
3 marca rozpoczęła się trzecia edycja „Big Brother”. Tym razem organizatorzy zapowiadali zmienione zasady, a także krew, pot i łzy każdego dnia. Miało być ciekawie i emocjonująco, tym bardziej, iż Andrzej Sołtysik poinformował, że w porównaniu z polską wersją, holenderski „Big Brother – Bitwa” był dziecinadą.

Kontrowersyjni ludzie szybko odpadli z programu, dlatego od połowy jego trwania zaczęło wiać nudą. Potem wielokrotnie zapowiadano zaostrzenie regulaminu, ale jakoś nigdy nie było można tych zmian dostrzec. Pozostały też niewyjaśnione zagadki. W magazynie „Big Brother” pisano o podświetlanej kuli znajdującej się na polu bitwy, którą było można opuszczać i otwierać, oraz ukrywać w niej różne przedmioty. Jej przeznaczenie mieszkańcy mieli poznać jeszcze podczas swojego pobytu w Domu Wielkiego Brata. Niestety – funkcji kuli nie poznał nikt. Nie wiadomo też po co uczestnicy musieli rozgrywać bitwy w ostatnim tygodniu swojego pobytu w Domu, skoro nie doszło ani do zakupów, ani do zamiany sypialni. Na koniec narażałoby dodać, że TVN jest zbytnio zapatrzony w siebie. Andrzej Sołtysik stwierdził bowiem, że „Big Brother – Bitwa” okazał się programem, który zmienił oblicze telewizji. No cóż, zdania bywają różne, ale czy stwarzanie sztucznej atmosfery czegoś niezwykłego oraz nazywanie „Big Brother – Bitwy” niezwykle emocjonującym spektaklem można nazwać inaczej?