
Rolnik Irek Grzegorczyk po 66 dniach w Domu Wielkiego Brata opuścił go w swoim stylu – absolutnie kosmicznie. Z Sękocina trafił do szpitala, pod opiekę psychiatrów. Sąsiadom ze wsi Koło przed wyjazdem do Warszawy zapowiedział jednak, żeby się niczemu nie dziwili. Teraz uważają, że bał się przegrać z Jurkiem, więc swoje wyjście… po mistrzowsku wyreżyserował. Czytaj








