała mnie pod kloszem. Byłam bardzo rozpieszczana. Każda moja zachcianka i prośba była natychmiast realizowana. Miałam wszystko i na wiele mogłam sobie pozwolić. Przyszedł jednak czas, kiedy mama postanowiła wyjechać za granicę i zostawiła mnie z babcią. Rzuciła mnie wtedy na głęboką wodę. Powiedziała, że od teraz muszę radzić sobie sama. Czytaj








