Taniec z Gwiazdami 03

Zaczęty przez Showmag, Pn, 05 Gru 2005, 01:46:28

Showmag

Kulisy "Tańca z Gwiazdami"
Niedziela, 09.04.2006, 12:55

Barwne stroje, imponujące figury i piruety, grone noty jurorów, a potem łzy i eksplozje radosci. Co tydzień wszystko to sledzi 7-milionowa widownia "Tańca z gwiazdami". Mało kto przed ekranem wie, że ten megashow "idzie" z dawnej lakierni traktorów. Mało kto domysla się, ile za kulisami dramatów, miłosci, autentycznych kontuzji i walki. My tam zajrzelismy. Panie i panowie! Oto prawdziwy taniec z gwiazdami. Tego nie zobaczycie w telewizji.

Tabloidy przescigają się w pikantnych informacjach. Ale nawet stateczne tygodniki piszą o fenomenie programu. "Polityka" na okładce umiesciła zdjęcie jednej z uczestniczek turnieju w seksownym wygibasie. Wprawdzie uczestniczka to szczególna, bo córka byłego prezydenta. "To jest Ola. A gdzie jest tata Oli?" - pytała okładka. W sobotę poprzedzającą trzeci odcinek, dwie gazety rozpisywały się o tancerzu Rafale Maseraku, który po raz trzeci bierze udział w programie. W drugiej edycji partnerował Małgorzacie Foremniak, a teraz tańczy z najbardziej strzeżonym skarbem byłego prezydenta. Przystojnego 22-latka można było podziwiać na zdjęciach z przedszkola, w czapce krakowskiej i w slipach. Gazety okrzyknęły go pierwszym playboyem IV RP. "Taniec z gwiazdami" wykreował nowy salon towarzyski. Na widowni w studiu TVN chcą się znaleć elity. Siadają obok siebie ludzie z różnych opcji politycznych, o odmiennych swiatopoglądach i usmiechają się do siebie. "Od tańczących płynie pozytywna energia. To się czuje, atmosfera jest aż gęsta"- mówi z przekonaniem producent programu, Agnieszka Koniecka.

Tygodniami trwały spekulacje, kto wystąpi w trzeciej edycji. Wszyscy czuli, że będzie to oferta specjalna. Choć w marcu ubiegłego roku program debiutował z niezbyt szokującym wynikiem oglądalnosci, już w kwietniu zajął czwarte miejsce wsród najchętniej oglądanych programów rozrywkowych i miał widownię ponad 3,2 miliona widzów, a w finale 4,8 miliona. W drugiej edycji było jeszcze lepiej - srednio widownia wynosiła 5 milionów. A grudniowy finał i pojedynek Małgorzaty Foremniak z Katarzyną Cichopek zebrał przed telewizorem blisko 8 milionów ludzi.

Było ich dwadziescioro: 10 gwiazd i 10 instruktorów, 10 pań i 10 panów. Oprócz Oli Kwasniewskiej w programie znaleli się: najpiękniejsza kobieta swiata - Aneta Kręglicka, biznesmen, szeroko znany jako uczestnik programu "Europa da się lubić" - Włoch Paolo Cozza, dwoje aktorów z serialu Dwójki "M jak Miłosć" - Joanna Koroniewska i Rafał Mroczek, aktor z serialu Jedynki "Klan" - Tomasz Stockinger, aktorki z serialu TVN "Na Wspólnej" - Renata Dancewicz i Joanna Jabłczyńska, aktor teatru Studio - Rafał Cieszyński oraz aktor bez serialu - Robert Rozmus.

Zawodnicy najmilej wspominają pierwszy odcinek, bo żadna para nie musiała odpasć. Znali reguły gry, wiedzieli, że będą się wykruszać. Ale buntują się. Renata Dancewicz uważa, że formuła programu jest sadystyczna. "To straszne, gdy odpada ktos, kogo lubisz. Ale wiem, że chodzi o to, żeby podbić emocje"- mówi. Paolo Cozza odpadł jako pierwszy. Po ogłoszeniu wyników Renata Dancewicz rozpłakała się. A wszyscy się dziwili, dlaczego, skoro zostaje w programie. Żegnając telewidzów, Paolo powiedział, że wszystko co dobre, trwa krótko. "Warto było ćwiczyć pięć tygodni. Myslałem, że będę się nudził, a było fajnie. Poza tym schudłem siedem kilogramów"- powiedział.

Na nagranie trzeciego programu Tomasz Stockinger przyszedł zdenerwowany. Jeden z tabloidów napisał w przeddzień na pierwszej stronie: "I już po tańcu, doktorku". Nawet stateczny Krzysztof Polański, własciciel szkoły tańca z tradycjami, dał się wciągnąć w tę niesympatyczną zabawę i pozwolił sobie na przykry komentarz. A tabloid dalej spekulował: "Czyżby zaszkodził im (Tomaszowi Stockingerowi i jego partnerce Blance Winiarskiej) płomienny romans?". Artykuł może dodać skrzydeł i może je podciąć. Tomaszowi i Blance trochę skrzydła opadły, mimo to trenowali w sobotę do póna. Nie udało się. Ale Tomasz nie żałuje. "Kiedy zastanowiłem się nad ofertą TVN, doszedłem do wniosku, że do moich zawodowych obowiązków należy czasem przyjęcie jakiejs zwariowanej propozycji"- mówi. "Nie miałem wielkich apetytów i nie liczyłem na to, że zostanę mistrzem. Nie będę swojego poczucia wartosci uzależniał od ilosci SMS-ów młodzieży, która chętniej głosuje na swoich rówiesników. Polecam taniec każdemu"- dodaje. W niedzielę 26 marca z programem pożegnała się trzecia para.

"To ogromna adrenalina"- wyznaje Agnieszka Koniecka na pytanie, co sądzi o programie jako jego producent. Słowo adrenalina jest słowem najczęsciej używanym przez uczestników rywalizacji. Z ust gwiazd równie często można też usłyszeć stwierdzenie: kocham taniec. I faktycznie większosć gwiazd miała w życiu przygodę z tańcem.

Rafał Mroczek, od ponad pięciu lat grający jedną z głównych postaci w serialowym hicie Dwójki "M jak Miłosć", mówi, że zdecydował się na udział w programie nie dla zwiększenia popularnosci, bo serial, w którym gra, potrafił sciągnąć przed telewizory nawet 12 milionów widzów. "Chciałem wrócić do tych emocji, które przeżywałem kilkanascie lat temu, kiedy jako dziecko startowałem w mistrzostwach formacji disco dance i show dance. Teraz tańczymy tylko we dwoje, więc emocje są większe"- przyznaje.

Joanna Koroniewska, podobnie jak Rafał, jest główną postacią "M jak Miłosć", o którym mówi, że jest supermodny. "Od zawsze chciałam tańczyć. Takiej adrenaliny nie miałam nigdzie, nawet w teatrze. Tam następny spektakl można poprawić, a tu wychodzi się na parkiet, półtorej minuty i koniec. Nie należy podchodzić do programu jak do konkursu. Taniec jest niewymierny, jak aktorstwo. Zawsze będą brane pod uwagę nie tylko techniczne aspekty, ale także sympatia widzów. Na ich zaufanie muszę dużo ciężej pracować z racji skomplikowanego charakteru Małgosi"- bohaterki, którą gram w serialu.

Joanna Jabłczyńska od dziecka występowała w zespole Fasolki, gdzie nie tylko spiewała, ale miała też przygotowanie baletowe: szpagaty, sznurki, gwiazdy. "Potem byłam w zespole tańca nowoczesnego. Przygotowywalismy musicale, więc mielismy i spiew, i taniec. Myslałam, że te doswiadczenia pomogą mi w tańcu towarzyskim, ale okazało się, że nie"- mówi. Rafał Cieszyński też lubił tańczyć, ale zgodził się na występ w programie, bo spodobała mu się idea: propagowanie kultury tańca. "Wiedziałem, że będzie ciężko, ale nie przypuszczałem, że treningi okażą się aż tak poważne i czasochłonne"- mówi. "W tydzień przygotować taniec na poziomie profesjonalnym - to graniczy z cudem. Mam nadzieję, że nam w jakiejs częsci się to udaje. I nie ma chorej rywalizacji, ale wszyscy wszystkim pomagają. I to naprawdę szczerze"- dodaje.

Renata Dancewicz twierdzi, że jej życie stało się za bardzo ustabilizowane ze względu na małe dziecko i potrzebowała odskoczni. Podobnie Aneta Kręglicka, która prowadzi uporządkowane życie bizneswoman, żony i matki.

Kiedy Kochanek dotknął uda Koroniewskiej, wrzasnęła. Reżyser Wojciech Iwański ze smiechem wspomina ten moment. To było wtedy, gdy grupa gwiazd i grupa tancerzy spotkały się po raz pierwszy, by dowiedzieć się, kto z kim zatańczy. "Do producenta Agnieszki Konieckiej i do mnie należało powiązanie ich w pary. Bralismy pod uwagę wzrost, wiek, typ urody, ale także cechy charakteru. Przecież ci ludzie muszą spędzać ze sobą wiele godzin dziennie, więc muszą się polubić"- mówi reżyser.

Dziwnym trafem chyba udało się stworzyć pary idealne, bo wszyscy z przekonaniem mówią, że nie wyobrażają sobie u swego boku kogos innego. Tak więc w czasie prezentacji par nie obyło się bez pisków radosci. Najbardziej donosny wydała z siebie Aleksandra Kwasniewska na wiesć, że będzie tańczyć z Rafałem Maserakiem. 22-letni tancerz należy do trzyosobowej grupy weteranów, którzy mają za sobą dwie edycje programu. W pierwszej wiódł na parkiecie Klaudię Carlos, a w drugiej rewelacyjną Małgorzatę Foremniak.

Tomasz Stockinger dostał partnerkę o 30 lat młodszą, bo w amatorskim tańcu towarzyskim trudno znaleć kobietę 30-letnią. Trudno nawet o 30-letniego mężczyznę. Piotr Kiszka, partner Joanny Jabłczyńskiej, zrezygnował ze startów w turniejach, bo uznał, że jako 27-latek jest na to za stary.

"Co ty tam wyrabiasz w tej Warszawie?"- zadzwoniła do Tomasza Stockingera jego znajoma z Beskidów, kiedy w prasie zaczęły ukazywać się wzmianki o jego romansie z taneczną partnerką Blanką Winiarską. Nawet kiedy szli ulicą, towarzyszyli im paparazzi, a prasa donosiła: "Tomasz Stockinger zatraca się nie tylko w tańcu". "Nikt nie lubi, kiedy się pisze nieprawdę o jego życiu prywatnym. Oboje te informacje traktujemy jak niezłe jaja"- mówi aktor.

Czy to jest przyjań, czy to już kochanie? - zastanawia się prasa, obserwując, jak iskrzy między tanecznymi partnerami. "Widzowie oglądają program z kilku powodów: bo to jest ładne, bo są emocje sportowe, jest w tym trochę humoru, lekkosci. A poza tym jest sporo interakcji damsko-męskich"- uważa Hubert Urbański, który od pierwszej edycji jest współgospodarzem programu i wobec jury trzyma stronę tancerzy. W pierwszej edycji natychmiast uwagę przykuła sympatia Roberta Kudelskiego do jego tancerki Agnieszki Pomorskiej, ale szybko musieli pożegnać się z programem. Tymczasem, jak okazało się kilka miesięcy póniej, na planie "Tańca z gwiazdami" zakwitł inny romans: między Robertem Kudelskim i kierownikiem produkcji Magdą Szwedkowicz.

Druga edycja aż kipiała od uczuciowych emocji. O sercowe zawirowania podejrzewano dwie pary: Katarzynę Cichopek z Marcinem Hakielem i Małgorzatę Foremniak z Rafałem Maserakiem. Obie doszły do finału, co pozwoliło przez wiele tygodni obserwować rozwój wydarzeń. "Riki-tiki, a gdzie Dziki?"- pytały tabloidy, zamieszczając zdjęcie Małgorzaty Foremniak, żony reżysera Waldemara Dzikiego, rozmawiającej z Rafałem Maserakiem. O sesje zdjęciowe z udziałem Cichopek i Hakiela ubiegały się wszystkie kolorowe gazety. Paparazzi wyjeżdżali ich sladem na podmiejskie wypady, by sfotografować, jak on trzyma głowę na jej kolanach. Teraz Marcin Hakiel pełni rolę agenta Katarzyny Cichopek. Warszawka szepcze, że nie wystąpił w trzeciej edycji, bo zakazała mu tego Kasia, która jest o niego zazdrosna. Inni twierdzą, że jego nieobecnosć w programie jest spowodowana tym, że tancerz zamierza powołać do życia szkołę tańca i jak najszybciej zacząć odcinać kupony.

Ostatnio pod lupą jest para Kręglicka - Rowiński, bo przystojny tancerz już zawrócił w głowach tysiącom telewidzek. Ale nawet dla niego taniec z najpiękniejszą kobietą na swiecie to emocjonujące przeżycie. "Zatańczę z Miss Swiata - to była pierwsza mysl, jaka mi przyszła do głowy, kiedy zobaczyłem Anetę. Podejrzewałem, że będzie wyniosłą osobą. A tu niespodzianka - jest naprawdę sympatyczna"- wspomina Robert Rowiński.

Robert Kochanek pamięta, jak w pierwszej edycji pojawił się na imprezie z Anną Korcz i w tabloidzie przeczytał: "Anna Korcz bawi się z Kochankiem nie tylko na parkiecie". Przyznaje, że jego nazwisko kusi do insynuacji. Teraz dmucha na zimne, podobnie jak jego partnerka z programu Joanna Koroniewska. "Z Asią podchodzimy do naszych treningów profesjonalnie: pracujemy ze sobą, szanujemy się, ale też smiejemy i bawimy, bo jestesmy młodymi ludmi. Moja dziewczyna, która jest jednoczesnie moją partnerką, jest zazdrosna. Była raz na naszym treningu, by poznać Asię. Maciej, narzeczony Asi, przyszedł, żeby zobaczyć, jak ćwiczymy rumbę - taniec miłosci"- mówi Robert.

Marcin Olszewski, partner Renaty Dancewicz, nie domyslał się, że tańczy z dziewczyną o najpiękniejszym biuscie polskiej kinematografii. Gdy mu o tym doniesiono, pewnie zaczął patrzeć na Renatę innym wzrokiem. "Biust w tańcu się nie liczy. Tancerki mają małe piersi i zajebiscie tańczą"- twierdzi z przekonaniem aktorka.

Kiedy Piotr Kiszka dowiedział się, że jego partnerką w programie będzie Joanna Jabłczyńska, spojrzał na nią i... od razu spodobała mu się. Ale oboje zgodnie twierdzą, że nie ma mowy o romansie. "Bez przerwy są telefony od dziewczyny Piotrka i od mojego chłopaka"- mówi Joanna. "Między nami są superrelacje, przyjacielskie. Nie potrafię się nawet na nią zezłoscić, kiedy na mnie spojrzy tym wzrokiem niewinnego dzieciaka"- twierdzi Piotr.

"Zielonej sukienki nie włożę"- powiedziała Renata Dancewicz stylistce Dorocie Williams. A w jej stwierdzeniu było tyle determinacji, że stylistka uległa i aktorka zatańczyła walca angielskiego w białej sukni. Zazwyczaj uczestnicy programu godzą się na propozycje stylistki, uznając, że ona najlepiej wie, jak kreacja będzie wyglądać w kolorowych swiatłach reflektorów. Aneta Kręglicka uważa, że jej kreacje są w porządku. Prosiła jednak, by do tańców latynoamerykańskich były nieco dłuższe. "Nie mam już nastu lat, więc nie wypada mi występować z posladkami na wierzchu"- powiedziała. Joanna Koroniewska, która na co dzień nie lubi krótkich spódniczek, mówi: "Rumba to było dla mnie ogromne wyzwanie, jesli chodzi o długosć sukienki. A na dodatek te wygibasy...".

Rafał Mroczek bardzo skrupulatnie analizuje ze stylistką projekty strojów. Rafał Cieszyński z kolei zapowiedział, że po raz drugi nie włoży takich spodni, jakie miał do rumby. "Były tak wąskie, że wyglądałem jak drag queen"- mówił. "Następnym razem powiedziałem, że chcę normalne spodnie, a nie obcisłe z rozszerzonymi nogawkami"- dodał. Dostał normalne. Za to różowe. Do tego czerwona kamizelka i ostry makijaż, który upodobnił go do Mefistofelesa. Czasem wystarczy zmienić fryzurę, by uzyskać zupełnie inny wyraz twarzy. Tym zajmuje się w programie fryzjer najbardziej ceniony przez gwiazdy - Leszek Czajka. Jego projekty rodzą się w czasie niedzielnej próby generalnej w studiu. Do standardów wybiera fryzury gładkie, do "łaciny" mogą być zwariowane. "W czasie próby generalnej przyglądam się strojom artystów i wymyslam fryzury. Czasem dochodzi do polemiki, ale ja staram się decydować o efekcie ostatecznym. Jesli tancerki mają dopięte włosy, na przykład treski, stoję na zapleczu i umieram ze zdenerwowania, kiedy one pląsają po parkiecie i wykonują bardzo energiczne ruchy głową. Z jednej strony fryzura musi być dobrze utrwalona, a z drugiej strony chciałbym, by było widać urodę tych fryzur i jak te włosy w tańcu pracują"- mówi. Czajka przyjeżdża do studia z ekipą swoich dziewięciu fryzjerów, ale nadzoruje powstawanie każdej fryzury. Kiedy trwa ciągła walka z czasem, bywa, że kreowaniem jednej głowy zajmują się dwie albo nawet trzy osoby jednoczesnie.

"To jest piękne, że kiedy się ich widzi po kilku tygodniach od rozpoczęcia treningów, są wyprostowani jak struny"- ocenia reżyser. "Gdy przychodzą do nas, niektórzy wyglądają jak ostatnie sieroty. Tomasz Stockinger, choć jest wysportowany, wyglądał, jakby całe życie dwigał siatki. Rafał Mroczek nosił specjalne szelki, żeby się nie garbić. Większosć panów na początku tańczy z kijami od szczotki"- mówi. Robert Rozmus smiał się, że na co dzień jest trochę przygarbiony i zmięty, więc trudno mu było przeistoczyć się w tancerza. "Dlatego mentalnie bliższe są mi tańce latynoamerykańskie"- mówi. "Najtrudniejsze jest to, że mamy tygodniowy cykl pracy. Trzeba zapomnieć ostatni taniec, zacząć mysleć i tańczyć w zupełnie innej stylistyce. A na dodatek w nocy przeżywam koszmary, bo mi się sni, że nic nie umiem, stopy mam jakby przybite gwodziami. Horror: niemoc, ból, stres, panika... I do tego partnerka, która krzyczy: "Trzymaj, prosto, rama, sylwetka, noga w górę, czadu!"- dodaje.

Czasem się dziwią, jak udaje im się pogodzić życie zawodowe i rodzinne z przygotowaniem do programu. Początkowo codzienne treningi trwały trzy godziny. Potem tempo pracy znacznie wzrosło: w niedzielę losują melodię, w poniedziałek zaczynają pracę nad choreografią, a już w kolejną niedzielę tańczą w studiu. Żeby zdążyć, codziennie ćwiczą po 4-5 godzin. Bywa, że więcej. Szczęsliwie dla Joanny Koroniewskiej i Rafała Mroczka serial "M jak Miłosć" miał przez dwa tygodnie przerwę w zdjęciach. Ale pod koniec marca aktorzy będą musieli wrócić na plan. Nie ma mowy, by Rafała zastąpił brat bliniak. Kiedys on zagrał za Marcina, gdy tamten był ciężko chory. A choć skrył się pod czapką, niektórzy widzowie i tak poznali, że się podmienili. I wytknęli im to.

Gdy w styczniu zaczynali treningi, na uczelniach trwała sesja egzaminacyjna. Studenci musieli się niele sprężać. Aneta Kręglicka, doktorantka na SGH, zdała pomyslnie wszystkie egzaminy pierwszej sesji egzaminacyjnej. Podobnie jej partner Robert Rowiński, który robi licencjat w warszawskiej Wyższej Szkole Turystyki i Rekreacji. Rafał Mroczek, który studiuje na Wydziale Inżynierii Lądowej Politechniki Warszawskiej, musiał sesję egzaminacyjną łączyć nie tylko z treningami, lecz także z intensywną pracą w serialu. "Wychodziłem z domu o 7.00, a wracałem o 24.00"- wspomina ten okres. Rafał Cieszyński też z ledwoscią godził wszystkie zajęcia. Kiedy zaczęły się treningi, w macierzystym teatrze Studio miał próby do spektaklu "Sługa dwóch panów". W teatrze był od 10.00 do 14.00 i od 16.00 do 20.00, a między próbami i po ich zakończeniu ćwiczył w szkole tańca. Póniej też nie był w lepszej sytuacji. Na przykład w piątek przed trzecim odcinkiem programu o 10.00 zaczął 5-godzinny trening z Magdaleną Soszyńską, o 16.00 miał mieć próbę wznowieniową w teatrze, a o 19.00 spektakl. Kiedy przypomniał sobie, że przed spektaklem czeka go jeszcze mierzenie kostiumu do tanga, był zdruzgotany.

"Jak ja zdążę z centrum na Jelonki?"- zastanawiał się aktor. "Przez dwa miesiące schudłem 12 kilogramów. Przed drugim odcinkiem dostałem ponad 40-stopniowej gorączki. Lekarz powiedział, że to z powodu przetrenowania. Gdyby nie moja kochana dziewczyna, która cały czas czuwa nade mną, nie dałbym sobie z tym rady. Bardzo tęsknię za nią, bo całymi dniami się nie widujemy"- powiedział.

Własciwie każdy z uczestników ma za sobą jakies kontuzje albo choroby. Tomasz Stockinger miał zapalenie oskrzeli. Obawiano się, że w drugim odcinku nie będzie mógł wystąpić. Joanna Koroniewska obiła sobie biodro o sprzączkę paska Roberta Kochanka. Przez kilka dni miała wielkiego, bolącego siniaka i lęk przed bólem. Zanim zaczął się program, Aneta Kręglicka złamała żebro i nie mogła zatańczyć cza-czy. Wszyscy zgodnie przyznają, że ich lekarz to cudotwórca. Potrafi każdego postawić na nogi. W trzecim odcinku partnerka Rafała Mroczka Aneta Piotrowska wyszła na parkiet z obandażowanym udem. Przekonywała, że to nic wielkiego i lepiej nie zapeszać. W kuluarach jednak szeptano, że jest to poważne uszkodzenie scięgna. Groziło nawet, że w niedzielę nie wyjdzie na parkiet. Spytana, czy to prawda, potwierdziła. Ale czy mogła zawiesć Rafała Mroczka i nie zatańczyć jive'a? O tym tańcu jej partner mówił, że to dopiero będzie czad. I był.

"Wyprowadziła mnie pani z równowagi"- potrafi powiedzieć dziennikarce Rafał Mroczek i odwrócić się na pięcie. To inny Rafał niż ten, którego znają widzowie serialu "M jak miłosć". Filmowy Paweł jest wyciszony, pozbawiony energii, opanowany. Takiego faceta spodziewali się zobaczyć na parkiecie widzowie "Tańca z gwiazdami". Tymczasem pojawił się mężczyzna wulkan. Podobnie jak dla Rafała Mroczka, również dla innych "Taniec z gwiazdami" to okazja do pokazania innej twarzy lub walorów, które do tej pory umykały uwadze widzów. Małgorzata Foremniak, która jest kojarzona ze stateczną doktor Zosią z serialu "Na dobre i na złe", w programie pokazała się jako tryskająca energią kobieta.

Katarzyna Cichopek z serialu "M jak Miłosć" objawiła się jako bogini seksu. Od momentu wygrania drugiej edycji, zgarnia wszystkie możliwe nagrody w rankingach urody i seksu. Olivier Janiak, który wygrał pierwszą edycję programu, niebawem został prowadzącym weekendowego programu "Dzień dobry TVN". W "Tańcu z gwiazdami" udało się także przypomnieć gwiazdy starszego pokolenia, jak Witold Paszt, który wystąpił w pierwszej edycji, czy Beata Tyszkiewicz, od początku zasiadająca w jury. Ale też wylansować nowe twarze, jurorów Iwonę Szymańską-Pavlović i Piotra Galińskiego.

Oddzielny rozdział to tancerze. Do programu trafiają ludzie utytułowani, znani w tanecznym srodowisku na całym swiecie. Tymczasem dla widzów są oni anonimowi. A scisle mówiąc - są anonimowi, kiedy zaczyna się edycja programu. W marcu ubiegłego roku, kiedy na antenie po raz pierwszy pojawił się program "Taniec z gwiazdami", widzowie nie mieli pojęcia, kto to jest Rafał Maserak, Robert Kochanek, Magda Soszyńska czy Marcin Hakiel. Dzis są oni bohaterami masowej wyobrani. Dziewczyny odkryły, że w tym srodowisku nie brakuje przystojnych facetów o urodzie macho, a mężczyni podkoc**ją się w zgrabnych tancerkach.

Niedziela rano, 19 marca. Uspiony Ursus przewraca się na drugi bok. Dawny zakład-kolos produkujący słynne traktory i zatrudniający kiedys tysiące ludzi, dzis straszy rozpadającymi się halami. Mimo niedzielnego poranka, dawna malarnia traktorów zaczyna z wolna tętnić życiem. Ma teraz swoje drugie wcielenie. Kiedy bowiem w ogromnym budynku już nie było czego lakierować, kupił go prywatny własciciel, wytłumił sufit i stworzył największe studio telewizyjne w kraju. W lutym ubiegłego roku wynajęła je TVN. To własnie tu zbudowano specjalny parkiet do tańca, postawiono dekoracje do programu "Taniec z gwiazdami". I własnie stąd od roku jest on transmitowany w niedzielne wieczory.

O dziewiątej zjawia się ekipa bufetu. Potem kolejno obsługa techniczna: dwiękowcy, oswietleniowcy, operatorzy dziesięciu kamer... I najważniejsi: reżyser i pani producent. O dziesiątej przyjeżdża pierwsza para: Aneta Kręglicka i Robert Rowiński. Potem co 15 minut kolejne. Każda ma przez kwadrans parkiet do dyspozycji. W przerwie można zjesć obiad: zupę brokułową albo ogórkową, na drugie roladkę ze schabu pieczonego z pieczarkami, sznycel z kurczaka panierowany orzechami i migdałami albo pangę zapieczoną z mozarellą i pomidorem. Dla jaroszów przygotowano paprykę faszerowaną ryżem lub nalesniki.

Można też zrelaksować się na zapleczu studia, w przyczepach kempingowych, które każdej parze przydzielono jako garderobę. O 14.00 dwugodzinna próba generalna. Potem fryzowanie, malowanie... Przed 18.00 tancerze są gotowi. Widać zdenerwowanie. Pary ćwiczą kroki. Tancerze wpadają na siebie. Biegną do bufetu po coca-colę lub wodę, wracają, znowu gdzies biegną... Zatrzymują się, usmiechają do widzów, którzy zaczynają wchodzić do studia. Pozują do zdjęć. Rozdają autografy i usmiechy.

Usadzanie publicznosci trwa półtorej godziny. Niby reguły są jasne: maksimum dziewięciu gosci gwiazdy i osmiu tancerza. Poza tym osoby zaproszone przez najważniejszych ludzi związanych z produkcją programu. Złosliwi mówią: znajomi królika, bo nie ma miejsca dla osób spoza zamkniętego kręgu. W sumie powinno być 240 osób. "Zwykle jest więcej, więc usadzanie gosci to wyczyn"- mówi specjalista od publicznosci, który specjalnie na ten wieczór przyjeżdża z Krakowa. Z tego grodu dojeżdża także rewelacyjna TVN-owska specjalistka od sterowania publicznoscią, która precyzyjnie tłumaczy, komu wolno machać rękoma albo wstać, a kto musi siedzieć jak przysrubowany, bo zasłoni obraz w kamerze. Od 19.00 widzom nie wolno się ruszać z miejsc. "Pełna gotowosć"- słychać z głosników. I odliczanie. Za chwilę znów w TVN zacznie się "Taniec z gwiazdami". A niektóre stacje odczują spadek oglądalnosci.

[Ewa Smolińska-Borecka, Gala]

Miatexs

NO i żem przeczuł kto odpadnie...

Głupio zrobili ze za tydzien w swieta puszczaja kolejny odcinek

Luxis

Ile do czytania tego newsa Kulisy TZG3, wow!! ;)
A ja się też tak srednio ciesze, że wyemitują w swięta odcinek, bo prawdopodobnie będą mieli oglądalnosć mniejszą, bo sporo osób wyjedzie z domów... Ale z drugiej strony, to rodziny wspólnie się wezmą za oglądanie TzG, więc też może nadgonią trochę wyniki oglądalnosci :P bo wtedy bedą komentarze rodzinne i wogóle, wiem bo domyslam się jak będzie u nas... :) ;P

Justysia17

e tam i tak wiadomo ze wygra Jabłczynska i Piotr Kiszka  :devil:

Pudelek

Akurat!
Wygra albo Kwasniewka z Maserakiem albo Mroczek z Piotrowską.
A jutro na 100% wypada Joanna Koroniewska z Robertem Kochankiem.

Showmag

Rozmowa ze Zbigniewem Wodeckim
Niedziela, 16.04.2006, 01:04

55-letni Zbigniew Wodecki wertuje kalendarz. "Cały tydzień mam wolne! Komórka nie dzwoni! Rany boskie! Czy ja już się kończę?"- pyta i przeciąga się w fotelu w japońskiej restauracji. Ale znajomi piosenkarza nie mają wątpliwosci. "Jest w gazie. Wszędzie go pełno. Zazdroscimy mu. Nie dosć, że nie wyłysiał, to jeszcze dużo koncertuje"- mówią. Wodecki zawsze chciał być popularny, ale to, co dzieje się obecnie wokół jego osoby, musi go chyba samego zaskakiwać. Koncerty w całej Polsce, występy w Teatrze Na Woli, a na dodatek rola pobłażliwego, znającego życie jurora w hicie TVN-u "Taniec z Gwiazdami". W tegoroczne swięta Zbigniew Wodecki będzie musiał złamać rodzinną tradycję. Odejdzie od swiątecznego stołu i wyruszy do Warszawy, by w "Tańcu z Gwiazdami" oceniać tańczące pary.

"Zawsze bałem się, że przestanę zarabiać. Żonę Krystynę poznałem, gdy miałem 18 lat. 3 lata pónej wzięlismy slub. Zaczęły rodzić się dzieci: Asia, Kasia, a potem Paweł. Potrzeby były duże, a ja z tymi swoim skrzypeczkami za dużo zawalczyć nie mogłem"- wspomina. Pochodzi z rodziny krakowskich muzyków. Gra na skrzypcach i trąbce, spiewa i aranżuje. Odebrał staranne wykształcenie muzyczne i miał sporo szczęscia. Twierdzi, że zagrał w życiu kilka melodii łatwych i przyjemnych, które ustawiły go w show-biznesie na lata. Najwięcej zawdzięcza jednej pani, która przed laty uparła się, żeby zaspiewał piosenkę do Dobranocki - znanej już kilku pokoleniom Polaków jako "Pszczółka Maja". "Nie chciałem. Nie miałem czasu, bo koncertowałem wtedy z Zenonem Laskowikiem, a tu z jakąs pszczołą wyjeżdżają. Tłumaczyłem: 'Jestem baryton, a Karel Gott, który to spiewał wczesniej - tenorem'. Ale pani nie dawała za wygraną. Więc wszedłem do studia, nagrałem i dzis wiem, że było to zrządzenie od Boga, bo pszczoła ciągnie mnie za uszy do dzis"- ocenia znaczenie pszczółki w swym życiu Wodecki.

To własnie wtedy na własnej skórze przekonał się o sile telewizji. Zrozumiał, że jeden udany program może dać tyle, co dziesięć wygranych z rzędu festiwali. Dlatego gdy TVN złożyła mu propozycję zostania jurorem "Tańca z Gwiazdami", zastanawiał się krótko. "Telewizor wylansował mnie jako smętnego, posągowego palanta w ciemnych okularach, który się napina. Jak widzę te programy sprzed lat, to bym się najchętniej odstrzelił. A ja taki nie jestem. Pomyslałem: Jeżeli program chwyci, jest szansa, że dowie się o tym kilka kolejnych osób"- zdradza kulisy swej decyzji. Z umiejętnosciami tańca u Wodeckiego kiepsko. Twierdzi, że poczucie rytmu ma, ale przez to, że trochę przygrywał w różnych klubach, zna swoje miejsce w szeregu tańczących. O kulisach "Tańca z Gwiazdami" opowiada niechętnie. Przed laty prasa donosiła o jego romansach. Pytany, z którą tancerką mógłby przetańczyć noc, a może i trochę dłużej, nabiera wody w usta. "Po nazwisku nie powiem. Wszystkie panie po makijażu, ale i przed, są atrakcyjne, wysportowane. Podobają mi się, ale najchętniej zatańczyłbym z... Beatą Tyszkiewicz, wielką damą i królową polskiego filmu. Ciekawy jestem, jak inni osądziliby nasze popisy"- odpowiada żartobliwie. Po latach spędzonych na estradzie wie jedno: w "Tańcu z Gwiazdami" podobnie jak i w jego fachu, sprawiedliwosci nie ma za grosz. Żal mu zdolnych kolegów z filharmonii, którzy zarabiają miesięcznie tyle, ile on płaci za komórkę. Żal mu też par, które co niedziela odpadają z programu. Mówi, że gdy opuszczają studio, mają żal do jurorów i organizatorów programu. "Ich pretensje i żale są słuszne"- twierdzi. "W programie o sukcesie decyduje przypadek: jaki taniec kto tańczy, jak tancerze są ubrani, po kim wystąpią. Gdy tancerz gra w serialu złodzieja, to ludzie nie przyslą na niego SMS-a, a jak tancerka ma duży biust, to może wygrać. To trąci igrzyskami. Tylko najlepsi przetrwają"- dodaje. Udział w programie mu służy. Nie ma jednak nic za darmo - trzeba się dla sprawy poswięcić. Wodecki w wielkanocną niedzielę wsiądzie w Krakowie w ekspres o 15:00 i przyjedzie do Warszawy. O godzinie 20:00 ze studia TVN, jak co niedziela, zacznie z innymi oceniać tańczące pary.

Do tej pory swięta w rodzinie Wodeckich były swięte. W tym roku domowników czeka zmiana. "Wychowałem się w bogobojnej rodzinie. Dziadek był organistą. W Wielkanoc i Boże Narodzenie nigdy nie brałem zleceń"- mówi. Opowiada, że dzieci wychowywał przez telefon, a jak wiele stracił zrozumiał dopiero kilka lat temu, gdy zaczęły mu się rodzić wnuki. "Dzis mam ich czworo i do każdego czuję to, czego nie miałem czasu czuć do córek i syna. Dotarło do mnie, że człowiek żyje dla rodziny"- wyjawia. Opowiada o wnukach: "Julka ma trzy i pół roku: fantastyczna, czupurna dziewczynka poznaje mnie po głosie, Majka ma półtora roku. Dawid 3 latka. To niebezpieczny człowiek. Wszystko rozkręci, a potem do gniazdka z prądem włoży. Geniusz psucia. No i najmłodszy z całej czwórki Leo: pół Anglik, pół Polak. Nie ma jeszcze roku, a już dosć dobrze po angielsku mówi"- żartuje piosenkarz. Wnuki są dla niego wszystkim. Tęskni za nimi podczas trasy koncertowej. Rrozpieszcza. Rodzina artysty mieszka w Krakowie, a swięta mają okreslony od lat podział ról. Swięceniem pokarmów zajmują się dzieci, które z koszem swięconki pojawiają się w rodzinnym domu. "Mieszkamy na trzecim piętrze w kamienicy pod Wawelem. Będę zabiegał o dobry humor domowników i nikomu nie przeszkadzał"- żartuje. Zbigniew Wodecki ciągle pomaga finansowo dzieciom i przypomina, że wnuki też mają swoje potrzeby. "Już się nie zmienię. Za póno. Nie rozgrzeszam się, ale nie mogę siedzieć z założonymi rękami. Muszę spiewać, aranżować. Wiadomo ile mi zostało?"- żartuje. Praca to dla niego trochę ucieczka przed wyrzutami sumienia. "Nie potrafię pójsć z wnukami na karuzelę. Nie umiem bajek im poczytać, bo mnie to strasznie nudzi. Tak mnie to życie uformowało"- tłumaczy.

Wodecki podczas spotkania jest wesoły i uprzejmy. Widać, że kocha dobre jedzenie, szybkie samochody, a pieniądze to dla niego cos, co się zarabia po to, żeby wydać. Nagle smutnieje i wyjawia, że czasami wyobraża sobie swój pogrzeb. "Idzie trumna, za trumną zamiast aniołków drepczą pszczółki, a z głosników leci piosenka: Tę pszczołę, którą tu widzicie zwali Mają"- snuje wizje Wodecki. Mówi, że pogodził się już z tym, że "Pszczółki Mai" w swoim życiu już nie przeskoczy. "Ale dzięki niej mam kredyt zaufania w społeczeństwie i mogę czasami zaspiewać piesni mądrzejsze, a czasami być trochę dobry i trochę zły. Tak jak każdy normalny facet"- mówi.

[Tomasz Barański, Super Express / Foto: Mirosław Noworyta]

alexander

Dzis swój ostatni taniec w "Tańcu z gwiazdami" zatańczyli...... Joanna i Robert :D YES YES YES

podmark

Gwiazdor "Tańca z Gwiazdami" - Rafał Maserak przed chwilą miał mały epizodzik w serialu "Na dobre i na złe" - własciwie to nawet to nie był epizod (nic się nie odezwał) - tańczył tylko z "Zosią" na dyskotece :)

Pudelek

Do przewidzenia. Wkrótce Maserak może zagrać nowego chłopaka Zosii. Tak jak Edyta Herbus ma zagrać nową dziewczynę Igora z "Na wspólnej".
Wkrótce pewnie możemy się doczekać końca młodego małżeństwa z "M jak miłosć". Sprawcami pewnie będą postacie grane przez Marcina Hakiela i Anetę Piotrowską  :P  :devil:  :los: /

alexander

Renata odpadła... Fakt jej taniec dzisiaj nie był fascynujący, ale wolałbym aby odpadła Joanna Koroniewska. Pięknie zatańczył Rafał Mroczek i Asia Jabłczyńska. Kolejny odcinek to muzyka z seriali :)

Aha podmark pytałes na forum tvn.i365 co było muzyczną niespodzianką?
Ewelinka Flinta  :love:  :love:  :love:

Pudelek

Zdziwiło mnie, że dzis wypadła Dancewicz. Fakt jak zawsze cienko zatańczyła (ona na parkiecie sprawia wrażenie mocno zagubionej), ale ogólnie show i kreacja były wyrózniające!
Koroniewska dzis miała dużo szczęscie. Uratowały ją 4 pkt w klasyfilkacji jury!

Luxis

Oni tak mocno zapowiadali tę "gwiazdę niespodziankę", że ja myslałem, że jakas faktyczna GWIAZDA przybedzie, a tu zaskoczka... Flinta, czyli młoda polska gwiazdeczka z piosenką z Idola, ale bardzo fajnie wykonaną :) , a mogli by tak zrobić żeby zaprosić PussyCat Dolls z Don't Cha!! :) tak jak je zaprosili do Amerykańskiego Tańca, aż 2 razy!! ;)
A podsumowując dzisiejszy odcinek, to uważam za baaardzo udany, pierwsze dziesiątki padły, super show, super tańce ;) naprawde KLASA!!!!
P.S.Mroczek z piekną Piotrowską , fakt tańczą bosko, ale niechciałbym, aby wygrali, bo to będzie druga gwiazda, która wygrała z serialu M jak Miłosć... :/ dlaczego... najlepiej aby Ola wygrała, córka byłego prezydenta wygrała 3 edycje!!! super... ;)

alexander

Dzisiejsze tańce w mojej ocenie:

Asia Jabłczyńska - ładnie, mnie sie podobało, pieknie. "9"
Rafał Mroczek - Super, profesjonalnie, lepiej się nie da "10"
Asia Koroniewska - Nawet ładnie, dużo ruchów i dużo figur "9"
Robert Rozmus - Usypiająco, ale dobrze wykonywane figury, dobre show "8"
Renata Dancewicz - łądna mzuyka, strój, partner, gorzej z tańcem "7"
Ola Kwasniewska - super, bardzo ładnie, perfekcyjnie wykonanie "10"

Pudelek

Słuchajcie! Może Wy jestescie na 100% pewni. Jak to jest z oceną jury  :hmm: ?
Kto jest oceniany? Sama gwiazda czy cała Para ?!
Słuchając wypowiedzi jury nie mogę do tego dojsć  :kreci: .

Zresztą zastanawia mnie również ocenianie choreografii (m.in. dobór zbyt szybkiej muzyki). Przecież uczestnicy nie mają na nią wpływu! A ta Pavlovic nie raz się tego czepiała!

alexander

Jury ma oceniać gwiazdę a nie profesjonalnego tancerza, ale często jest odwrotnie. Co do muzyki to tak "Czarna mamba" czepia się tego a nie powinna.