Epizod 07 - I'm Not A Good Villain

Zaczęty przez Rosa, Pt, 02 Kwi 2010, 10:46:31

Rosa

20x07
Troche dziwny odcinek
Tym razem brawa dla Russela , Parv i Danielle za przeciągnięcie na swoją stronę Jerri. Nie rozumiem tylko jej motywacji. Co Jerri zyskała na tym przeskoczeniu z tamtego sojuszu w ten?
Błąd zrobili Villainsi dając najsilniejsze zawodniczki do reward i zostawiając Sandrę i Courtney do immunity. Obie panie nie są żadną konkurencją fizyczna dla Candice i Amandy, no ale może wszystkim zalezało w tym momencie na konfrontacji i ustaleniu kto jest górą w plemieniu?
Rob jest jednak świetnym zawodnikiem i dobrze się stało że w zasadzie wygral juz poprzednich allstarsow, Coach potwierdził swoją  reputację beznadziejnego gracza.
Po raz KOLEJNY edytorzy stwierdzili że to męska gra i paniami nie warto się zajmować. Tradycyjnie już Sandra, Danielle i Courtney zostały pominiete, Jerri była tylko tam gdzie musiała (najlepiej w parze z Coachem) a Parv dano kilka scenek bez znaczenia. :sciana:

blowers son

20x07
Odcinek bardzo dobry, jestem aktualnie na świeżo, wkurzony wynikiem głosowania! Plemię Villainsów zmierza do autodestrukcji, po wyeliminowaniu Roba, ten mały cwaniaczek w kapeluszu będzie chciał mini manipulować do woli. Oby Parvati wrócił rozum, niech się go pozbędzie jak najszybciej!

Herosi:
Colby: wreszcie wrócił stary dobry Colby! Wypadł świetnie w obydwu konkurencjach, przypominał siebie, tego pamiętnego z Australii, mam nadzieję, że plemię Herosów dotrwa w tym składzie do połączenia, w innym wypadku, niestety prawdopodobnie go pożegnamy. 
Candice: dziś jej jakoś mało było? Mogła przemycić wiadomość o HII – niestety pokazała ją wszystkim, co w sumie jest dobry bo daje więcej mocy, jeśli plemię doniesie go do połączenia jako wspólne dobro.
JT: dziś wykazać się nie mógł, dobry pomysł o wspólnym poszukaniu HII
Rupert: podobała mi się jego walka w wodzie z Russellem, chociaż po zakończeniu konkurencji mógłby go walnąć, utopić, cokolwiek.
Amanda: dziś niewidoczna, mogłaby odpaść już dziś

Villainsi:
Rob: nie zasługiwał by odpaść tak szybko, bez niego to plemię nie będzie już takie dobre, przynajmniej będzie ciekawiej
Russell: szkoda, że dziś go Rupert nie utopił
Parvati: chciałbym by poszła po rozum do głowy, wywaliła z zaskoczenia Russella i na tym etapie starała się zbudować kobiecy sojusz, jak w Mikronezji
Danielle: poza wielkimi cyckami, szczurzymi zębami, jest mi obojętna, nie dostrzegam jej na ekranie
Jerri: podjęła złą decyzję, zaufała Russellowi, a on zrobi z nią co tylko zechce, w sumie, dobrze jej tak, zapłaci za ten błąd słono, w F5, tak myślę
Coach: wygodniś, nie chciał podpaść Russellowi, nie chciał robić czegoś wbrew swoim wierzeniom... i nie głosował na Roba, zostawił wszystko na plecach Jerri, a ta głupia kobieta pozbyła się nie tej osoby, co powinna
Courtney: wróciła! W końcu dali jej trochę czasu na ekranie. Jej tekst w rozmowie z Russellem, Robem i Sandrą mnie rozwalił :D
Sandra: jest jasnym punktem tego programu, mimo że dziś poza jej upadkiem w skoku przez kałużę, nie było jej widać

Nie oglądałem zapowiedzi kolejnego odcinka, mam tylko nadzieję, że Villainsi pozbędą się Russella, po prostu.


Rosa^^ zauważ, że gdy odpadają mężczyźni, siłą rzeczy pokazują ich, zamiast kobiet. 4 ostatnie wyeliminowane osoby to mężczyźni.

Quentin

20x07
Muszę przyznać, że nie podoba mi się kierunek, w którym zmierza ten sezon.

W tym  tygodniu cała moja sympatia do Villainsów, którym zawsze kibicowałem przeszła na stronę Herosów. Ponownie zjednoczone plemię, które bezceremonialnie miażdży przeciwników- jakież to miłe dla oka.

Do ostatniej chwili wierzyłem, że na Radzie pożegnamy jednak Russela.
Niestety mam wrażenie, że jeszcze długo będzie trzeba go oglądać.
Zgadzam się, facet jest dobrym strategiem, prowadzi dobrą grę i wszytsko byłoby wspaniale, gdyby nie otwierał ust i nie powtarzał w kółko tych samych pierdół i gdyby jego postać nie zabierała 30% czasu antenowego).
Decyzji Jerri nie rozumiem- pakuje się w sojusz z ludźmi, których nie znosi i którzy za chwilę kopną ją w dupę. Jej mina po odejściu Roba- coś ala Matka Boska Cierpiąca- bezcenna (ciekawe czy to szczery żal, czy aktorstwo?-  w końcu sama głosowała na Roba 5 minut wcześniej).

Przykre jest to, że tak dobremu graczowi jak Boston Rob nie było dane dojść nawet do Jury.
Mam nadzieję, że w niedługo będzie połączenie, Courney i Sandra do niego dotrwają, połączą siły z Herosami i wykoszą szybko Russela, Coacha i mega-napompowane usta Danielle.

Coach, 'You're a little man'
(bo to do Coacha było, prawda?)



blowers son

tak, Coach chciał się z nim pożegnać, lecz Rob słusznie go odepchnął. Pewnie przez połowę następnego odcinka będziemy oglądać Coacha płaczącego z tego powodu...

Fei_Long

20x07
I tak oto się stało...

Rob odpadł... no cóż jakby nie patrzeć dla reszty to wyjdzie to na dobre, bo pozbyli się silnego i niebezpiecznego gracza, do połączenia dojdzie za lada moment więc nie jest już potrzebny lider, który poprowadzi plemię do licznych zwycięstw. Russell okazuje się z odcinka na odcinek lepszy graczem, doskonałym strategiem i nawet bez immunitetu pokazuje kto tam rządzi, mógłby zostać ulubieńcem gdyby nie jego pycha.  Jerri... hm... czy coś zyskała tym przeskokiem sojuszu? To się jeszcze okaże. Dwiema najbardziej żałosnymi osobami w s20 są Sandra i Rupert, którzy ni to sprawni, ni to sprytni... Plusem Sandry są czasami jej teksty i docinki ale na tym jej rola się kończy. Courtny w sumie nie zasługuje na dalszy pobyt w programie ale jak pojawiła się możliwość jej eliminacji to szkoda mi jej było. Danielle jak się nie uaktywni to zostanie zmanipulowana przez Russ, podobnie jak Parv. tej dziewczyny to już kompletnie nie poznaję, to nie jest ta sama laska co w Micronesii, kompletnie się wypaliła, no może poza jej "czarującym" uśmieszkiem; z Amandą w sumie jest podobnie... Taka jakaś tutaj jest bez tej energii, bez życia, bez uśmiechu na twarzy. JT w końcu któryś odcinek nie zwrócił na niego szczególnej uwagi! :yeah:  Colby niby coś zaczyna działać, tylko tak dalej!  :yeah: Candice... aj... jak mi w oczy rzuciłby się zwitek papieru to od razu bym to schował :D Wiem samolubna ze mnie istota.  Coach... może te jego całe smoki, wojny, zasady i medytacje były śmieszne w Tocantins ale tutaj to wszystko staje się irytujące i komplikuje sprawy.

W sumie nie tak zły ten odcinek, ciekawe co dalej będzie... tzn ja myślę już po połączeniu... Może nie w kolejnym odcinku ale za dwa...kto wie?... :) :D Tylko nie ma co gdybać, bo możemy wówczas nie trafić... No i z niecierpliwością czekam na oba immunitety, które powróciły do gry... Tzn narazie jeden ale poczekamy pożyjemy...  :devil:

Fei_Long

Wy... a co Wy na to jakby Ci co poodpadali w tym sezonie niebawem wrócili jako trzecie plemię... tak jak to miało miejsce w S7 Pear Islands.... :D xD Ale by była ekipa Rob, Tom, Cirie, Tyson, Steph no i gwiazdy sezonu z Gabonu Randy i Sugar xD (no i James jeśli by się wylizał)  :szok: + HII  :buzz:

sloneczko107

20x07

Villaini wykonali najgłupszy ruch jaki mogli zrobić... jeżeli w następnym odcinku nie będzie połączenia to jestem pewna że to oni pójdą na TC, a jeżeli to połączenie nastąpi to pozbycie się Roba dało im tylko tyle że nie zdominował by konkursów o immunitety
cały czas mnie zastanawia w czym tkwi 'fenomen' Russella że nagle ze słabego sojuszu trzech osób, zrobił się sojusz dominujący w tym plemieniu
Herosi podnieśli się po klęskach, Colby wziął się za siebie, ale to nie zmienia faktu ze tylko dwie osoby z tego plemienia są ciekawe on i Candice

Herosi:
Candice - mało jej było w tym odcinku :( ale dalej jej kibicuję i życzę jak najlepiej
Amanda - niech już idzie do domu...
JT - jw
Rupert - jw, nie wiem po co dostaje tyle wypowiedzi
Colby - dobrze że się wziął za siebie, wrócił do jako takiej formy :)

Villaini:
Courtney - niewątpliwie najsłabsza fizycznie osoba w plemieniu, ale strasznie ją lubię, dlatego cieszy mnie żeciut więcej jej było w tym odcinku
Sandra - nic nie wnosi, mogła by odpaść
Danielle - lubię ją ale nic nie robi, tylko słucha ślepo Russella
Parvati - kobieto obudź się! pozbądź sie Russella i graj tak jak w Mikronezji, do finału z silnym sojuszem
Jerri - zmiana strony, moze albo wyjść jej na dobre, albo nie, oby zrobiła dobrze bo mimo wszystko ją lubię
Coach - jedno mądre zdanie wypowiedział w odcinku, że rob nie zasługuje na odejście, wiec dlaczego go nie ratował? byłby remis i kto wie jakby się to rozegrało dalej
Russell - plus z poprzedniego odcinka uciekł po tym jak powiedział Jerri i Coachowi to samo co Parvati i Daniell o F3, powrót jego gry z 19 i obiecywanie każdemu tego samego...
Rob - wielka szkoda ze odpadł, jedyny męski gracz któremu kibicowałam :(

Fei_Long raczej wątpię żeby tak było, ale to by zmieniło grę o 180 stopni :D

Fei_Long

Tak, tak wiem... Tak sobie tylko gdybam, a największym twistem by było gdyby zamiast powrotu dwóch osób z wygnania kosztem dwóch z plemion nastąpiłaby wymiana plemię za plemię, ale by się działo... To można by było wówczas nazwać Powrotem. Zemstą. Odkupieniem . xD Dobra piszę żeby nie gdybać, a sam to robię  :hmm:  :plask: Bądźmy konsekwentni...

Rosa

Cytat: Fei_Long w Pt, 02 Kwi 2010, 11:56:33
Dwiema najbardziej żałosnymi osobami w s20 są Sandra i Rupert, którzy ni to sprawni, ni to sprytni... Plusem Sandry są czasami jej teksty i docinki ale na tym jej rola się kończy. Courtny w sumie nie zasługuje na dalszy pobyt w programie ale jak pojawiła się możliwość jej eliminacji to szkoda mi jej było. Danielle jak się nie uaktywni to zostanie zmanipulowana przez Russ, podobnie jak Parv. tej dziewczyny to już kompletnie nie poznaję, to nie jest ta sama laska co w Micronesii, kompletnie się wypaliła, no może poza jej "czarującym" uśmieszkiem; z Amandą w sumie jest podobnie... T
A tego to nie pojmuję.
Ta zła, ta niedobra, ta nic nie robi a wszystko to tylko dlatego że NIE SĄ POKAZYWANE. Ten sezon ponownie jest sezonem Russela i ponownie reszta jest celowa pomijana ale to nie znaczy że ludzie nagle zachowują się inaczej.
Sandra jest dalej sobą z s07, niby slaba, ale wciąż bezpieczna idzie do przodu mimo swego niewyparzonego języka
Parv jest dalej sobą, flirt z Russelem zapewnił jej obecnie bezpieczeństwo i bezpiecznie idzie do przodu, co będzie po połączeniu to się okaże. Swoją droga w Mikronezji też do polączenia starała się byc cichą myszką, nawet bardziej niż tutaj.
Courtney dalej jest ta sama osobą z Chin która ma genialne komentarze których z niewiadomo jakich powodów nie chca pokazywać
Amanda dalej ta sama, jest w silnym sojuszu i sie go trzyma za wszelką cenę i będzie pewnie trzymała do samego końca niezdolna do zadnej zmiany.

Fei_Long

Zgadzam się, może powodem takiego odbioru tych postaci jest brak ich pokazywania ale przedstawianie ich w skąpych ilościach. Mi chodzi po prostu o to, że niektóre osoby, które wcześniej się dało lubić i którym się kibicowało, nie spełniają już naszych oczekiwań, może faktycznie są one trochę wygórowane, może faktycznie, jeśli by te osoby były takie same jak poprzednio to sezon byłby nudny. Ale tutaj takie osoby właśnie jak np. Parv czy Amanda powinny zmienić strategię, powinny coś więcej działać, ponieważ ludzie znają ich posunięcia od podszewki. Amanda faktycznie siedzi w silnym sojuszu i może dojść daleko ale jak nic innego nie będzie robić to nie zmienia to faktu, że pozostanie nudną, bierną uczestniczą wyprawy. Parv również może coś więcej pokombinować, bo w przeciwnym wypadku straci swoją popularność jak np. Colby, co nie oznacza, że nie lubię tych postaci  :yeah:

bobaas

20x07
Scena dnia - Sandra i jej skok przez kałużę. Uśmiałem się strasznie :ubaw:

wookash94

20x07
Słaby odcinek.
Dziwnym zbiegiem okoliczności cała konkurencja Russella i Coacha, ulubieńców producentów, została wyeliminowana. Nie wiadomo jak to się stało, że Russell, którego jeszcze dwa odcinki temu uważano za skończonego, którego prawie wszyscy nienawidzili, teraz ma kontrolę nad dosłownie wszystkim. To ma być sezon z najlepszymi graczami?
Aha, i edycja postaci jest na słabym poziomie. Równie dobrze można by wziąć samego Coacha i Russella, żeby mówili, a tło robić z ujęć z poprzednich sezonów. Danielle kompletnie zignorowano już siódmy odcinek z rzędu. O ile pamiętam to w Paniamie nie była taka zła i na pewno mogłaby powiedzieć czasem coś ciekawego. Czy rzeczywiście słuchanie natchnionych przemów Coacha jest lepsze?
Roba jakoś nigdy nie lubiłem, ale przynajmniej był 100 razy lepszy niż Coach i Russell razem wzięci. Z Villainsów tylko on mógłby rozbić Russella, więc to wielka strata, że odpadł.
Cytat: bobaas w Pt, 02 Kwi 2010, 14:42:32
Scena dnia - Sandra i jej skok przez kałużę. Uśmiałem się strasznie :ubaw:
Dla mnie zdecydowanie też  :ubaw: .

Tkk_Bolly

20x07
A dla mnie najśmieszniejszy był Russell, który mówi Robowi, że powinni wyeliminowosc Sandrę lub Courtney, one siedzą obok i Rob do nich "co Wy na to?" to było mocne.

Wiem, że szukam słabych punktów w grze Russella, ale dziś to nie on  kontrolował wszystko tylko był na łasce Jerri, w s19 tak się nie zdarzało. Miałem nadzieję, na blindside Roba... A i gra Parvati jest bardzo dobra, miała prawie całe plemię przeciw sobie a wybrnęła z sytuacji i aktualnie myślę, że bez problemu dojdzie do połączenia.
A i Colby to kretyn jednak. Na tym etapie w jego sytuacji tylko idiota by nie szukał imunitetu dla siebie. Candice z resztą podobnie (tylko ta akurat może byc nieświadoma, że grupa od kilku rad ma ją na celowniku)

Blue

20x07
Rob odpadł, czego osobiście bardzo żałuje, ale no cóż, to ponownie sezon Russella, ale nie jestem pewna czy chce to znów oglądać. Facet może i ma świetną strategię, potrafi manipulować ludźmi, ale strasznie wkurza. Te jego teksty, takie same jak w19. Czuję się jakbym pomyliła sezony i przez przypadek włączyła 19. Oczywiście znajdzie się w ostatniej3, bo jakżeby inaczej. Ach, taka gra.
Postępek  Jerri niezrozumiały, miała sojusz, to przeskoczyła do innego. Nie wiem co to jej da.
Żałuję, że nie ma więcej scen z tekstami Courtney czy Sandry, przynajmniej śmieszniej by było.

ctory

20x07
Dla mnie odcinek bardzo dobry. Ubawiłam się setnie: upadek Sandry, Russel vs Rupert, Jerri i Colby w walce, Russel mówiący o eliminacji Courtney i Sandry w ich obecności.
Co do Jerri, nie dziwie jej się (miała wspólną historię z Boston Robem i odpadła), teraz spróbuje grać z kimś innym. Szkoda Boston Roba, ale poszedł na otwartą wojnę, a jego sojusz nie okazał się taki silny jak myślał.
A co do Russella, ja go lubię, on traktuję grę serio, a to jak go edytują to nie jego wina.
Podliczyłam confessionale  (Russel - 28, Coach - 26, Boston Rob - 20, JT - 18, Tom - 18, Colby- 17, Rupert - 16)