Showmag.info • Forum

Show na świecie => Stany Zjednoczone => Survivor / Expedition Robinson => Przygodowe => Survivor 30: Worlds Apart => Wątek zaczęty przez: Showmag w Nd, 01 Mar 2015, 13:16:09

Tytuł: Epizod 02 - It Will Be My Revenge
Wiadomość wysłana przez: Showmag w Nd, 01 Mar 2015, 13:16:09
Premiera: 4 marca 2015
Tytuł: Re: Epizod 02 - It Will Be My Revenge
Wiadomość wysłana przez: Thorvald w Pt, 06 Mar 2015, 09:53:35
30x02

Odcinek podobał mi się dużo bardziej niż pierwszy. Chociaż w tytule ewidentnie powinni uwzględnić coś z nagością - aż cztery osoby sobie paradowały nago, a to się tak często nie zdarza xD Ale widać, że znaczna część ludzi w tej edycji myśli! Ciągle jakieś teksty "On jest inteligentny ale swoim zachowaniem próbuje odwrócić naszą uwagę".

Plemię czerwone

Ta drama z Niną xD Generalnie chyba można nazwać powstały tam sojusz "Young & Beautiful", oparty ewidentnie o młodość i wygląd. W sumie nie sądziłem, że aż tak prosto się to tam skończy, ale trudno.

Plemię niebieskie

Jakoś tak poza ekscesami "Fat guya" i nadmierną pracowitością Mike'a to nic tam nie zaobserwowałem ciekawego.

Plemię żółte

Czy tu było coś poza "pobiegajmy sobie nago"?

Zadanie

Całkiem spoko, ale w sumie nie wiem co więcej o nim napisać. Może to, że nie spodziewałem się, że się role odwrócą i żółci z ostatniego miejsca skończą ostatecznie na pierwszym. Nie da się ukryć, że gwiazda YouTuba wszystko spieprzyła czerwonym + nie umieli totalnie trafić do tego koszyka.

Rada i eliminacja

Generalnie to jestem bardzo zadowolony z tego, że to właśnie Vince odpadł. Nie mogłem go totalnie znieść - taki Coach. Chociaż to, w jaki sposób to się stało... Uwielbiam Ninę za to co zrobiła xD Ale z jej punktu widzenia to było tak mega głupie... Bo jakby nic nie powiedziała Willowi (?) to by we trójkę wyeliminowali Jenn i byłaby w dużo lepszej sytuacji. A w ten sposób to youtuber zblindside'ował wszystkich (myślę, że nikt się tego nie spodziewał) i z Niną są raczej w... no właśnie : D
Tytuł: Re: Epizod 02 - It Will Be My Revenge
Wiadomość wysłana przez: ciriefan w So, 07 Mar 2015, 21:04:12
Odcinek mnie nie porwał. Był nudny do bólu. Rada niby z blindsidem, ale zamiast oglądać z napięciem z niecierpliwością czekałem, aż odcinek się skończy. Nie porywa mnie ten sezon. Może za bardzo się napaliłem po tych podnietach Jeff'a, że to będzie najlepszy sezon ever. Dla mnie jest przeciętny. Ani mnie ziębi ani grzeje, ale widzę potencjał.

NIEBIESKIE KOŁNIERZYKI

Nie lubię tego plemienia. Niech jako kolejni pójdą na radę i niech odpadnie Mike, który po odejściu Vince'a jest najbardziej irytującą mnie osobą. Kobiety wydają się być ok, ale nie pokazują ich za bardzo, więc tak naprawdę trudno coś powiedzieć. Rodney jest pocieszny, czekam na dramę w jego wykonaniu, którą pokazali w zapowiedzi kolejnego epa. No i na koniec Dan. Nie wytrzymałbym z nim chyba, ale zaplusował u mnie swoim występem w zadaniu. Szacun za to, że jako dziadek z dużą nadwagą poradził sobie znakomicie.

BIAŁE KOŁNIERZYKI

Nadal uważam, że to najciekawsze plemię i to z nimi się najbardziej identyfikuję (no może poza upodobaniem do publicznego rozbierania się). Odwróciły się nieco role: Joaquim przestał mnie irytować, a Max zaczął. Szkoda, że nie pokazali więcej ich sytuacji strategicznej. Joaqim coś tam próbował ugrać po radzie -> pokazali to w jego secret scen w insiderze, z której wynika, że to Shirin może mieć teraz u nich kłopoty. Ogólnie nic się u niech nie działo w tym odcinku, więc trudno napisać coś konstruktywnego. Carolyn to nadal moja faworytka, jej konfa w insiderze mnie rozbawiła ("jestem w plemieniu z psycholami!" + jej opis reakcji Tyler'a na nagość Shirin). Za mało jej było w odcinku, na pewno jej wypowiedzi ubarwiłyby odcinek.

BRAK KOŁNIERZYKÓW

Strasznie lubię aktualny, dominujący sojusz trójki. Jak dla mnie mogliby być nawet final 3. Najbardziej chyba lubię Hali i Joe, Jenn nieco traci w moich oczach. Odejście Vince'a jak najbardziej na plus. Scena z krabami po prostu mnie rozwaliła. Ta jego zazdrość i to jak natychmiast ruszył samemu je złapać -> co za koleś, brak słów. Dobrze, że ostatecznie on odpadł, bo Ninę mimo wszystko lubię. I nawet rozumiem jej zachowanie - całe życie czuła się na uboczu przez swój słuch, więc ma na tym punkcie jakiś uraz psychiczny. Każda rozmowa innych na boku to dla niej odtrącenie. Jest to wyniki jej psychologicznych, zapewne wieloletnich nieprzyjemnych doświadczeń i ciężko jest się tego pozbyć. Jak dla mnie jest największym underdogiem tej edycji, a ja mam słabość do takich osób i po cichu jej kibicuję, żeby chociaż do jury dotrwała. Z kolei osobą, której kompletnie nie rozumiem, jest Will. Nie znosiłem go od meet the cast i udowadnia, że słusznie. Przecież ten głos na Vince'a był dla niego totalnie niekorzystny. I to z jakiego powodu? Bo Vince powiedział, że był słaby w zadaniu, a przecież totalnie nawalił i przez niego poszli na radę? No jak mógł? Mógł być w rządzącym sojuszu trójki, a skończył jako numer 4, a jak nawali jeszcze kilka razy, to może nawet i numer 5. Po słowach Jenn na radzie powinien był bez zastanowienia posłać głos na nią. Myślenie ewidentnie go boli. Mam nadzieję, że zapłaci za to rychłą eliminacją.