Bitwa na głosy

„Bitwa na głosy” – odcinek 8: drużyna Piotra Kupichy w finale

Piotr Kupicha ze swoim zespołem w Bitwie na głosy | fot. I. Sobieszczuk, TVP

Trzy zespoły w Wielką Sobotę stanęły do walki o finał w kolejnym odcinku „Bitwy na głosy”. Decyzją widzów w telewizyjnym show Dwójki pozostały już tylko ekipy z Katowic z Piotrem Kupichą, z Zielonej Góry z Urszulą Dudziak oraz z Cieszyna z Haliną Mlynkovą. Tym razem nikt nie odpadł.

Piotr Kupicha ze swoim zespołem w Bitwie na głosy | fot. I. Sobieszczuk, TVP
Piotr Kupicha ze swoim zespołem w Bitwie na głosy | fot. I. Sobieszczuk, TVP

Zaczęło się świątecznie w stylu gospel. Gwiazdy ze swoimi podopiecznymi odśpiewali „Hallelujah, Our God Reigns”. Po świątecznych życzeniach złożonych przez jurorów, których tradycyjnie komplementował Hubert Urbański, przyszedł czas na bitwę.

Zaczynali podopieczni Urszuli Dudziak. Do występu przygotowywali się piekąc kiełbaski nad ogniskiem. Tym razem utwór wylosowano z gigantycznego jaja niespodzianki. Grupa zaśpiewała „I Feel Good” Jamesa Browna. – To strzał w dziesiątkę. James Brown, król soulu, funky, król muzyki w ogóle – oceniali reprezentanci Zielonej Góry. Tak jak na próbach, tak na scenie postanowili wykonać ten kawałek z jajem. Z oceny jurorów wynika, że im się udało. – Gdyby NFZ oferował takie usługi, to pół Polski byłoby na zwolnieniach – mówił Hubert Urbański. Urszula Dudziak wyjaśniła, że oni po prostu leczą muzyką. Zdaniem Alicji Węgorzewskiej ich wykonanie było jak muzykoterapia. – Cała orkiestra była dobrze nastrojona. Akcja i puls były mocno przyspieszone – powiedziała. Grażynie Szapołowskiej występ kojarzył się z domem wariatów i „Lotem nad kukułczym gniazdem” z Jackiem Nicolsonem w roli głównej . – Ale jazz – ocenił Wojciech Jagielski. Jednak jego zdaniem, utwór był nieco zagoniony. Jego koleżanki z jury natychmiast wytknęły, że ta lekka krytyka to wynik imieninowego nastroju Jagielskiego.

Drugi na scenę wyszedł zespół z Katowic. Piotr Kupicha twierdził, że siłą jego zespołu jest mocno zintegrowany zespół. Ślązacy nie żałowali, że nie spędzą świąt z rodzinami. Jak mówili, cała grupa jest jak jedna wielka rodzina i razem będą celebrować. Katowiczanie zaśpiewali „I Wanna Know what Love Is” grupy Foreigner. Zdaniem Wojtka Jagielskiego Marcin Weideman na razie nie miał swojej chwili w programie, ale teraz wypadł znakomicie. Alicja na koniec życzyła Katowicom wiele miłości. – Pięknie – oceniła jednym słowem.

Grupa z Cieszyna i Halina Mlynkova postanowili zewrzeć szyki. Zapowiedzieli, że będzie dużo tańca. Halina odgrażała się, że dadzą czadu. W pracę nad choreografią włożyli dużo wysiłku. „Mamma mia” i ABBA dała im możliwość wykazania się. Szpagat w wykonaniu Karoliny wywołał aplauz publiczności. – Czasami to, co jest najprostsze, okazuje się najtrudniejsze – oceniła Alicja Węgorzewska. Jej zdaniem głos Karoliny, podobny do wokalu Cher, jest zbyt dojrzały i brzmiał nieprawdziwie w tej piosence. Grażyna Szapołowska dodała, że choreografia przypominała jej „Loss Control” i Meryl Streep. Wojciech Jagielski również nie był do końca zadowolony z występu zespołu Haliny, choć jego zdaniem Cher również śpiewa ciepłe utwory. Sama Halina broniła swoich podopiecznych, a szczególnie Karoliny.

Na koniec pierwszej rundy odbyła się bitwa gwiazd. Halina, Urszula i Piotr musieli wykonać utwór swoich rywali. Halina zaczęła „Papayą” Urszuli Dudziak. Piotr ciągnął „Czerwonymi koralami” Bratanków, Urszula zmierzyła się z „Jest już ciemno” grupy Feel. – Tylko w „Bitwie na głosy” można posłuchać Urszulę Dudziak, śpiewającą piosenki Piotra Kupichy – ocenił Hubert Urbański.

Na półmetku prowadziły Katowice, drugi był Cieszyn, a na trzecim miejscu Zielona Góra. Jednak Urszula się tym nie przejmowała. Przed tygodniem jej grupa też była w połowie programu trzecia. Ostatecznie zwyciężyła.

W drugim starciu zielonogórzanie zaśpiewali „When you Believe” Withney Houston i Mariah Carey. – Powietrze zastygło na chwilę w studiu – mówił po utworze Urbański. Urszula po raz kolejny rozpłakała się słuchając tej piosenki. Jagielski stwierdził, że emocji nie da się oszukać, a w tym wykonaniu emocje były na wysokich diapazonach. Wycisnęło mu łzy. Ocenił, że repertuar jest idealnie dobrany do możliwości zespołu. – Nie płacz, bo ja będę płakać – zwróciła się do Urszuli Grażyna Szapołowska. Według Alicji to było piękne wykonanie.

W drugim starciu wybór drużyny Kupichy padł na „Monday Morning” Melanie Fiony. Jak sobie z tym poradziły Karolina i Agnieszka? – Karolino, totalnie mnie uwiodłaś – stwierdził Jagielski. Jego zdaniem Agnieszka pierwszą nutę sfałszowała, ale później się rozkręciła i wszystko było dobrze. Zdaniem Alicji kobiety to tajna broń Piotra Kupichy. Chciała, by do czasu finału wszyscy w tym zespole byli perfekcyjni. Agnieszka tłumaczyła, że jest lekko chora. Grażyna Szapołowska radziła, by nie mówiła o tym głośno publiczności. Widziała u dziewczyny ogromną energię. Karolina w muzyce jest od 10 lat, ale nie widać tego po niej. Wszyscy oceniają jej wiek na 19 lat.

Zespół Haliny znalazł czas nie tylko na treningi, ale również na pisanki. Razem malowali jajka na Wielkanoc. Na jednej z pisanek pojawił się nawet wizerunek Jagielskiego, ale – jak przyznała Karolina – nie ma talentu plastycznego i nieco się rozmazał. Halina zapowiedziała, że rozgniecie konkurencję jak wielkanocne jajo. Tym rozgniataczem miał być utwór „You Raise me up” Josha Gorbana. – Jestem bardzo dumna z mojej grupy i tak będzie do końca – zapewniła Halina. Alicja Węgorzewska doznała objawienia. – To było powalające wykonanie – stwierdziła gwiazda polskiej opery. – Czasem jest tak, że się troszeczkę krytykuje, ale to powinno być budujące – mówiła Grażyna Szapołowska. Wojciech Jagielski ocenił, że śpiew Hani wyrwał go z butów po raz drugi w programie. Jeśli chodzi o Zdzisława „Szczypiora”, to przepowiedział mu karierę w hollywoodzkim stylu.

Nas koniec uczestnikom zgotowano test Węgorzewskiej. Wybrała troje wokalistów: Hanię od Haliny, Artura od Urszuli i Joannę od Piotra. Ich zdaniem było zaśpiewanie a capella utworu „Jednego serca tak mało” Czesława Niemena. – Brawo, brawo, głośniej! Teraz ja się rozpłakałam – zachęcała do braw publiczność Alicja Węgorzewska. Zapowiedziała, że za tydzień będzie miał miejsce kolejny specjalny test Węgorzewskiej.

Na koniec nadszedł czas na werdykt widzów. Tym razem publiczność nie głosowała za tym kto odpadnie, a kto przejdzie do finału show. – Ktoś musi wygrać, ktoś musi być ostatni. To jest bitwa – mówił tuż przed ogłoszeniem wyników Hubert Urbański. Ostatecznie widzowie zdecydowali, że zwycięzcą starcia została ekipa z Katowic. Drugie miejsce przypadło podopiecznym Haliny Mlynkovej, a trzecie zajął zespół Urszuli Dudziak. Kupicha pytany o to, z kim wolałby się spotkać w walce o główną nagrodę, dyplomatycznie odpowiedział: – Dziewczyny mają pierwszeństwo.

Za tydzień o jedyne wolne miejsce zmierzą się grupy z Cieszyna i Zielonej Góry.

[TVP]

Poprzedni artykułNastępny artykuł