Epizod 04 - Don't You Work For Me?

Zaczęty przez Showmag, Pt, 04 Mar 2011, 13:07:07

mia

Cytat: Sylvia2307 w Cz, 10 Mar 2011, 22:26:25
I przepraszam czy wy też zauważyliście ten znak zapytania jak Philip'a pokazują? "Former Federal Agent?" <lol2>

Boskie  :ubaw:

Thorvald

22x04

Jakby się zabrać do tego komentarza... No może zacznę od tego, że najgorszy odcinek jak do tej pory? Przynajmniej dla mnie.

No to po kolei. Zacznę sobie od RI. Bo to co się tam działo chyba było najbardziej godne uwagi z całego odcinka. W sumie na początku nie kibicowałem Russellowi (Mattowi też nie), obojętne mi było kto wygra. Jednak gdy zobaczyłem jak Sarita i Ralph chamsko przeżywają, (nie wierzę, że to powiem, ale) trzymałem kciuki za łysego. Niestety przegrał, no ale jaki później był show. Raz, dzika radość Sarity - dziewczyno, nie poniżaj się, bo pokazujesz się w tym momencie jak zawistna... (pozostawię to bez rzeczownika), wobec osoby, która personalnie Tobie nic nie zrobiła. Jak R. płakał, to zrobiło mi się go naprawdę szkoda i się zdecydowanie nie dziwię, że nazwał ich głąbami, bo "SURVIVOR IS A GAME ABOUT NUMBERS". Zresztą podkładać można dużo mniej zauważalnie i można potem mieć na tyle cywilnej odwagi, by do oczywistego się przyznać, by nie chodzić i się nie cieszyć. To jest to, co Russell powiedział i mam wrażenie, że na tym by skończył, gdyby nie ten moron Ralph. Jasne, najlepiej powiedzieć przeciwnikom kto ma HII, a potem... udawać, że się żartowało. Seriously? Durniejszego ruchu nie widziałem. Jeszcze zaczął zaprzeczać tylko dlatego, że Sarita go powstrzymała. No kretyn totalny. Dobrze, że Russell powiedział jak wygląda sojusz w fioletowych, bardzo dobrze. Payback to się nazywa i mimo że to niskie, to jednak podkładanie zadania i zachowanie fioletu było dużo niższe i im się należało.

A to co w obozie naopowiadała Sarita... Jasne, najlepiej zrzucić wszystko na tego, co nic nie może powiedzieć, a tego, że sami sprowokowali sytuację już nie ujawniać ^.^

Akcja Philllipa z ratowaniem Kristiny - no okej, spoko, wystawił się na celownik. Szkoda, że mu się nie udało jej uratować i sam nie wyleciał. Sezon pod względem castu jest beznadziejny, bo średnio inteligenty Mariano rządzi bandą półgłówków jeszcze bardziej średnio inteligentnych od niego ; ) ale co poradzisz, pewnie dobrali cast specjalnie tak, żeby wreszcie miał szansę wygrać. W każdym razie Kristiny szkoda, bo to była moja ulubiona postać sezonu. Dziwię się laskom i Grantowi, że się nie postawili i nie powiedzieli "eliminujemy psychola, I don't care". No ale po co.

Zadanie o immunitet - słabe. Nie podobało mi się, nudne i przewidywalne było jak się skończy.

Z rzeczy ciekawszych, lekkie redemption Davida w moich oczach, gdy mówi, że wylewanie żali jest nie na miejscu.

Trzymam kciuki teraz za Stephanie jedynie, resztę mi wyeliminowali. No może trochę za Kristę jeszcze, ale no to jest duch, nie pokazują jej. Chciałbym, żeby pomarańczowi przegrywali zadania do samego merge'u i żeby panna Marianna, co silnych kobiet się boi odpadła.