
Hania Stach wycofała się z programu „Idol”. Faworytka publiczności prawdopodobnie nie chciała podpisać kontraktu z firmą BMG. Dostała ciekawszą propozycję. Wszystko trzymane jest w tajemnicy. O odejściu Hani z „Idola” nie poinformowano nawet ludzi związanych z programem. Pianista Adam Sztaba był zdziwiony, kiedy nie znalazł jej nazwiska na liście osób, dla których ma przygotować muzykę do programu. Jurorka Ela Zapendowska dowiedziała się o tym od znajomych i nie dowierzała tej informacji. Kuba Wojewódzki usłyszał o tym też przypadkowo i nie kryje zdziwienia. Domysły na temat powodu wycofania się Hani z programu są różne – że jest chora, że ma problemy rodzinne lub że nie odpowiadały jej komentarze Wojewódzkiego, który nie ukrywał, że Hania mu się podoba. Kiedyś nazwał ją nawet „sceniczną viagrą”. Hania Stach zapytana przez „Super Express”, czy opuściła program z powodu komentarzy Wojewódzkiego, powiedziała śmiejąc się: – Ależ skąd! Na pewno powodem mojej decyzji nie jest Kuba. Jego wypowiedzi są przecież miłe. Więcej Hania nie chciała mówić, ponieważ, jak nas poinformowała, zobowiązuje ją do tego umowa, którą, przed przystąpieniem do programu, musiała podpisać z producentem „Idola”. Jak dowiedzieliśmy się nieoficjalnie, Hania Stach, w przeciwieństwie do innych finalistów programu, nie zgodziła się na podpisanie umowy z firmą fonograficzną BMG. Kontrakt z nią jest główną nagrodą w „Idolu”, ale samo podpisanie go gwarantuje wydanie płyty jedynie zwycięzcy programu. Firma BMG podpisuje kontrakty z finalistami, żeby nie ubiegła jej konkurencja. Czytaj

