Żeby zdobyć sławę w reality show, już nie wystarczy wylegiwać się na sofie w Domu Wielkiego Brata. Jeszcze niedawno 28-letniemu Sławkowi Kowalskiemu z Gdańska wydawało się, że całe życie spędzi w skromnej tureckiej restauracji. Pracował po kilkanaście godzin dziennie za cztery złote za godzinę. Przyrządzał pizzę i spaghetti. Po pewnym czasie awansował – nauczył się kroić kebab. Często zastanawiał się, czy nie rzucić tej pracy i nie wrócić do wyuczonego zawodu elektroenergetyka, ale żona wciąż wybijała mu to z głowy. Nie mogli sobie pozwolić na kilkumiesięczną utratę pensji – mają dwuletniego syna. – Kiedy przyszli do mnie ludzie z TVN, od razu wiedziałem, że to będzie moje życiowe pięć minut – mówi Sławek. Telewizja zaproponowała mu rolę, o jakiej nigdy nie marzył. Przez miesiąc miał się szkolić na szefa kuchni czterogwiazdkowego hotelu. Czytaj
Reality show z wyższej półki

