„Frytka” została dziennikarką „Faktu”

Obraz ilustrujący artykuł

„To niesamowite, co się ze mną dzieje przed kamerą. Strasznie mnie to kręci” – powiedziała niedawno Agnieszka „Frytka” Frykowska w rozmowie z magazynem „Na żywo”. Jej marzenie o pracy w telewizji na razie się nie spełni, ale za to od poniedziałku – 5 stycznia 2004 roku, uczestniczka „Big Brother – Biwy” i „Baru bez granic” stanie się dziennikarką „Faktu”. Przeczytać mogliśmy o tym we wczorajszym wydaniu dziennika. 26-letnia „Frytka” przygotowuje się do pierwszego dnia w pracy wymyślając tematy do tekstów i bohaterów do wywiadów. Podobno męska cześć redakcji dziennika chętnie służy jej pomocą. Po opuszczeniu „Baru” Agnieszka miała wiele propozycji, ale nie potrafiła się zdecydować. W końcu podjęła decyzję, że będzie pracować dla „Faktu”.

Podsumowanie „Baru bez granic”

Obraz ilustrujący artykuł

Trzecia edycja „Baru” była dużym sukcesem. Program trwał 14 tygodni, czyli 99 dni – rozpoczął się 13 września, a zakończył 20 grudnia. Producenci reality show nie spełnili jednak bardzo wielu obietnic i założeń, jakie wygłaszali jeszcze przed rozpoczęciem widowiska. Akcja „Baru” toczyła się równolegle w kompleksie mieszkalnym w Bielanach Wrocławskich oraz w Barze w centrum Wrocławia. W czasie gdy jedna drużyna była w pracy, druga miała zmierzać się z wyznaczonymi przez realizatorów zadaniami. Z pomysłu jednak wyszło niewiele – zazwyczaj gdy jedna grupa pracowała, druga w tym czasie nudziła się. Czytaj

Kolejne informacje o czwartej edycji „Baru”

Jako pierwsi w Polsce informowaliśmy, że 1 marca 2004 roku rozpocznie się czwarta edycja reality show „Bar”. Wiadomo, że program ponownie poprowadzi Krzysztof Ibisz, a tytułowy Bar zostanie przeniesiony do lokalu znajdującego się w innej części Wrocławia, który obecnie nosi nazwę „Między Mostami”. Pub znajduje się kilkanaście metrów od Uniwersytetu Wrocławskiego. W oszklonym i wypełnionym roślinami klubie na klientów czeka wiele atrakcji: bilard, karaoke, duży parkiet do tańca, ogród z bujanym ławkami i możliwość urządzenia grilla. Latem czas można spędzić bawiąc się na pływającej po rzece barce. Wiadomo już, że jeśli „Bar 4” odniesie sukces, zostanie zrealizowana piąta edycja programu.

Agnieszka Frykowska o finale „Baru 3”

Obraz ilustrujący artykuł

„Cały czas trzymałam kciuki za Maćka. Szeptałam pod nosem jego imię – jak jakieś zaklęcie. Atmosfera sobotniego finału Baru była gorąca, a emocje jak podczas piłkarskich finałów mistrzostw świata z udziałem Polski. W końcu werdykt zapadł. Udało się! Podskoczyłam ze szczęścia, pulę zgarnął mój faworyt. Od początku mu kibicowałam i jeszcze w trakcie programu wiele razy głośno wykrzykiwałam jego imię. Kiedy usłyszałam imię Maćka jako zwycięzcy, wpadłam w kompletną euforię. Nie wiem czy będziemy razem, ale teraz już wszystko zależy od niego. Tylko Maciek!” – mówi „Frytka”. Czytaj

Florek – pazerny poseł

Obraz ilustrujący artykuł

W poniedziałkowym numerze dziennika „Fakt” opublikowano czarną listę stu pazernych posłów, którzy przez ten rok zarobili dodatkowo po 100 tysięcy złotych i w ostatni piątek głosowali przeciwko likwidacji swoich trzynastych pensji. Dla przeciętnego Polaka poselska „trzynastka” to cztery miesięczne pensje. Dla posłów – ułamek majątku, którego zdążyli się dorobić. Większość przeciwników wprowadzenia poprawki to posłowie SLD – nie posłuchali nawet głosu szefa swojej partii Leszka Millera, który w piątek apelował do posłów: przekażcie swoje ekstrapensje dla tych, którzy naprawdę potrzebują pieniędzy. Wśród pazernych posłów znalazł się między innymi eksgwiazdor pierwszej edycji „Big Brother” – Sebastian Florek. „Nie mam czasu mówić o tym, czy oddam trzynastkę” – powiedział dziennikarzom „Faktu”. Florek w swoim oświadczeniu majątkowym ma wpisane gospodarstwo agroturystyczne nad jeziorem warte 4 miliony złotych oraz dom za 400 tysięcy złotych.

[Fakt]

Rozmowa z Maciejem Kiślewskim

Obraz ilustrujący artykuł

Maciek Kiślewski z Ostródy wygrał telewizyjny „Bar bez granic” i zgarnął 300 tysięcy złotych głównej nagrody. „Muszę ochłonąć. Mam nadzieję, że mi nie odbije i że nie przepuszczę całej kasy na lewo i prawo. Jestem w szoku. Mam mętlik w głowie” – mówił Maciek po ogłoszeniu wyników. Chłopak miał do wyboru: albo co miesiąc, do końca życia, otrzymywać stałą pensję (1266 złotych i 22 grosze) albo od razu wziąć walizkę pełną pieniędzy – 300 tysięcy złotych. „Wolałem wziąć gotówkę, jest ona pewna. Nie wiadomo, co będzie za 10 lat. Dożywotnią pensję miał wypłacać jakiś fundusz, a kto wie, czy on wkrótce nie zbankrutuje? Różnie bywa. A tak zainwestuję. W co? Może otworzę jakąś kawiarnię, restaurację. Na pewno kupię sobie samochód i mieszkanie. Usamodzielnię się. Muszę skończyć studia, rozejrzeć się za jakąś pracą” – mówi chłopak. Czytaj

Sukces „Baru bez granic”

Obraz ilustrujący artykuł

W sobotę, 20 grudnia odbył się finał „Baru bez granic”, który oglądało niemal 5,2 miliona widzów. Program okazał się większym sukcesem niż poprzednie edycje – według danych AGB Polska każdy odcinek oglądało średnio 3,4 miliona widzów przy udziale w rynku na poziomie 21,79% (średnia oglądalność pierwszej edycji „Baru” wynosiła 2,9 miliona widzów przy udziale w rynku 19,54%, natomiast drugiej – 3,1 miliona przy udziale w rynku 19,47%). W porównaniu z pierwszą edycją na lepsze zmieniła się także struktura widowni. „Bar 3” oglądało więcej mieszkańców dużych miast, lepiej wykształconych. Spadł też odsetek emerytów i osób z wykształceniem podstawowym. Publiczności najczęściej stanowili 10-15 latkowie (10,2%) oraz 30-34 latkowie (10,2%). Wśród widowni przeważały kobiety (57,8%), ludzie z wykształceniem podstawowym (52,5%), mieszkający w na wsiach (43,80%). Czytaj

Maciej zwycięzcą „Baru bez granic”

Obraz ilustrujący artykuł

W drugiej części „Gorących Krzeseł” Krzysztof Ibisz dał Maćkowi i Damianowi propozycję – finaliści musieli zadecydować w jakiej formie chcieliby odebrać główną nagrodę. Obaj panowie – w wypadku wygranej, mogli wybrać jednorazową wypłatę kwoty w wysokości 300 tysięcy złotych lub też zdecydować się na comiesięczną, stałą pensję wypłacaną do końca życia, która ze względu na różnicę wieku wynosiłaby 1266 złotych i 22 grosze dla Maćka oraz 1984 złote i 37 groszy dla Damiana. Obaj finaliści zdecydowali się na pierwszą możliwość, czyli jednorazowe otrzymanie walizki z pieniędzmi. Po długich oczekiwaniach prowadzący ogłosił decyzję telewidzów. Stosunkiem głosów 63,1% do 36,9% zwycięzcą trzeciej edycji „Baru” został Maciej Kiślewski. Czytaj

Finał „Baru bez granic”

Obraz ilustrujący artykuł

Dziś po 20:00 rozpoczął się finał „Baru bez granic”. W studio zgromadzili się niemal wszyscy uczestnicy. Zabrakło jedynie Iwony Guzowskiej, która z powodu choroby nie przyjechała do Wrocławia. „Bar bez granic pobił rekordy oglądalności wszystkich edycji. Przyciągnął ponad pięciomilionową publiczność. Sukces ten poparty jest pracą i doświadczeniem ponad trzystuosobowej ekipy, której w tym momencie pragnę bardzo gorąco podziękować” – powiedział rozpoczynając program Krzysztof Ibisz. Podczas trwania finału przedstawiono sylwetki wszystkich barmanów, był także czas na wspomnienia i rozmowy. Na scenie zaśpiewał zespół Kombi.

Ostatnia noc w „Barze bez granic”

Obraz ilustrujący artykuł

Wczoraj po zakończeniu spotkania na żywo Magda Dudek wzięła udział w czacie internetowym. Wypowiedziała się między innymi na temat Agnieszki Frykowskiej. „W jakiś sposób ją polubiłam, ale to jest dziwny człowiek i nie będziemy kontynuować tej znajomości po programie. Frytka jest fałszywa i ma poważne problemy z osobowością” – mówiła dziewczyna. Potwierdziła także wypowiedź jednego z internautów, iż Maciej to „Laluś”. „Maciek to facet bez jaj. Nie wie czego w życiu chce” – powiedziała Magda, a w późniejszej rozmowie wyjaśniła także, dlaczego dała minusa Agnieszce i dlaczego nie mogłaby jej zaufać. Czytaj