Bar 5: VIP

Zaczęty przez Showmag, Nd, 24 Paź 2004, 15:24:35

/ps/

ma ktos tą piosenke w mp 3 na kompie i mógłby mi poedslac na poczte ?

podmark

Znajomi mi mówili, że ta piosenka strasznie marna. Ponoć Abra szeroko otwiera buzie i udaje, że spiewa, a wcale jej nie slychac.  :plask:

Mook

Bar 5? Jezu... Polsat widocznie potrzebował kasy, znów robiąc BAR i zapraszając Frytkę/Gulczasa/Klaudiusza/Kapitanaamerykę/cholerawiekogojeszcze.

Livia

:megafon: ostrzegam...... bardzo dlugi tekst....


tylko cierpliwosc prowadzi do celu...  :|






WSZELKA ZBIEŻNOSć POSTACI I SYTUACJI PRZYPADKOWA.


I.
..... oglądałam kiedys (dzięki mojemu bratu) Bar Bez Granic i...... usmiałam się jak nigdy w mym potępionym życiu!!! Teraz wiem, że jesli ktos cierpi na chroniczną chandrę to powinien to oglądać (jest to jedyne wypróbowane przeze mnie lekarstwo). I nie mówię tego ze względu na to, że jestem jakiąs ciotą, która nie ma co robić tylko oglądać takie komercyjne i płytkie programy (osobiscie uważam TEN za samo dno!).....
.... napisany poniżej tekst zrozumieją TYLKO te osoby, które choć raz oglądały Bar i mniej więcej kojarzą występujących uczestników. Tak więc nie przedłużam już więcej i przedstawiam wam jeszcze jeden tekst z mojej potępionej prozy, a mianowicie jeden z odcinków Baru, który ze względu na ostre słowa i psychodeliczny klimat nie został pokazany na antenie Polsatu..... (dla ułatwienia dodam, że akcja rozgrywa się po odpadnięciu Pawła i tej grubej, jak jej tam było... aha Amandy) a było to tak......

... był piękny, słoneczny sobotni poranek. Uczestnicy spali w oparach alkoholowego upojenia po wczorajszej piątkowej bibie, którą urządzili jak zwykle przed gorącymi krzesłami. Przez grobową ciszę dało się słyszeć pracę operatorów kamer za szybą, którzy zrobili sobie integrację.... W domu (jak zwykle z rana) panowała harmonijna atmosfera, która zagłuszana była jedynie przez pierdy i chrapanie Krzyska, który dostawał wzdęć jak tylko zmieszał tabletki od bólu głowy z alkoholem. Jednak nie licząc tych niedogodnosci cały dom spał jak zabity.... no może oprócz TingTing, która nie była alkoholiczką, jak reszta grupy. To ona jako pierwsza obudziła się tego ranka.
- Ja chcieć jesfć - powiedziała z zupełnie polskim akcentem. Po tym zdaniu nie mówiła już nic więcej (i dobrze..) i poszła do lodówki. Lecz pech chciał, że poslizgnęła się na jednym, z wczorajszych rzygów, którego autorem był niewątpliwie Leszek. TingTing, która go nie zauważyła w jednej chwili wykonała poczwórne salto w przód i jedno w tył (oglądała jeden z hitów kinematografii z wybrzeża Kosci Słoniowej -Mortal Kombat). Już prawie udało jej się odzyskać równowagę, gdyby nie pewna rzecz, a mianowicie wózek chorego Krzysia, który wyrósł niejako spod ziemi, a przez który Ting uderzyła z taką siłą w posadzkę, że złamała sobie kark i zaczęła dostawać drgawek, które powtarzały się falami... tak oto zakończył się ten dzień dla Ting. Reszta uczestników spała dalej jak zabita.
Drugi z kolei obudził się Damian, znany pod pseudonimem AbdulWisiMuLacha ..... sorry błąd, znany pod pseudonimem AbdulSciema, gdyż nie podał twórcą Baru swojego prawdziwego wieku, ani tego, skąd pochodzi (niewątpliwie z Etiopii lub Azji). Damian jak przystało na True (ang. Prawdziwego) Fakira, nie mógł zacząć poranka tak sobie. On musiał przywitać się z każdym krzesłem w domu bo jak uważał: Każde z krzeseł ma swoją duszę... Potem MUSIAŁ, powtarzam -musiał isć się umyć bo wiedział, że Bar ogląda 666 milionów widzów, którzy nie będą przychodzić po złote rady do brudasa. Tak więc jego przebiegła mysl przerodziła się w czyn i poszedł do łazienki oddać mocz, ulepić brązowego misia i umyć się. W momencie kiedy Damian trzasnął drzwiami od łazienki obudził tym samym Leszka, który jak wiadomo jest hipochondrykiem.... kurde znowu błąd, jest cholerykiem. Jednak Leszek w porównaniu do Damiana celebrował życie wczoraj i robił to tak intensywnie, że w głowie czuł totalny harmider, a w buzi miał przysłowiowego "kapcia". Stan dodatkowo pogarszał fakt, że Leszek nie miał siły umyć nóg i z tego powodu w pokoju unosił się dodatkowy kwaskowy, nieprzyjemny zapach. Wiadomo jednak, że Leszek jako przywódca grupy nie jest w ciemię bity. Szybko i ociężale podniósł się z wyrka, puscił kontrolnego pawia, który rozpłynął się na sąsiedniej scianie po czym wstał i poszedł do kuchni. Gdy zobaczył, że na podłodze leży Ting, która poslizgnęła się na bełcie stanął jak wryty.
-Ej Ting, co jest, czemu się tak telepiesz?! Musisz przestać tyle pić bo nie jestes żadnym zawodnikiem.... Ej Ting.... -Leszek jednak nie dokończył swojego wywodu bo usłyszał, że w łazience ktos się myje. -Ciekawe czy to Magda? Ciekawe czy jest topless? -pomyslał po czym na jego twarzy zagoscił szeroki usmiech. Leszek skierował swe kroki do łazienki.
Gdy znalazł się w srodku ogarnęła go tak gęsta para, że nie mógł nic zobaczyć.
-Magda to ty?... -powiedział pół szeptem, gdyż dostrzegł jakąs sylwetkę pod prysznicem. Pomyslał, że nie ma sensu prowadzić jakiejkolwiek rozmowy i wszedł pod prysznic. Gdy był tuż koło Damiana (o czym nie widział) spojrzał odruchowo do góry czy kamery go filmują i.... dostał po oczach gorącą wodą, co sprawiło, że wszystko co widział rozmazywało się w jakies bohomazy. Leszek mysląc, że Damian to Magda zaczął go smyrgać po nodze.
- Magda, ale masz owłosioną nogę... -wyszeptał.
- I pupę też masz owłosioną.. -pomyslał.
W tym czasie Damian poczuł, że ktos maca go po dupie....

Po Leszku obudziła się Edyta, która w pozycji horyzontalnej leżała przy swoim łóżku. Gdy otworzyła swoje przekrwione oczy i wytarła zalegającą w kontach ust slinę powiedziała: WODY!!! -gdyż była na wielkim kacu, który powodował totalną pustynię w jej organizmie. Nie czekając żeby dogonił ją kac pobiegła do kuchni, chwyciła butelkę jakiegos alkoholowego płynu, który jakims cudem został po wczorajszej jedzie i szybkimi haustami poczęła go sączyć.
..... gdy była w połowie butelki usłyszała głuchy krzyk i zobaczyła wybiegającego z łazienki gołego Damiana, który był tak przestraszony jakby przeleciał go pies z budą. Jego krocze skurczyło się do rozmiaru główki od szpilki, a on sam darł się w niebogłosy..... Krzyk ten obudził pozostałych uczestników domu. Frytka obudziła się w wannie, Agnieszka T. Spała na stole bilardowym z kijem między nogami, Maciek wstał z trawnika przed domem, Iwony G. Niestety nie było bo była na treningu, a Krzysiek, któremu opaska i czapeczka spadły na oczy krzyknął: łOTS AP MEN?! I zabolały go nogi....Edyta nie dowierzając w widok jaki miała przed oczami uciekła do pokoju. Damian poszedł trochę zmieszany medytować na tarasie przed domem, a reszta domowników udała się do kuchni żeby zabić czyms kaca. Tylko Leszek nie wyszedł z łazienki. Zamknął się w niej i zaczął myć język i palce....W taki oto sposób rozpoczął się ranek w Barze Bez Granic.....
II.
.... po przebudzeniu się, nasi dzielni uczestnicy zebrali się do przysłowiowego ładu i składu. A to, co działo się potem przedstawia się następująco:

Wszyscy mieszkańcy zebrali się w kuchni.... wszyscy oprócz Frytki....
-Maciek nie widziałes moich podwiązek.. -zawiesniaczyła Frytka.
-??? -pomyslał Maciek.
-.... no wiesz, tych, które zakładam na moje ramiona.
-A te różowe?
-Tak, te same! -ucieszyła się.
-No wiesz.... tego, więc.....
-Maciek o co ci chodzi?
-Chcę tylko powiedzieć, że nie mogę oddać ci twoich rajstop.
-Jak to???
-No bo wiesz, wczoraj była ta impreza i poprosilismy kogos z zewnątrz żeby zakupił nam trochę wódy i wina...
-Ale po co były wam moje podwiązki?!
-No bo wiesz, oni chcieli to rzucić przez płot, ale wtedy wszystko by się potłukło i..
-I CO?!
-... i użylismy twoich rajstop jako liny....
-TY #(Q&$&Q(Q#&$ -powiedziała zaczerwieniona z nerwów Frytka.
W tym samym czasie Krzys, jak co rano wyjechał swym lsniącym wózkiem na taras żeby zapalić papierosa. Oczywiscie wyjechał bez jakiejkolwiek bluzki. (robił tak żeby telewidzowie mysleli, że jest twardzielem..) Zdenerwowana Frytka podniosła z ziemi pustą butelkę po zwrotnym winie i rzuciła nią w stronę Maćka, który w ostatnim momencie uchylił się, powodując że butelka zmieniła swój tor lotu i uderzyła niedawno przybyłego Krzyska, który po tak celnym strzale wypadł z wózka i wleciał do basenu przed domem.
-RATUNKU MEN! HELP MI! -dało się słyszeć jego przeciągłe krzyki posród ciszy na podwórzu.
-Maciek, cos ty zrobił! -wrzasnęła oszołomiona Frytka.
-Przecież to nie ja, tylko ty! -powiedział zdezorientowany Maciek.
Po czym oboje przybiegli na miejsce, gdzie Krzys nieuchronnie się topił.
-....Help...hel....ppp - wołał ostatkiem sił.
Frytka, która była najbliżej miejsca dramatu miała już wskakiwać do wody, ale w ostatniej chwili przypomniało jej się, że nie ubrała majtek. Zmieszana zaczęła biec w stronę domu żeby zawołać pomoc.
-Dokąd idziesz -wołał za Frytką Maciek.
-Zawołać pomoc! -wołała uciekająca Frytka, która w parę chwil potem zniknęła w drzwiach domku.
Maciek w tym czasie wspomagał duchowo Krzyska.
-Trzymaj się chłopie, to jest twoja chwila prawdy!
-Help men, plis.. - zdołał wycedzić przez zęby Krzys.
-Trzymaj się, machaj nogami.... - (przecież on nie ma władzy w nogach) -pomyslał Maciek. Po niespełna minucie wszyscy zebrali się nad Krzyskiem, który w dalszym ciągu walczył o życie.
-Wiecie co, trzeba go uratować -powiedziała Frytka. Leszek, który cały dzień spędził w ubikacji powiedział, że do wody nie wejdzie bo dostał od niej reumatyzmu.
-Słońce jest czerwone, niebo jest niebieskie, a ja nie mam na sobie zielonych skarpetek -powiedział Damian, którego reszta uczestników jak zwykle nie zrozumiała i zaczęła się smiać.
-Patrzcie on się topi! -powiedziała przerażona Agnieszka T.
-No to co? -powiedział znużony Maciek -topi się już od ponad pół godziny....
-ŁOTS AP MADAFAKA? Somłan help mi -wołał nieustannie Krzys.
-Ja go nie uratuję bo zmoczę moją trwałą -powiedziała Edyta.
-Ola boga jak tak można! -wzruszyła się Agnieszka T.
-He.... l....pppp.. -powiedział Krzys po czym jego twarz posiniała i zniknęła pod wodą.
Wszyscy patrzyli na tę scenę pełni trwogi i przerażenia. Tylko Maciek okazał się pomysłowy i powiedział: ŁEJT MEN. I pobiegł po kij, który dzis rano trzymała między nogami Agnieszka T. Gdy z nim wrócił podał go tonącemu Krzyskowi, który złapał się go jak tonący brzytwy. Gdy tylko Maciek wyciągnął Krzyska z wody, ten zaczął telepać się z zimna.
-Hej nie chlap mnie bo zniszczysz mój nowy, lateksowy strój! -skarżyła się Frytka.
-TEJK IT IZI -wycedził przez zęby Krzys, po czym zwrócił się do Maćka.
-JU AR KUL MADAFAKA, TENK JU MEN -powiedział prawie ze łzami w oczach.
Po tym popołudniowym zdarzeniu wszyscy znaleli się w kuchni, gdzie od samego rana leżała Ting. Nikt jednak nie przejął się nią mysląc, że ciągle ma jazdę po wczorajszej imprezie......
-No to co ziomnki -chciał się popisać przed zebranymi Lechu -wypijemy po kielichu?
Nie musiał dwa razy powtarzać. Po tym zdaniu wszyscy wypili po litra na głowę i od razu załapali dobry humor.
-Ej choledzy... -zagadnął Maciek -zisiaj jes nieziela?
-No so ty - powiedziała Agnieszka T. -zisiaj jes sobota.
-bleeee, beeeell -odpowiedziała leżąca pod stołem Edyta.
-Tak, zara bedom goronce krzesła -zawiesniaczył Leszek, który był już lekko wstawiony.
-Robi babcia na drutach, przejechał tramwaj i spadła -odpowiedział z iscie filozoficznym akcentem nadal trzewy Damian. Jak zwykle wszyscy zaczęli się z niego smiać, a Edyta nie wytrzymała i pusciła soczystego pawia pod stołem. Nagle smiech przerwała Frytka.
-O ku*wa trzeba się zbierać, zaraz wchodzimy do baru! -po tych słowach wszyscy zalani do nogi zaczęli ubierać się w pospiechu. Frytka ubrała swoje różowe pończochy, Agnieszka T przewiewną spódniczkę, Leszek czaderskie szorty, Maciek wycieruchy, Damian swój turban, Edyta buty, a Krzysiu ubrał się w wózek i swoją odlotową chustę, którą przykrył równie odlotową czapeczką. Wszyscy zwarci i gotowi udali się do baru.......
III.
....w Barze panowała iscie odlotowa jazda. Dj. Sedes serwował takie przeboje jak: zasiali górale mak, Jolka, Jolka , przeżyj to sam, a także zeszło dwuletni przebój HEJT MI BEJBI ŁAN MOR TAJM.....
Pierwszy w Barze pojawił się Leszek, którego pozostali uczestnicy zobaczyli, jak leżał w swoich wymiocinach pod zlewozmywakiem.
-Musimy mu pomóc -odparł Maciek.
-No.... -westchnęła Edyta
-Help him men -powiedział Krzysiek, któremu czapeczka osunęła się na oczy, powodując chwilową utratę wizji. Nie czekając dłużej Maciek z Edytą z wielkim trudem podwignęli Lecha.
-ŁER EM AJJJJJjjjjj.... -powiedział Leszek, gdy swieża krew uderzyła mu do głowy.
-Jestes w barze -odpowiedziała Edyta -Szybko musisz wytrzewieć bo idzie Jacek Koch!
W tym momencie przepite oczy Leszka zaszły tak intensywnymi oparami alkoholu, że nic i nikt nie był w stanie przywrócić go do rzeczywistego spoglądania na swiat. Edyta widząc to chciała wykombinować jak uchronić Leszka od konfrontacji z Jackiem.
-Szybko Maciek! Wciągnij Lecha do klopa i zamknij go tam! -powiedziała pospiesznie.
Maciek, który w tej chwili dopijał zlewki po piwie, które przyniósł ze sobą na tacy szybko począł wciągać Lecha do kibla. Gdy oboje do niego weszli na horyzoncie pojawił się Jacek Koch.
-Co jest, Edyta czemu nie pracujecie? -zapytał dziwnie spoglądając na drzwi od kibla.
-Przepraszam, ale musiałam się załatwić.... -zaczęła Edyta.
-Widzę bo masz ręce z gówna -powiedział prosto z mostu Jacek.
(z jakiego gówna) -pomyslała Edyta. -A tak w ogóle to co mam robić. Isć na zmywak czy za bar? -próbowała zmienić rozmowę na inny temat.
(id pod lampę, gdzie twoje miejsce) -pomyslał z lekką irytacją Jacek. -Dobra id na zmywak i powiedz Damianowi żeby tu przyszedł i posprzątał, smierdzi tu gównem.....
-Dobrze już idę mu powiedzieć -powiedziała na odchodnym Edyta.
....w tym czasie do Damiana przyszła pewna stuletnia kobieta, która żyła tylko dzięki głosowi Damiana.
-Dzień dobry panu, panie Damianie. Nazywam się Józef... przepraszam nazywam się Staszka Waligóra odkąd pana zobaczyłam mój swiat się całkowicie zmienił. Lekarze dawali mi jeszcze godzinę życia, a tymczasem moje serce przestało bić już od szesciu godzin, a ja nadal żyję. I to dzięki pańskiemu głosowi!
-Szczęsć boże moje dziecko! Niechaj będzie pozdrowiony Dziadek Mróz, gdyż tylko on przywołuje zimę!!! Albowiem powiadam wam, że kto pod kim dołki kopie, ten jest grabarzem!
-ALLELUJA panie Damianie, swięte słowa! -powiedziała podniecona babcia, aż przeleciały ją jakies prądy. -Panie Damianie może opowie mi pan cos o sobie? Skąd pan pochodzi, cokolwiek.
-Dobrze dobra kobieto -powiedział Damian, który w tym momencie wyciągnął z kieszeni swojej kurtki kozik, którym pchnął babcię pomiędzy żebra. Stare próchno nie wypowiedziało ani słowa i ze zgrzytem trzeszczących stawów zaczęła osuwać się na ziemię, a nóż dalej gryzł jej kosci. Damian miał szczęscie, gdyż kamery filmowały akurat Frytkę, która kusiła oko obiektywu kamery podciągając i opuszczając rąbek swojej lateksowej spódnicy. Damian oczywiscie szybko oddalił się w przeciwległy kąt sali, gdzie natknął się na Edytę.
-Damian! Gdzie byłes?! Szukam się dobre pięć minut. Jacek powiedział żebys posprzątał w kiblu. -powiedziała rozgorączkowana Edyta.
-Uwolnić wszystkie bąki z dupy -powiedział Damian, który oddalił się w stronę kibli. Na jego zdanie cała sala zareagowała głosnym smiechem.
Tymczasem w kiblu Maciek próbował wyciągnąć Leszka spomiędzy kibla, a kaloryfera, który to wkręcił się w jego nogę. Na szczęscie pojawił się Damian.
-Czesć Damian -powiedział Maciek -pomóż mi go stąd wyciągnąć.
-Tanie wino jest dobre bo jest dobre i tanie -powiedział Damian po czym pomógł Maćkowi wyciągnąć Leszka z kibla.
-Chłopaki nie od tylca... -powiedział po przebudzeniu Leszek, który zdołał oprzytomnieć.
..... a na sali Dj. Sedes wprowadził wszystkich dresów i disco polo ludków do białej gorączki puszczając zeszłoroczny hicior -Mam tak samo jak ty. Wszyscy tańczyli, ale najlepszym lwem parkietu okazała się Agnieszka T, której kocie ruchy wymiotły męską częsć publicznosci.
-A teraz wszyscy razem robimy kaczuszki! -powiedziała lekko pijana -Evry bary kombinerki.... nikt jednak nie zrozumiał aluzji Agnieszki, gdyż wszyscy zebrani umieli trzy języki: rosyjski i dwa od butów......
..... gdy było po ósmej w barze pojawił się Krzysztof Ibisz, który zaczął szukać wszystkich uczestników bo nadeszła chwila zwana pod nazwą: plusy i minusy. Frytkę znalazł przywiązaną do latarni przed barem, Maćka spiącego na zmywaku, Damiana sprzątającego kible, Edytę pod stołem zalaną w trzy dupy, Leszka jak próbował otrzewieć dając swoją głowę pod zimną wodę, Agnieszkę T, która zaczęła się żalić, że nikt jej nie kocha, a Krzyska jak wyjeżdżał na zewnątrz (obowiązkowo z gołą klatą) żeby zapalić papieroska. Gdy zebrał wszystkich do kupy spostrzegł, że nikt z nich nie jest trzewy, no może oprócz Damiana i Ting, która (jak mu się wydawało) trzęsła się z zimna.
-Co wam odwaliło żeby zapić pałę w czasie pracy? -powiedział zdenerwowany Ibisz. -już dosć mamy na was skarg od waszych sąsiadów, że w nocy nie mogą przez was spać! Skończcie z tym albo!
-Albo co?! -powiedział pijany w dalszym ciągu Leszek.
-Albo wylecicie z programy na zbity pysk! -zbulwersował się Krzysiek. -już dawno powinnismy byli to zrobić. Jedyne co telewidzowie widzą to pijatyki, bijatyki i erotyczne fantazje Frytki.... -zaczął się żalić. -poza tym ciągle tylko pip, pip, pip bo zamiast używać przecinków w zdaniu tylko przeklinacie! KUR*WA, jaki dajecie przykład tym *******ONYM ludziom, którzy siedzą przed telewizorem?!
W tym momencie wszyscy uczestnicy doznali czegos w rodzaju skruchy.
-Dobra doprowadcie się do porządku, czas zaczynać szoł! - powiedział już na spokojnie Ibisz. Po tym zdaniu wszyscy udali się na wyznaczone krzesła......
IV.
..... i zaczął się szoł. Po reklamach kamery spoglądały przez obiektywy na grupkę skacowanych uczestników, którzy w telewizji jawili się jako ludzie, którzy są bardzo smutni bo muszą komus dać plusy i minusy. Krzysztof Ibisz, który akurat flirtował z jakąs nieznajomą wkładając jej rękę pod spódnicę szybko przywołał się do porządku i wyszczerzył swój nienagannie szczerbaty usmiech (jak płot po wiejskiej zabawie).
-Dobry wieczór państwu, dzis w barze wydarzyła się tragedia. Leszek po pijaku.... przepraszam, Leszek po ciemku nadepnął na mikroport i go zepsuł! Tak proszę państwa, taki akt wandalizmu nie może mu ujsć na sucho! Tylko od państwa zależy ile ma dostać batów! Dzwońcie więc na numer 7127 i w tresci wpisujcie hasło: PANISZMENT!
W tym momencie wszystkie kamery w barze zostały skierowane na Leszka, który zrobił dobrą minę do złej gry i usmiechnął się szeroko, pokazując nienagannie żółte zęby, które zżerała próchnica. Mimo że Leszek dalej pozostawał w tej pozie nagle przez jego plecy przebiegł dreszcz
-Jaki mikroport? -myslał -o co mu ku*wa chodzi?
-A teraz proszę powitać wielkim krzykiem gosci w barze i zespół DENATURAT TEAM! (klaskanie). Dobrze, a teraz nastąpi chwila na którą wszyscy czekali. Jako, że już nagralismy to spotkanie dwa tygodnie wczesniej i wybralismy..... (chwila ciszy) i wybraliscie już swoich kandydatów na gorące krzesła, tak więc na pierwszym gorącym krzesle usiądzie..... (chwila ciszy).. EDYTA!
Gdy tylko Edyta usłyszała swoje imię wyglądała na bardzo zaskoczoną jednak w rzeczywistosci nie była zaskoczona. Piła intensywnie z tego powodu przez dwa tygodnie, przez które wydarzyło się wiele w jej życiu: mąż ją opuscił, dzieci wylądowały w domu dziecka, jej babcia dostała ataku padaczki, a ona sama poznała przystojnego, byłego ZOMO-wca.
-Edyto zapraszamy na pierwsze gorące krzesło! -powiedział Ibisz.
Edyta potykając się i głosno sapiąc poczołgała w kierunku krzesła, jednak gdy była już prawie na miejscu potknęła się o kabel wystający spod dywanu. Upadła ,jednak szybko wstała i z zakrwawionym czołem usiadła na pierwszym gorącym krzesle.
-Jako że Leszek miał najwięcej plusów to teraz ON będzie miał możliwosć wyboru innego uczestnika na kolejne gorące krzesło! -powiedział prawie ceremonialnie Ibisz.
Lechu, który nadal był na kacu pomyslał, że musi odstawić cyrk i z jego oczu zaczęły wylewać się hektolitry łez.
-Ja, ja, ja.. nie... nie mogę -wybełkotał (ale nie przez łzy, jego język nadal znajdował się na skraju pijactwa) -najchętniej wy*******iłbym wszystkich..... (chwila ciszy).... to znaczy najchętniej nikogo bym nie wyznaczał -w tym momencie na twarzy Leszka pojawił się prawie niewidoczny usmiech -ALE gra jest grą więc na kolejne gorące krzesło wyznaczam..... (chwila ciszy).. KRZYSKA!!!
Po słowach Leszka cała sala zaniemówiła, ponieważ nikt nawet nie przypuszczał, że Leszek okaże się bestią w ludzkiej skórze i posadzi na krzesło kalekę. Krzysiek, który siedział na wózku i próbował złapać za dupę jakąs małolatę zaniechał tego zajęcia i powolnie tocząc swój wózek zbliżał się do krzesła.
-FAK! -pomyslał -TEJK IT IZI EWRYBARY -zawiesniaczyła jak zwykle.
-Teraz uruchomilismy nasze linie telefoniczne, na które macie... to znaczy możecie wysyłać SMS-y! Jesli chcecie aby bar opusciła Edyta wyslijcie SMS na podany niżej numer w tresci wpisując Idiotka. A jesli chcecie żeby program opuscił Krzysiek to w tresci wpiszcie słowo Cieć! A teraz zagra dla was zespół Denaturat Team......
.... po godzinie długiego rzępolenia.
-Tak proszę państwa mamy już wyniki cząstkowe. Jesli teraz musielibysmy wywalić jakiegos uczestnika, program opusciłaby...... EDYTA!
-Ku*wa! -pomyslała lekko zaskoczona. Jednak dalej się usmiechała.
Krzysiek w tym momencie wykrzywił palce do kamery w gescie, że to on rządzi.
-Jednak tak nie stanie się bo linie są jeszcze czynne! Tak więc dalej ludzie, głosujcie!!! Ten z was, który pusci największą ilosć SMS-ów może wygrać... Uwaga!.. oryginalnego składaka-damkę! A tymczasem zagra dal was kolejna kapela pod nazwą GóRSKIE ****ISZCZE!........
...... po dziesięciu godzinach.
-Przepraszamy za przerwę w transmisji, wyłączyli nam prąd..... ale LINIE TELEFONICZNE były ciągle sprawne! Tak więc uczestnikiem, który opusci bar będzie......
Niestety (a może stety) w barze pojawił się pewien zamaskowany osobnik, który był wielbicielem gorących krzeseł. Przebił się przez pijaną, barową ochronę i wpadł na scenę.
-AVE gorące krzesła!!! -wyryczał po czym wylał całą zawartosć kanistra z benzyną na krzesła, na których siedziała Edyta i Krzysiek. Nieznajomy nie oszczędził również dekoracji baru, sztucznej publicznosci i pozostałych uczestników. Gdy cała zawartosć kanistra była rozlana, nieznajomy zapalił papierosa, zaciągnął się nim i powiedział: HASTA LAVISTA BEJBE -po czym rzucił niedopałek....
.. w tym momencie wszystko stanęło w płomieniach, a nieznajomy oddalił się w bezpieczne miejsce. Edyta i Krzysiek po niespełna minucie trwania w przedsmiertnym delirium wreszcie przestali krzyczeć, dekorację szlag trafił, a gorące krzesła i reszta uczestników spłonęła żywcem. Krzysztof Ibisz zdołał przeżyć i w chwili obecnej znajduje się pod dobrą opieką strajkujących lekarzy. Policja nadal poszukuje piromana. Dzis wiadomo tylko tyle, że był nim brat Damiana, który należał podobno do elitarnej jednostki MORTAL KOMBATANTóW Z WYCITEGO LASU. Obecnie powzięte są poszukiwania okrojone na szeroką skalę. Dalszych informacji brak. Na zakończenie powiem tylko, że bar wygrał wuzek Krzyska, który był żaroodporny...

Luxis

hehe, super to opowiadanko...  :buzz:  masz jeszcze jakies?
gratuluje kreatywnosci... ;)

podmark

Jeszcze się nie pochwaliłem, ale wczoraj gadałem przez moment z uczestniczką "Baru VIP" - Iwoną "Abrą" Węgrowską. Grała koncert w mojej okolicy i ja po występie podszedłem do niej i zagadałem. Na scenie gra skandalistkę a w rozmowie jest miła i ciepła.

Luxis

Podmark gratuluje! Tez bym chciał z nia pogadać... Iwona to w gruncie rzeczy fajna osóbka, w rozmowie jest miła, dynamiczna, fajna bo widziałem ją w licznych wywiadach, a na scenie jest jak wamp, bo nieudało by sie jej inaczej wybić i bardzo dobrze, bo ma super głos, i jest tez ładna.  :szok:

Luxis

ale beka, dzisiaj w pierwszym dniu sopockiego festiwalu wystapił z jedna piosenką bardzo utalentowany  :buzz:  to był żart - beztalencie Jarek z Baru 5 VIP... to tylko swiadczy o poziomie Festiwalu Jedynki, widocznie niemieli kogo innego zaprosić...  :plask:  :szok:  :los:  :buzz:

podmark

Można się smiać, ale to jeszcze Jarek zrobi największą karierę ze wszystkich uczestników "Baru VIP". Niedawno widziałem jego teledysk. Całkiem do dupy, ale ta piosenka taka w sam raz dla zakochanych.

Luxis

dzisiaj w pierwszym dniu Sopockiego Festiwalu 1 wystapił Jarek z Baru 5...  :buzz:  :aniolek:  :los:  :szok:  
a widzieliscie znowu reklamę z Bartkiem M. z Baru, tym razem go widziałem jak reklamował jedna z partii politycznych, dużo mówił, prawie cały czas...

Pudelek

Ciekawe kogo Jarek zamordował, żeby zająć czyjes miejsce na festiwalu i zaspiewać.
Przecież on nie umiał spiewać! Nie możliwe, żeby się nauczył. Pewnie jak Mandaryna spiewa tylko z playbacku, który nagrał kto inny...

Showmag

Bartek Morawski- aktor do wynajęcia
Sobota, 20.08.2005, 00:05

Osoba, która w jednej reklamie wciela się w geja narzucającego się Kubie Wojewódzkiemu, w innej namawia do poparcia PiS. Sama będzie głosowała na Platformę Obywatelską, bo jest jej członkiem. "Pan Witek jest nauczycielem w szkole podstawowej. Jego żona nie pracuje. Wspólnie wychowują dwójkę dzieci (...) Pan Witek będzie głosował na PiS"- napisano w ogłoszeniu wyborczym. "Życie Warszawy" ustaliło jednak, że żadna z wyliczonych informacji nie jest prawdą. "Pan Witek" to w rzeczywistosci Bartłomiej Morawski, aktor bez żony i dzieci, uczestnik piątej edycji reality show "Bar". Powiedział gazecie, że w wyborach parlamentarnych nie poprze PiS, tylko PO, której... jest członkiem. "Zdecydowalismy się na aktorów, bo oni są zawodowo najlepiej przygotowani do grania w spotach reklamowych. Zdjęcia tych statystów znalazły się również w reklamówkach prasowych, bo chcielismy utrzymać tożsamosć z kampanią telewizyjną"- mówi gazecie Michał Kamiński, wiceszef sztabu PiS. Morawski w reklamówce PiS ostro krytykuje podatkowe propozycje PO. "Liberalni ekonomisci proponują, aby 5% najbogatszych zapłaciło aż 10 mld zł mniej podatków kosztem reszty społeczeństwa"- mówi w reklamówce "Pan Witek". "Model podatkowy proponowany przez PiS jest równie prawdziwy, jak to, że na zdjęciu widzimy pana Witka"- komentuje Maciej Grabowski ze sztabu PO. "To schizofrenia, że członek Platformy krytykuje propozycje podatkowe własnej partii"- mówi "Życiu Warszawy" Paweł Gras, szef sztabu krajowego Platformy.

[Życie Warszawy / Foto: TVN]

podmark

Bartus się chwyta każdego zajęcia. Już najbardziej podobała mi się ta reklamówka Cyfry+, która była nagrywana w sądzie, bo z tym Wojewódzkim jest do d...

Luxis

zapodaje Wam, tym którzy nieogladali Festiwalu Jedynki jak wystąpił Jarus  :hahaha:  :



te wykonanie niebyło nawet takie złe ;P ;)  :bravo:  :hahaha:

Luxis

jaaaka beka, jutro w Na Wspólnej bedzie Kamil z Baru VIP (ten gej), ja nie mam nic przeciwko homoseksualistom, bo jestem tolerancyjny, ale to juz przegiecie, jak ja go nielubiłem w barze - strasznie, a teraz jutro w moim ulubionym serialu bedzie... :/ musze to obejrzęc normalnie...