Uczestnicy programu „Big Brother” ponownie ruszyli w trasę po Polsce i za odpowiednim wynagrodzeniem nakłaniają ludzi do wzięcia udziału w castingach mających na celu umieszczenie zdjęć zwykłych ludzi w tak zwanym „banku twarzy”. Takim sposobem w ubiegłym tygodniu do Konina trafili między innymi: Agnieszka Lorek, Irek Grzegorczyk i Grzegorz Mielec. Ten ostatni udzielił krótkiego wywiadu dla jednej z lokalnych gazet.
-Co się dzieje z Grzegorzem Mielcem dwa lata po programie „Wielki Brat”?
-Tak jak kochałem podróże, tak nadal je kocham. Zeszły rok i początek tego spędziłem daleko w ciepłych krajach. Byłem bardzo zestresowany tym wszystkim, co się działo po programie. Oczywiście dla wielu to się wydawało takie normalne, jeździłem po całej Polsce, byłem gościem różnych imprez, festynów. Przez ten rok po „Big Brotherze” poznaliśmy kraj wzdłuż i wszerz. Zarobiłem wtedy trochę pieniędzy i postanowiłem, że znów chcę pojechać do Brazylii, gdzieś do Ameryki Południowej, żeby odpocząć. Naprawdę tego potrzebowałem. Tam nikt mnie nie znał i kiedy wysiadłem z samolotu, nie czułem tego zainteresowania moją osobą. W tamtym roku byłem dwa razy w Brazylii, raz w Indiach, w tym połowę zimy spędziłem znów w Brazylii. Czytaj