Jeszcze do niedawna na ekranach panowała posucha, bo przez co najmniej trzy miesiące polscy widzowie nie oglądali żadnego programu reality show. Teraz „Jestem, jaki jestem” dobiega już końca. Wygląda na to, że reality show w stosunku do tzw. celebrities, czyli znakomitości, nabiera dyskrecji i taktu, których brakuje, gdy jego uczestnikami są zwyczajni ludzie – czytamy w „Polityce”. Wiśniewscy mogli bowiem w każdej chwili, którą uznali za niedogodną, sami wyłączyć kamery, a było to nie do pomyślenia w programach typu „Big Brother”. Ale też osoby znane bywają trudniejsze w telewizyjnej obróbce niż żądni sławy amatorzy. Czytaj
Porażka „Willi” Polsatu


