Premiera:
3 grudnia 2014
Podwójny odcinek zakończył się dwiema przewidywalnymi eliminacjami, ale świetnie się oglądało i nudno nie było.
Zadanie wiedzowe z odbieraniem żyć <3 Ucieszyłem się na to zadanie strasznie, a tak mi je popsuli. Powinni im zabronić ze sobą rozmawiać w trakcie. Gdyby byli zmuszeni w ciszy rozegrać je do końca, może byłoby ciekawie, a tak to z lekka kaszanka wyszła.
Natalie jest po prostu cudem tej edycji. Gra z całych sił, planuje do przodu, wie z kim chce zajść do końca. Ma Baylor owiniętą wokół palca i sam jestem zaskoczony, jak mocno - w końcu Baylor długo nie powiedziała matce o HI, a także nie wygadała się, że nasza Twinnie zmieni głos na Alec'a. Missy pokazała, że za córunią wskoczy w ogień, więc jak córunia będzie chciała grać z Twinnie, to powinien być git. Z resztą już mają deal na final 3, więc to teraz daje im połowę głosów plus większościowy Keith'a. Problem z ruchem Natalie mam tylko taki, że mogły uprzedzić Missy. Poza tym takie odwrócenie się jawne od woli Jona i Jaclyn było ryzykowne - mogła wywalić Keith'a, a wykorzystać relację Baylor z Alec'iem, żeby jego przeciągnąć na swoją stronę. No ale z drugiej strony Alec faktycznie w zadaniach jest do kitu i Jon'a raczej by nie pokonał. W ogóle kiedy Keith stał się zagrożeniem zadaniowym??? Szok. Podsumowując - Twinnie gra z całych sił i ma jaja, Twinnie for the win!
Jaclyn mocno mnie do siebie zraziła w tym odcinku. Ta histeria po powrocie Jon'a z exile była tak mocno przesadzona. A biedaczek klęczał nad nią i stękał jak piesek przed swoją panią. Żal mi trochę chłopaka. Wydaje się być porządny i że naprawdę ją kocha, ale humorzasta i rozpieszczona to ona jest, nie ma z nią lekko. Mam nadzieję, że na Jon'a przyjdzie czas w najbliższym odcinku. Szkoda, że wygrał immunitet tym razem. Jego naiwność jest ujmująca. Chcę zobaczyć jego zszokowaną buźkę podczas blindsidu.
No a Missy dam propsy. Tak owinęła sobie Jon'a wokół palca, że nasz piesek sprzeciwił się swojej panci, postawił na swoim i odpadł Reed. Wychodzi na to, że wszyscy ufają Missy w jej sojuszu. Jak nie Twinnie, to chcę wygranej Missy, bo jej gra jest dla mnie imponująca.
Reed'a trochę żal, bo walczył na koniec, ale Alec'a ani trochę. Może Alec nie był tak straszny jak jego brat, ale poziom i tak był porównywalny.