Agnieszka Frykowska

Zaczęty przez Showmag, So, 18 Gru 2004, 15:39:16

Pudelek

Ja mam propozycję do Admina. Może utworzymy specjalny temat dotyczący Frytki (  :los: ) bo 70% postów w tym temacie dotyczy własnie jej osoby.
Polecam dział Humor  :los:  .

alexander

Frytka nie wątpliwie jest osobą kontrowersyjną ale bardzo miłą. Miałem okazje ją poznać i porozmawiać w Międzyzdrojach w zeszłym roku. Fakt zachowywała się jak gwiazda ale kiedy napadł ją tłum dzieciaków powiedziała mi: "Idę robić co muszę" :)

Pudelek

Z tego co napisałes ciężko mi wywnioskować, że jest taka miła.
Zresztą rozdawanie autografów to nie mus. Zapewne Frytka robiła to z dumą, że ktos chce podziwiać jej kaligrafię  :devil: .

alexander

Mozna to odebrać jako puszenie się: Ah jaka to ja jestem wspaniała i jak to mnie ludzie kochają bo jestem gwiazdą...

Luxis

Ja to odebrałem pozytywnie, a nie negatywnie...

Pudelek

"Frytka" chce pomóc Edycie Górniak

Agnieszka "Frytka" Frykowska chce sfinansować nowy teledysk Edyty Górniak.
Frykowska, która zdobyła popularnosć w programie "Big Brother", jest zafascynowana wokalem Edyty Górniak. Uważa, że jest ona genialną piosenkarką, jedną z najlepszych na swiecie. Tym bardziej smuci ją fakt, że największa diwa polskiej piosenki nie nagrywa teledysków. Frykowska obserwując bacznie karierę Górniak zauważyła, że kolejne single "Lunatique", "Sexuality" i " Cygańskie serce" nie doczekały się wideoklipu.

W jednym z programów telewizyjnych Frytka oswiadczyła, że gdy uzyska trzy miliony dolarów spadku sfinansuje teledysk artystki i finansowo pomoże w adopcji cygańskiego dziecka.

Dziadek Frykowskiej, Wojciech (przyjaciel Romana Polańskiego), który zginął tragicznie, pomagał artystom, więc ona też chce robić to, co on.


A wogóle spodobała mi się fraszka o Frytce znajdująca się pod tym artykułem na onecie:
Cytat:  
PRZED FRYTK? NOWA KARIERA
ONA JUŻ SIĘ NIE ROZBIERA
BĘDZIE SZTUKI MECENASEM
DLA EDYTY BĘDZIE ASEM
TRZY MILIONY TO NIE SCIEMA
DZIADKA JUŻ NA SWIECIE NIE MA
FRYTKA KRĘCI TELEDYSKI
LICZY TEŻ NA SZYBKIE ZYSKI
:yeah:

Luxis

może Frycia cos zaspiewa z Edzią?? :D

P.S>Tak sie namęczyłem pisząc mój długi post, a jest zero odzewu :/

kuba234567

Fraszka bardzo ładna :) no i te 3 mln sprawią, że znów bedzie o niej głosno :)

Pudelek

Dopóki nie wyda tych 3 milionów... Potem by zachować rozgłos zapewnie wróci do sztuki pokroju scenek rodzajowych w jacuzzi.

Showmag

Frykowska pomoże Edycie Górniak?
Wtorek, 15.08.2006, 17:54

Agnieszka Frykowska - bohaterka "Big Brother'a" i "Baru", wciąż pracuje nad zmianą swojego wizerunku. Ostatnio pojawiła się na dwudziestych piątych urodzinach MTV. Nowa fryzura przygotowana przez złotą medalistkę Mistrzostw Swiata - Marię Korzeniowską i kreacja zaprojektowana przez utalentowaną Adrianę Żakowską, zrobiły wrażenie na wielu. Na imprezie pojawiła się także Doda, i choć trudno ją czyms zadziwić, to nowy image Frykowskiej wyranie ją zaskoczył. "Ale ty... jestes laska" - powiedziała. Tymczasem "Frytka" wpadła na nowy pomysł, który miałby poprawić jej wizerunek. Frykowska zdradziła, że jest zafascynowana wspaniałym wokalem Edyty Górniak. Uważa, że Górniak jest genialną piosenkarką, jedną z najlepszych na swiecie. Tym bardziej smuci ją, że największa diva polskiej piosenki nie nagrywa teledysków. Frykowska obserwując bacznie karierę Górniak zauważyła, że kolejne single "Lunatique", "Sexuality" i "Cygańskie Serce" nie doczekały się wideoklipu. W programie Polsatu "Oko na Miasto" oswiadczyła, że gdy uzyska 3 miliony dolarów spadku, sfinansuje jej teledysk i finansowo pomoże w adopcji cygańskiego dziecka. Dziadek Frykowskiej, Wojciech (przyjaciel Romana Polańskiego), który zginął tragicznie, pomagał artystom, więc ona też chce robić to, co on.

[Showbiznes.eu]

---
Kilka fotek Frykowskiej:
https://photos1.blogger.com/blogger/4700/2891/1600/ja%20Doda.jpg
https://photos1.blogger.com/blogger/4700/2891/1600/Frykowska%20MTV.jpg
https://photos1.blogger.com/blogger/4700/2891/1600/Agnieszka%20Frykowska,%20fot.%20Jan%20Radomski-WAP.jpg
https://photos1.blogger.com/blogger/4700/2891/1600/Agnieszka%20Frykowska2.jpg

Pudelek

Agnieszka Frykowska: Będę gwiazdą Hollywood   :devil:  :P  :los:

Agnieszka Frykowska, która swą sławę zdobyła dzięki w reality show "Big Brother", zapowiada, że już za niedługo zostanie wielką gwiazdą i to nie tylko w Polsce.

- Jestem w sobie bezwzględnie zakochana. Wiem, że mój czas nadchodzi - wyznała otwarcie Frykowska w wywiadzie dla "Gali". Twierdzi, że w jej życiu zaczyna się nowy etap. - Telewizja, która kreuje mody i trendy, potrzebuje postaci wyrazistych i barwnych. Takich jak ja. Cieszę się, że jestem kontrowersyjna. Dzięki temu nikomu nie jestem obojętna. Albo się mnie kocha, albo nienawidzi. Wielu ludzi mysli, że fajnie byłoby być sławnym, ale tak naprawdę mało kto wie, jak się do tego zabrać - stwierdziła. Ona twierdzi, że teraz już wie. - Najważniejsze, że ludzi interesuje, co się za mną dzieje - uważa.

- Ktos kiedys powiedział, że jestem gwiazdą nowej generacji. To mi bardzo odpowiada. Wbrew pozorom na taki status trzeba sobie zapracować. Ja pracowałam na to dobrych kilka lat. Na razie nie mam wielkich osiągnięć. Ale mam charyzmę, osobowosć. I przede wszystkim wielkie parcie na szkiełko, jak to się mówi - tłumaczyła. - Moim największym marzeniem jest zaistnieć na dużym ekranie. Poza tym, jesienią wchodzę do studia i nagrywam płytę. Pomagają mi ludzi związani z Ich Troje, więc liczę, że wszystko się uda - dodała.

Frykowska ujawniła, że będzie to klubowa muzyka, "bardzo, bardzo lajtowa". Nie zamierza jednak być drugą Dodą, czy Mandaryną. - Zwłaszcza jesli chodzi o styl bycia jestem bardzo daleko od nich. To styl seksowny, elegancki, bardzo kobiecy, drapieżny, tajemniczy. Jestem juz inną kobietą - deklaruje. Powiedziała, że "Frytka" sprzed lat była "dorastającą dziewczynką, która nie miała pojęcia, o co w tym biznesie chodzi." - Nie miałam tego parcia. Teraz postanowiłam zapracować na siebie. Teraz będę lansować samą siebie - zapowiedziała. Przyznała, że nadal marzy o Oscarze i że wierzy, że jest to realne.

- Wierzę, że jestem najlepsza - przyznała. - Jestem prawdziwa. Jedni to akceptują, inni się tego boją. Jestem szalenie spontaniczna. Wierzę w marzenia i w to, że jesli bardzo starasz się je zrealizować, masz szansę, by to osiągnąć - wyliczyła swoje atuty. Nie boi się, ze stanie się celem krytyki, bo zna swoją wartosć. Dzis dla kariery nie kochałaby się z chłopakiem w jacuzzi, ani nie poszłaby z nikim do łóżka. Zaprzecza tez plotkom, że łączy ją cos z detektywem Krzysztofem Rutkowskim. A nos zoperowała przede wszystkim z powodów kłopotów z oddychaniem. - Jestem realistką, kobietą z pazurem. Czas na to, żebym zaczęła ustalać warunki - uznała.

fryz22

Nie wiem jak wy, ale moim zdaniem ona jest jeszcze glupsza niz byla.(chociaz ciezko bylo to osiagnac) :nie!:

joker

adminie - fajne zdięcie w newsie - gdyby nie był zatytułowany to bym nie poznał że to Frytka :szok:

Showmag

Big Brother 3: Bitwa : Frytka: Paris znad Wisły

"Jestem w sobie bezwzględnie zakochana" - deklaruje Agnieszka "Frytka" Frykowska. I dodaje, że własnie zaczyna się nowy etap w jej życiu. Dla kariery zdecydowała się na operację nosa, zmieniła styl i nastawienie do swiata.

Stawia na siebie. Nowy nos, nowa fryzura, nowy image. Włosy: platynowy blond, długie i proste. Piętnastocentymetrowe szpilki, efektowna sukienka mini, okulary przeciwsłoneczne na pół twarzy i rękawiczki sięgające za łokieć. Do tego różowy brylancik w prawej górnej dwójce i kieszonkowy piesek pod pachą. Nie jestem w stanie jej poznać, mimo że stoi dwa metry ode mnie. Agnieszka Frykowska już wygląda jak polska Paris Hilton. A zapowiada, że to dopiero początek. Zmasowany atak na media i salony już się rozpoczął. Sroda: wizyta na stadionie Legii (bywanie tam zaczyna być w dobrym tonie nie tylko wsród kibiców) i rocznicowa impreza MTV, czwartek: wywiad do eleganckiego magazynu, piątek: sesja zdjęciowa. A w planach: spotkanie na kawie ze znanym wokalistą, wizyta w redakcji popularnej bulwarówki, kolejna impreza, kolejny bankiet z okazji kolejnego letniego festiwalu. Nie mogę mieć wątpliwosci, że była gwiazda TVN-owskiego reality show jest naprawdę mocno zapracowana. - Daisy, Daisy, uspokój się! - krzyczy na suczkę, gdy ta chce rzucić się do gardła wielkiemu bulterierowi. Siedzimy w kawiarnianym ogródku w centrum Warszawy, a przewiązana na szyi czerwoną kokardką Daisy błyskawicznie staje się ulubienicą kelnerek. - Wszyscy się nią zachwycają - Agnieszka symbolicznie klepie pieska po tyłku i grozi mu palcem. - Czasem tylko robi się głupio. Niedawno jedna pani na jej widok krzyknęła: ,,Ale piękny kundelek!". Jaki kundelek?! - mówię. To przecież jack russell terrier. Polska poznała "Frytkę" cztery lata temu, po tym jak w trzeciej edycji "Big Rother'a" przed kamerami kochała się w jacuzzi z Łukaszem Wiewiórskim, czyli "Kenem". Jesli dzis kogokolwiek z programu pamiętamy, to własnie tę parę. - Ale wierz mi, nie jestem już głupią Frytką z "BB" - zapewnia Agnieszka. To wyznanie największe wrażenie robi na moim dyktafonie, który na 10 minut odmawia współpracy.

- Po prostu polska Paris Hilton!
- Brzmi dobrze.

- Tak jak ona, znana jestes przede wszystkim ze skandali.
- Tradycje rodzinne należy podtrzymywać.

- Nawet pieska masz podobnego do chihuahua Paris.
- Jesli jej jeszcze nie zdechł... Ale to nie jest chihuahua. Nie idę za modą. Ten piesek po prostu mi się podoba.

- A podoba ci się status gwiazdki znanej z tego, że jest znana?
- Ktos o mnie niedawno powiedział, że jestem gwiazdą nowej generacji. To mi bardzo odpowiada. Wbrew pozorom na taki status trzeba sobie zapracować. Ja pracowałam na to dobrych kilka lat. Na razie nie mam wielkich osiągnięć. Ale mam charyzmę, osobowosć. I przede wszystkim wielkie parcie na szkiełko, jak to się mówi.

- To wystarczy?
- Telewizja, która kreuje mody i trendy, potrzebuje postaci wyrazistych i barwnych. Takich jak ja. Cieszę się, że jestem kontrowersyjna. Dzięki temu nikomu nie jestem obojętna. Albo się mnie kocha, albo nienawidzi. Wielu ludzi mysli sobie, że fajnie byłoby być sławnym, ale tak naprawdę mało kto wie, jak do tego się zabrać.

- Ty wiesz?
- Teraz tak. Ale kiedy wchodziłam do show-biznesu, nie wiedziałam. Telewizja jest okrutna. Może cię wylansować, ale też może cię w jednej chwili zniszczyć. Ja zaczęłam dosć specyficznie. Wielkie bum! I etykieta największej skandalistki III RP.

- Chyba nie możesz narzekać. Gdyby nie rozbierane sceny w "Big Brotherze", pewnie mało kto by dzis o tobie pamiętał.
- Może masz rację. Najważniejsze, że ludzi nadal interesuje, co się ze mną dzieje. A zaczyna się całkiem nowy etap w moim życiu.

- Jak bys nazwała ten etap?
- Złoty okres.

- Brzmi dumnie. Co oznacza?
- Moim wielkim marzeniem jest zaistnieć na dużym ekranie. Poza tym, jesienią wchodzę do studia i nagrywam płytę. Pomagają mi ludzie związani z Ich Troje, więc liczę, że wszystko się uda.

- Jaką muzykę będziesz firmowała swoim nazwiskiem?
- Klubową. Bardzo, bardzo lajtową. Żadne tam dramatyczne sytuacje.

- Druga Mandaryna?
- W żadnym wypadku. Ani Dodą, ani Mandaryną nie będę. Zwłaszcza jesli chodzi o styl bycia, jestem bardzo daleko od nich.

- Jakbys nazwała swój styl?
- Seksowny, elegancki, bardzo kobiecy, drapieżny, tajemniczy. Jestem już inną kobietą.

- Na czym polega różnica pomiędzy Frytką teraz a Frytką sprzed kilku lat?
- Wtedy byłam dorastającą dziewczynką, która nie miała pojęcia, o co w tym biznesie chodzi. Nie miałam tego parcia. Teraz postanowiłam zacząć pracować na siebie. Nie może być tak, że różni dziwni ludzie lansują się moim kosztem. Teraz będę lansować samą siebie.

- Nadal marzysz o Oscarze?
- Oczywiscie. Wiem, że to jest realne. Wierzę, że jestem najlepsza i w trudnych momentach powtarzam to sobie. Madonna, która jest moją ulubienicą, mawia: "Nikt mnie nie zna, nikt mnie nie pozna". Co znaczy, że jesli sam nie pokażesz swiatu, że chcesz być zauważony, nikt na ciebie nie zwróci uwagi. Madonna jest najlepszym przykładem tego, że jak się chce, to wszystko można. Wiele się nauczyłam w ostatnich latach.

- Czego na przykład?
- Że w swiatku show-biznesu nie ma osób życzliwych. Tam zawsze ktos ma jakis interes. Kiedys wierzyłam, że jest inaczej. Ludzie poklepywali mnie po ramieniu, mówili, że będzie fajnie, tylko zrób to lub tamto. Oczywiscie to była nieprawda. Teraz nie jestem już tak naiwna. Teraz...

- ...jestes cyniczna i wyrachowana?
- Powiedzmy, że jestem realistką, kobietą z pazurem. Wiem już, jak nie pozwolić sobie wejsć na głowę. Czas na to, żebym zaczęła ustalać warunki. Mam na to szansę. Włosy zrobiła mi mistrzyni swiata we fryzjerstwie! Mam swietną makijażystkę, znakomitego menedżera, Piotra Ostracha. I wierzę w to, co robię.

- Nie boisz się, że mimo tych wielkich przygotowań twoja kariera aktorsko-estradowa okaże się kompletnym niewypałem?
- Jedyne, czego się w życiu boję, to samotnosć. Kiedys, na starosć, chciałabym mieć wokół siebie synów i wnuki. O tym marzę. O porażce zawodowej w ogóle nie myslę. W tym biznesie trzeba być silnym psychicznie. Kiedy masz zły dzień, a wychodzisz do ludzi z branży, nie możesz im powiedzieć, że głowa cię boli i swiat jest zły, bo cię wtedy zjedzą.

- Rzeczywiscie jestes takim taranem? Nic cię nie rusza, niezależnie od okolicznosci?
- W tej chwili - tak.

- Żadnej chwili zwątpienia?
- Miałam takie momenty, ale to już przeszłosć. Gdybym nie myslała pozytywnie, musiałabym podchodzić do każdego z tych 15 milionów ludzi, którzy mnie oglądali, i mówić: "Czesć, jestem Agnieszka i to wcale nie jest tak, jak myslisz". Do dzis muszę walczyć z tym, co o mnie myslą.

- Co myslą?
- Że jestem kretynką, która dała d... na wizji. I są przekonani, że to szczyt moich możliwosci. Ale to się zmienia. Niedawno podszedł do mnie prezes jednej ze stacji telewizyjnych i przeprosił za to, że miał mnie za głupią blondynkę.

- Co ty na to?
- Też go przeprosiłam. Powiedziałam mu, że miałam go za okropnego gbura. Oboje się usmialismy. Okazało się, że jest bardzo wyluzowany. Od czasu "Big Brother'a" nauczyłam się jednego. Oceniam ludzi dopiero, gdy ich dobrze poznam.

- Dotąd twoje przedsięwzięcia estradowe nie były zbyt udane. Dlaczego teraz ma ci się udać?
- To prawda. Rewia, którą wystawiałam w Łodzi, nie była sukcesem. Mimo że uczyłam się tańczyć od wicemistrzów swiata w tańcu nowoczesnym, że mielismy piękne kostiumy... Ale wtedy byłam głupią "Frytką", którą wszyscy traktowali z przymrużeniem oka. Ludzie przychodzili i nie mogli zrozumieć, o co chodzi. Pytali: "Zaraz, zaraz, a gdzie są cycki?".

- Dla kariery zdecydowałas się na operację nosa.
- Zdecydowałam się na to z kilku powodów. Ważne było moje zdrowie i to, że chcę nagrać płytę. Gdybym tego nie zrobiła, miałabym kłopot z oddychaniem przeponą i co za tym idzie - spiewem. Ale względy estetyczne też były ważne.

- Miałas kompleks?
- Do momentu wejscia do "Big Brother'a" - nie. Natomiast potem wszyscy znienacka zaczęli mi wypominać, że mam wielki nochal. "Mogłaby nim gasić swieczki w kosciele", "czarownica". W tym tonie zaczęto mówić o moim nosie. I zaczęło mi to przeszkadzać. Stąd operacja. Chcę czerpać z życia garsciami i ta operacja mi w tym pomoże.

- Nowy nos poprawił ci samoocenę?
- Bardzo. Naprawdę jestem inną kobietą. Ludzie mnie na ulicy nie poznają. Tak jak i ty mnie dzis nie poznałes. Co więcej, sama się nie poznaję. Staję przed lustrem i widzę całkiem inną twarz. Chociaż niektórzy moi znajomi twierdzą, że le się stało. Bo podobno mój dawny nos miał charakter. Ale, jak mówi pan Mariusz Walter, mój charakter nie leży w moim nosie, tylko w moim wnętrzu. Jesli pan Walter tak mówi, to pewnie wie. Cos we mnie jest.

- Co w tobie jest?
- Jestem prawdziwa. Jedni to akceptują, inni się tego boją. Jestem szalenie spontaniczna - co chyba dało się zauważyć w początkach mojej kariery (smiech). Wierzę w marzenia i w to, że jesli bardzo starasz się je realizować, masz szansę, by to osiągnąć. Przez trzy lata dojrzewałam do tego, by tak mysleć. By wyglądać, jak wyglądam. By czuć się tak, jak się czuję.

- Jakie to uczucie?
- Jestem w sobie bezwzględnie zakochana. Wiem, że nadchodzi mój czas.

- A jesli znowu staniesz się celem ataków?
- Zdaję sobie sprawę, że zawisć ludzka jest ogromna. I dobrze wiem, że będzie masa ludzi, którzy przejadą się po mnie i nazwą to, co robię, potwornym kiczem. Ale mnie będzie teraz bardzo trudno zniechęcić do pracy. Bo znam swoją wartosć.

- Czego nie zrobiłabys dla kariery?
- Na pewno nie zrobiłabym już powtórki z rozrywki i nie kochałabym się z żadnym chłopakiem w jacuzzi. Może z dziewczyną? Oczywiscie żartuję. Przy okazji cos wyjasnię. Wbrew temu, co ludzie mówili, nigdy nie sprzedawałam swojego seksu. W "Big Brotherze" byłam po prostu młodą, napaloną dziewczyną, która zobaczyła fajnego faceta i stwierdziła: "Dlaczego nie?". Nie robiłam tego dla kasy. Nigdy w życiu nie załatwiałam niczego przez łóżko!

- Były takie propozycje?
- Oczywiscie. W tym biznesie jest to na porządku dziennym. I są dziewczyny, które się na to decydują.

- Trudno odmówić, gdy masz przed sobą perspektywę błyskotliwej kariery telewizyjnej?
- Trudno. Ale nauczyłam się mówić stanowcze "nie". I jestem z tego dumna. Trzeba mieć swiadomosć, że w srodowisku tego nie da się ukryć. Następnego dnia wszyscy wszystko wiedzą. Inna sprawa, że w tym srodowisku ludzie lubią konfabulować. Wtedy dążę do konfrontacji. Siada delikwent przede mną, zadowolony, że chciałam się z nim spotkać, i wtedy pada pytanie: "Kiedy ty ze mną spałes?". Koles momentalnie traci pewnosć siebie. Robi się taki malutki!!! To jest zresztą reguła, że "krowa, która dużo ryczy, mało mleka daje".

- W pewnym sensie to dla ciebie komplement. Wygląda na to, że noc z "Frytką" to powód do dumy i szansa na podreperowanie pozycji towarzyskiej?
- Nie zależy mi na takich komplementach. Nie czuję się przez to ani lepsza, ani fajniejsza. Chociaż może gdyby to był jakis miliarder albo książę?

- Takich nie było?
- Powiedzmy, że prezesi się zdarzali. Potem słyszałam na miescie, z kim to nie spałam. Ale to były legendy mające niewiele wspólnego z prawdą.

- Jak prezesi proponują romanse?
- Klasycznie. Kawka, rozmowy "biznesowe". Błyskawicznie to wyczuwam. Nauczyłam się, że trzeba jak najszybciej jasno okreslić sytuację. Trzeba stanowczo powiedzieć "nie". Niezależnie od tego, jak wiele możesz stracić. Bo facet, który dostaje kosza, najpierw mysli sobie: "Kurczę, jak mogła! Przecież jestem prezesem!", ale zaraz potem nabiera do dziewczyny szacunku. Nigdy się nie zdarzyło, żeby mnie póniej lekceważyli.

- Wsród twoich mężczyzn wymieniano często detektywa Rutkowskiego. Odwiedziłas już go w więzieniu?
- Nie odwiedziłam i nie zamierzam. Ponieważ opowiesci o moim romansie z nim są pomówieniem. Poznalismy się po tym, jak w swojej książce dużo miejsca poswięcił sprawie smierci mojego ojca Bartka Frykowskiego, który zmarł w niewyjasnionych okolicznosciach. W związku z tym, prosiłam go o rozwiązanie tej zagadki. Inna sprawa, że Krzysztof, tak jak ja, jest rozrywkowym człowiekiem i zdarzało nam się wyskoczyć do klubu. Tańczylismy, przytulalismy się, ale to nic nie znaczyło. To specyficzna postać. Człowiek, który również ma parcie na szkło, lubi być w centrum uwagi, lubi otaczać się kobietami. Taki pozytywny wariat. Nie przekreslam go, nawet jesli ma na sumieniu jakies grzechy i przyjdzie mu je odpokutować.

- Twój ojciec i dziadek zginęli w tragicznych okolicznosciach. Nie boisz się rodzinnego fatum?
- Dotąd katastrofy spotykały tylko męskich członków rodziny. Jestem chroniona.

- Być może dzięki rodzinnej tragedii niebawem zostaniesz milionerką. Podobno masz szansę nawet na trzy miliony dolarów odszkodowania?
- To prawda, procesuję się z Charlesem Mansonem, którego banda zamordowała mojego dziadka Wojtka Frykowskiego podczas głosnej masakry w domu Romana Polańskiego w Hollywood. Poza tym, wciąż czekam na rozstrzygnięcie sprawy spadku po dziadku, który był bardzo majętnym człowiekiem. Wszystko jest na dobrej drodze, mam swietnych adwokatów i liczę, że niebawem sprawa się wyjasni.

- Będziesz dziedziczką fortuny. Zupełnie jak Paris.
- Po tych wszystkich życiowych porażkach należy mi się w końcu jakas nagroda. W grudniu obchodzę 28 urodziny. Wtedy też kończy się w moim życiu kolejny siedmioletni cykl - siedem lat chudych. W tym czasie zmarł mi ojciec, przeżyłam upokorzenia po "Big Rotherze". Kolejne siedem to będzie nieustające pasmo sukcesów. Swięcie w to wierzę.

- Kim będzie "Frytka" za siedem lat?
- Wielką gwiazdą. Femme fatale całego Hollywood. Czuj się zaproszony na galę oscarową w roku... Powiedzmy w 2010.

[Rozmawiał Maciej Wesołowski, Gala]

alexander

Ojej ona jest zupełnie jak Paris!