Premiera:
8 października 2014
W końcu zaczęło się dziać coś ciekawego. Sporo emocji, fajne zadania i blindside na koniec. Najlepszy odcinek jak na razie.
Hunaphu - nie pokazują ich za dużo, bo ciągle wygrywają. Wiemy jedynie, że Drew to idiota. Julie ma przerąbane przez swojego chłoptasia. Żal mi jej, że tak wyszło, bo ona sama wydaje się reprezentować nieco wyższy poziom. Jako że John odpadł, może dzięki temu Jeremy nie będzie chciał zemsty na Val. Relacja Keith'a i Josh'a na exile była urocza. No a najwięcej emocji dostarczyła nam w odcinku niezawodna Twinnie, ale powinna się już trochę jednak uciszyć.
Coyopa - zaczęły się rozłamy. Josh pokazał, że jednak nie jest rozchwiany emocjonalnie i ma jaja, by wykonać odważny ruch. Baylor się uratowała, więc to też na plus. Wes pokazał, że również jest graczem, może ma więcej do pokazania niż się zapowiadało. Alec też jednak umie mówić i ma swoje zdanie (miał rację, co do siły w zadaniach, ale jak to pokazuje przykład James'a z HvV, góra mięśni nie jest najważniejsza). Jaclyn jednak jest straszna, jak zaczęła pierdzielić na radzie, to ciężko było jej słuchac (no chyba że chciała, żeby John myślał, że mówi o Dale'u, ale edytorzy nie raczą nam pokazać jej wypowiedzi). Dale nie głosował z resztą, jak dla mnie może odpaść u nich jako następny, bo nie wzbudził we mnie sympatii. John'a żal mi nie będzie. Nie lubiłem go najbardziej. To, że się wygadał o swoim układzie z Jeremy'm... Idiota i buc. Na szczęście nie trzeba będzie go dłużej oglądać.