
Zwycięzca pierwszej edycji „Big Brother” – Janusz Dzięcioł trafił do Księgi Rekordów Guinnessa jako najstarszy na świecie uczestnik programów reality show. Natomiast za kilka dni prymas Józef Glemp uhonoruje go Białym Krukiem za rozpowszechnianie zdrowego stylu życia.

Miejsce w Księdze jest sporym zaskoczeniem dla Janusza Dzięcioła. O wpis wystąpił do Biura Konkursu polski wydawca Księgi. Sam zainteresowany dowiedział się o wszystkim, gdy Księga Rekordów na 2003 rok była już wydrukowana. – Zaraz po programie ktoś wspominał o tym, że warto byłoby sprawdzić, czy aby nie jestem rekordzistą. Potem to przycichło – wspomina Janusz Dzięcioł. Zwykle to sami zainteresowani zgłaszają swoje kandydatury do wpisu. Dzięcioł nawet o tym nie pomyślał. Nie uważa, jak twierdzi, aby zrobił coś niezwykłego.
-Odbierałem swój egzemplarz Księgi w towarzystwie naprawdę ciekawych i niecodziennych ludzi. Była pani, która uszyła sobie płaszcz z własnych włosów, był pan, który ugotował i rozdał 7 tysięcy litrów zupy z jednego gara. To prawdziwi rekordziści – skromnie wylicza Dzięcioł. Nie zazdrości swoim kolegom i koleżankom z pierwszego „Big Brothera” kariery telewizyjnej czy politycznej. Nie czuje się aktorem, showmanem czy politykiem. Nie jest pewien, czy byłby dobry w takiej roli. A skoro nie ma do tego przekonania – nie warto sobie zawracać głowy. Janusz Dzięcioł wystąpił w pierwszym „Big Brotherowym” filmie „Gulczas – a jak myślisz?”. Potraktował to jako przygodę. W kolejnym – „Yyyreek – Kosmiczna nominacja” ani myślał się pokazać. – Dla mnie, komendanta straży miejskiej w Świeciu, szczytem szczęścia jest czuwanie nad bezpieczeństwem mieszkańców – zapewnia niezmiennie. Tymczasem czeka go kolejne wyróżnienie. Za propagowanie zdrowego stylu życia za kilka dni otrzyma od prymasa Józefa Glempa nagrodę Białego Kruka. Dzięcioł bardzo cieszy się z tego wyróżnienia.
[Super Express]