Superniania

„Superniania” szkodziła dzieciom?

Dorota Zawadzka jako Superniania | fot. AKPA

Emitowany w stacji TVN program „Superniania”, przez trzy sezony cieszył się dużą popularnością. Czy produkcja mogła szkodzić dzieciom, które były do niej zgłaszane przez swoich rodziców? – Po programie rodzina musiała skorzystać z psychoterapii – powiedział jeden z uczestników audycji.

Dorota Zawadzka jako Superniania | fot. AKPA
Dorota Zawadzka jako Superniania | fot. AKPA

Reportaż na temat „Superniani” oraz programów „Surowi rodzice” i „Idealna niania” opublikował „Tygodnik Powszechny”. Tezą artykułu jest, iż produkcje stacji TVN niejako wykorzystują dzieci do stworzenia atrakcyjnego widowiska telewizyjnego, nie przejmując się przy tym ich prawem do intymności i traktując dzieci jak rekwizyty.

„Tygodnikowi Powszechnemu” udało się dotrzeć w sumie do 8 z 31 rodzin, które wystąpiły w „Superniani”. Trzy z nich wypowiadały się o programie pozytywnie, pozostałe nie chciały mówić w ogóle (zasłaniając się umową ze stacją TVN), bądź miały negatywne opinie.

– Po programie rodzina musiała skorzystać z psychoterapii – twierdzi jeden z uczestników, który przyznał, że do udziału w „Superniani” nakłoniła go żona, a głównym powodem było wynagrodzenie, jakie oferowała stacja TVN. Relacje mężczyzny z kulis programu są niepokojące. – Nagrywanie odcinka trwało dwa tygodnie. Ekipa telewizyjna złożona z ponad 20 osób, w tym dwóch-trzech operatorów kamer, była w mieszkaniu od rana do wieczora. Pani Dorota Zawadzka spędzała z rodziną kilka godzin dziennie, a nie, jak ostatnio pisała, „od rana do wieczora, a czasem i w nocy”. Przed rozpoczęciem zdjęć mieszkanie zostało pomalowane i przemeblowane, by ułatwić kręcenie. Pani Zawadzka odnosiła się do nas w sposób nieuprzejmy. Dzieci do niektórych zachowań były prowokowane, a cała atmosfera była stresująca. Nie miała na celu łagodzenia konfliktów, ale raczej ich wywołanie – po to, by było najwięcej „prawdziwych” emocji: złości, smutku, łez, zarówno u dzieci, jak i u rodziców – relacjonuje uczestnik. – Musieliśmy skorzystać z pomocy, której nie udzieliła nam ani pani Zawadzka, ani nikt z telewizji. Dziś uważam, że zostaliśmy wykorzystani – powiedział na zakończenie.

„Tygodnik Powszechny” w swoim reportażu przytacza wypowiedzi specjalistów, którzy podkreślają, iż podstawowym problemem programu „Superniania” było łamanie praw dzieci do prywatności. Pokazywanie dzieci w sytuacjach intymnych (kąpiel), pod wpływem skrajnych emocji czy upokorzenia (nagość, publiczne karanie), może zdaniem ekspertów odbić się negatywnie na ich psychice. Ponadto, po kilku latach, kiedy dziecko wejdzie w okres dojrzewania, udział w takim programie może powodować duży dyskomfort.

A jak na tego typu zarzuty zareagowali twórcy „Superniani”? Dorota Zawadzka udzieliła ponoć „Tygodnikowi Powszechnemu” odpowiedzi, ale przez trzy tygodnie nie znalazła czasu, by ją autoryzować. Na swoim blogu zaś zamieściła wpis, w którym zapewnia, że „Superniania” była dobrym i pomocnym programem. – To po prostu jest najlepszy cykl poradnikowy dla rodziców. Również dlatego, że nie jest, wbrew klasyfikacji nadanej przez TVN, typowym reality show. Każdy odcinek to dokument, zmontowany w sposób tworzący jednolitą serię. Tak czy inaczej, moim – i nie tylko moim – zdaniem to dobry program – napisała Zawadzka.

[Dziennik]

Poprzedni artykułNastępny artykuł