Epizod 11 - A Mystery Package

Zaczęty przez Showmag, Cz, 28 Kwi 2011, 13:20:45

Showmag


sloneczko107

matta to ja mam serdecznie dość, i to jeszcze mu się tak łatwo udaje wygrać na RI nie no jak on wygra to ja zwątpię w ten program...

zadanie jakoś mi się nie podobało, no ten twist była ciekawy bo do końca myślałam że pozbędą się Andrei ale na szczęście nie :)
ogólnie o odcinku nie powiem więcej bo mnie nie zachwycił

Fei_Long

Co do odcinka, to bez rewelacji, można było przewidzieć ten twist, a Ometpe w końcu będzie się zjadać i niech Roba wykopią na zbyty pysk, to patrzeć na niego już nie można, szkoda, że ma immunitet.

A wiecie po co był ten twist?
Ja wam powiem. Po to żeby oglądalność nie spadała w tym i w kolejnym tygodniu, bo gdyby odcinki były dwa, to byłyby przewidywalne.  Tyle.

Sylvia2307

Fei zgadzam się z Tobą co do tego Twistu ;p A co do odcinka, to nudno było strasznie... i Tak jak Słonko do samego końca myślałam, że wywalą Andreę... normalnie wtedy to bym już chyba oglądanie zakończyła... No ale dziewczyna jest i oby została, choć mogą marne szanse na to być :( Ciekawa jestem co to za konkurencja, że tak ich wykończy xD

Vida888

Rob może zostać! Ale ten Matt jest irytujący i denerwujący!  :?!:
Szkoda, że nudno i tak mało śmiesznych scen było. Lecz teraz zostało tylko jedno plemię, więc może następnymi odcinkami podbiją sobie oglądalność i zainteresowanie, gdyż dopiero gra się rozpocznie! I co raz bardziej intryguje mnie Grand. Ciekawa ale cicha postać z niego. :hmm:  :los:

Rosa

Dla mnie priorytetem w najbliższych odcinkach jest to że chcę w koncu zobaczyc odpadnięcie Matta. Jego zblizenie się do finału lub o zgrozo ew. zwycięstwo byłoby jeszcze gorsze od zwycięstwa tego cpunka Fabia i cos takiego NAPRAWDĘ zniechęciloby mnie do mojego ulubionego RSa.
W tej chwili mam wrazenie że ogladam powtorkę allstarsow. Tam też Rob doprowadzil całą swoją ekipę az do samego końca po czym w finale przegrał. Teraż tez nie popelnił na razie błedów, trzyma swoje plemię w ścislym sojuszu i doprowadzil je do f6 ale mam wrażenie że ponownie nawet jak dojdzie do finału to przegra.
Szkoda, naprawde szkoda że ten sezon pokazywany jest tylko z perspektywy Roba. Bardzo chcialbym uslyszec jakie plany na przyszlosc mają Grant, Ashley i Andrea (Z tego co widze w programie i ogladałem w przedprogramowych wywiadach to jakoś nie sądze aby Natalie i Philip mieli jakies plany). Ta trojka nie jest raczej glupia i szkoda że poswięcono ich tylko po to aby po raz 4 (+2xTAR) pokazywac nam wspanialość Roba. TAK, wiem że on jest dobry ale mam ochotę zobaczyc i ocenić tez innych.

MuzzG

Jestem bardzo zaskoczony czytając wasze powyższe komentarze w tym temacie. Specjalnie założyłem konto na tym forum aby podzielić się z wami moimi spostrzeżeniami. Wcześniej nie miałem potrzeby wypowiadania się na temat Survivor na różnego rodzaju forach, bo dzieliłem się wrażeniami na bieżąco z bliską mojemu sercu osobą. Teraz kiedy niestety tej osoby już nie ma czuję że jednak warto by było aby ktoś jeszcze mógł ustosunkować się do moich spostrzeżeń.
Po pierwsze nie bardzo rozumiem dlaczego prawie wszyscy na forum tak nienawidzą Matta ? Cóż on takiego wam wszystkim zrobił, że nie potraficie go ścierpieć ? Nawet nie miał okazji porządnie zgrać się z grupą i już został wysłany na wyspę odkupienia. Kiedy wrócił ponownie do gry znów dostał solidnego kopa, którego między innymi zafundowała mu Andrea z którą się zżył. Czy jego wola walki i chęć pozostania w grze wyzwala w was taką nienawiść do jego osoby ? Ja rozumiem że w obecnych czasach silna wiara w Boga nie jest "glamour", ale czy to od razu powód do antypatii ? Rozumiem również, że część osób odpycha jego wygląd (niebrzydki blondasek z długimi włosami), który bądź co bądź w survivor może kojarzyć się z Fabiem lub Tysonem.
No cóż każdy ma prawo do swojego zdania i wcale nie twierdzę że mój pogląd jest tym właściwym i najlepszym. Mimo to chętnie przeczytałbym kilka sensownych argumentów na temat niechęci do Matta - może zauważę coś czego wcześniej nie potrafiłem u niego dostrzec.
Zostając przy temacie niechęci do uczestników dodam więc również coś od siebie. Mianowicie moim zdaniem bardziej od Matta na wypad zasługuje Phillip. Jego zachwyt nad własną osobą i "zdolnościami" rozpoznawania ludzkich zachowań jest bardzo irytujący. Dodatkowo w odcinku "Rice wars" brak argumentów w kłótni ze Stevem przerodził prawie w sprzeczkę na tle rasowym. Doskonale wiem niestety/stety że cały fenomen survivor polega właśnie na tym, że takie osoby jak Phillip dłużej pozostają w grze. Od zawsze wiadomo, że czarne charaktery w dobrych filmach cieszą się większą popularnością (Dart Vader, Joker) stąd też nagrody dla najpopularniejszych w survivor odbierali min. Coach czy Russel. Nie ma się co oszukiwać survivor to też pewnego rodzaju film (mimo że jednak reality) i każdy chciałby żeby fabuła kolejnych odcinków była ciekawa.
Wracając do głównego wątku tego tematu to rzeczywiście ostatni odcinek nie należał do zbyt fascynujących, chociaż Twist z pewnością poprawił jego oglądalność. Sam jestem bardzo ciekaw co będzie się działo za tydzień bo czeka nas przecież "poczwórny duel" i w końcu bratobójcza walka pomiędzy oryginalnym Ometepe. Już w zwiastunie mieliśmy okazję zobaczyć sporo łez i jestem piekielnie ciekaw kto zostanie z Robem, a kto postanowi zwrócić się przeciwko niemu. Tak więc czeka nas na prawdę nie lada dawka emocji :)
Pozdrawiam

Rosa

Ależ ja nie nienawidze Matta. Z tego co nam pokazuja to wyglada na to że jest bardziej wartościowym człowiekiem niż większośc pozostalych uczestników. Nie chcialbym tylko aby program Survivor wygrał ktos kto już 2 razy w jednym sezonie z niego wyleciał i po prostu jest zbyt marnym graczem aby utrzymac się w tej grze.  W dodatku w odcinku w którym nie wygrał na RI nagle okazało się ze 2gie miejsce nadal przechodzi dalej.
Natalie powidziała kiedys na radzie plemienia "I believe in second chances". Boje sie ze to mogła byc zapowiedź tego że Matt jednak dojdzie do finalu a tam oczywiście nie mial by konkurencji bo wygrałby pewnie jednoglośnie z kazdym innym i o ile drugie sznse nie są czyms złym to Matt dostał juz drugą i trzecią szansę (chociaz w sumie Rob dostał też już czwartą  :gwizd: ale przynajmniej nie w jednym sezonie ).

Fei_Long

Popieram, co mówi Rosa, poza tym, Matt nie uczestniczy w - jak to Jeff określił - konkretnej grze. Walczy na Wyspie Odkupienia, wygrywa co jest imponujące itd. Jego wiara absolutnie nie wpływa na moje nastawienie. Po prostu w czasie, gdy w plemieniu toczy się bój o pozostanie i gdzie ktoś musi walczyć o życie od Rady do Rady, on sobie po prostu leży plackiem na Wyspie i może spać do woli, jedzenie jakie złapie ma dla siebie, więc jest bardziej wypoczęty podczas pojedynków i jego szanse na ich wygranie są większe. Został wyrzucony 2 razy, a jak Jeff gasi pochodnię, to mówi: "Będziesz miał drugą szansę" a nie TRZECIĄ. On faktycznie zasługuje na tytuł Jedynego Ocalonego, ale nie w świetle dotychczasowych realiów tej gry, ponieważ w gruncie rzeczy 2/3 czasu jest na Wyspie Odkupienia, a pojedynki, jak wiemy to nie wszystko. Nic nie planuje, nie dokonuje strategicznych posunięć, nie prowadzi z ludźmi żadnej social game, więc jego wejście do F3 i wygranie programu, byłoby kontrowersyjnym tematem. Doszło faktycznie do interesującej sytuacji i ciekawe jak to się wszystko dalej potoczy.

Mam nadzieję, że wykopią Roba, bo on popsuł ten sezon; przez niego (no dobra - przez produkcję) nie poznaliśmy Natalie, Ashley, Granta, którego zaczynam darzyć sympatią. Ktoś wcześniej na forum ładnie napisał coś w stylu, że to żadna radość jak ktoś wygrywa z dziećmi, kiedy sam jest dorosłym. W pełni popieram tą wypowiedź. Niepokoi mnie tylko, że Rob ma jeszcze ukryty immunitet, bo może go zaprowadzić dalej w grze.
Nie twierdzę, że nie umie grać, bo w tym sezonie dobrze sobie radzi, ale to nie ta liga, bo za każdym razem jak mierzył się z równymi sobie, to kończył porażką, a w s4 i s20 nawet bardzo wczesną.

Nasza Andrea.... Hm... Wydaje się być jeszcze jedyną co może to wygrać, aczkolwiek już kilka razy mnie zawiodła i moje poparcie wobec niej spada.

Phillip - nadaje kolorytu tej grze, ale nic poza tym.
Ashley i Natalie dobrze nie znamy, nie wiem co możemy o nich powiedzieć...
Grant - na razie śmiga do przodu, immunitety. ale nie sądzę, że to potrwa wiecznie.

Nie podoba mi się, też to że na Wyspie O. są 4 osoby, za dużo moim zdaniem... Ciekawe jak to zrobią... Podejrzewam,  że 2 osoby pozostaną i 2 odejdą... Ale nie wiem... czekajmy na kolejny odcinek...

MuzzG

Rzeczywiście nowe zasady w tym sezonie są o wiele bardziej pobłażliwe niż miało to miejsce we wszystkich poprzednich edycjach. Z tego co czytałem pomysł wyspy odrodzenia w głównej mierze powstał z nacisków Jeffa Probsta. Na szczęście widzowie (a co za tym idzie oglądalność) są najlepszym wskaźnikiem na to czy nowy pomysł jest do przyjęcia. Tak więc jeśli w przeciągu dwóch lub trzech najbliższych sezonów zasady Survivor wrócą do starej formuły to bezsprzecznie będzie można stwierdzić o braku powodzenia nowego pomysłu (czyli utracie widzów).
Patrząc jednak od strony producenckiej na to rozwiązanie wcale się nie dziwie, że tak właśnie jest - amerykańskie survivor ma już 11 lat i przestarzała formuła programu musi ulegać ciągłej zmianie.
Jakby nie patrzeć nawet przed wprowadzeniem wyspy odrodzenia w nowszych seriach uczestnicy mieli łatwiej. Na początku istnienia programu nie było przecież czegoś takiego jak ukryty immunitet. Tak więc jeśli by porównać Survivor: Redemption Island z Survivor: Borneo, to obecnie uczestnicy mają zdecydowanie łatwiej.
Rosa napisała:

CytatNie chcialbym tylko aby program Survivor wygrał ktos kto już 2 razy w jednym sezonie z niego wyleciał i po prostu jest zbyt marnym graczem aby utrzymac się w tej grze.
Po części oczywiście masz rację, ale wcale nie uważam że Matt jest zbyt marnym graczem aby utrzymać się w tej grze. Może przegrał (podwójnie) aspekt "social", ale zobacz ile razy wygrał pojedynki 1 na 1. Porównując jego osiągnięcia z Natalie i Ashley (które ewidentnie wożą się na nietykalności którą zapewnia im Rob) wcale według mnie bardziej nie zasługują one na zwycięstwo w programie.  Matt musiał samemu dawać sobie radę jeszcze kiedy pierwszy raz został wysłany na wyspę odrodzenia, a wymienione wyżej dziewczyny wylegiwały się i opalały na plaży podczas kiedy Phillip wokół nich skakał gotując ryż lub nosił drewno.
Tak wiem zasady tej gry nie są sprawiedliwe i właśnie to po części sprawia, że mimo 11 letniego stażu nadal z przyjemnością ogląda się ten program :)
Pozdrawiam :)

Fei_Long

Oczywiście, że Wyspa Odkupienia jest czymś co ma podnieść oglądalność i zmienić oblicze tej gry, bo czasy są takie, że trzeba się dostosowywać. Jak dla mnie Odkupienie jest fajnym twistem, ale nie wiem czy zależałoby mi na utrzymaniu go w kolejnych sezonach, myślę, że wystarczyłoby gdyby Wyspa była wprowadzona w kolejnym sezonie i na tym koniec. No może z pewnym jeszcze ograniczeniem tzn. chodzi mi o to, żeby Wyspa O. funkcjonowała tylko do połączenia, bo bardzo mi brakuje konkurencji o nagrody, gdzie gracze się udawali i zmieniały się strategie, rozbijały sojusze, pojawiały wskazówki itd.

Sporo było twistów jak dotąd: wymieszania plemion (nawet dwukrotnie, tak jak w Gabonie), sytuacje gdzie oba plemiona musiały iść na Radę, Wyspa Wygnańców, ukryte immunitety, porywanie kogoś z plemienia, obserwowanie Rady Plemienia przeciwników, możliwość odłączenia się i przejścia do drugiego plemienia, różnego rodzaju tajemnicze paczki i butelki z notatkami, najazdy na obóz przeciwników, konkurencje podczas Rad, 2 immunitety na jedną Radę, powrót Outcastów, Medalion Mocy i jeszcze pewnie sporo innych... Jak widać produkcja musi urozmaicać program, bo gdyby nie ewoluował i pozostał w pierwotnej formie to nie mam pojęcia jak daleko by zeszedł Survivor, bo po prostu format znudziłby się widzom i tyle... 

Rosa

Wyspa odkupienia powstała w amerykańskiej edycji jako twist oraz jako koło ratunkowe dla Roba i Russela. Praktycznie gwarantowała że ktoryś z nich dotrwa do połączenia, w miejsce Russela na to miejsce wskoczyl Matt i dotrwal spokojnie do polowy programu. Do takiej Redemption Island w zasadzie nic nie mam, daje to możliwośc lepszego poznania pierwszych uczestników, bo nawet ten co pierwszy odpadnie jest tam az 3 odcinki, jasne sa zasady, jeden przechodzi, jeden odpada.
To co mi się nie podoba to zmiana zasad w drugiej częsci programu (która znowu miała ratowac R&R ale okazało się że jednego nie ma a drugi nie potrzebuje takiej pomocy) Teraz trudniej jest z tej wyspy odpaść niz na niej pozostać a już finalowy odcinek w ktorym zgodnie z zapowiedziami ma być aż OSMIU zawodnikow zapowiada się na kompletny chaos. Trach, ciach, 3, 4 konkurencje, tyleż samo rad plemienia i w rezultacie wszystko bedzie w takim pospiechu ze nic nie zobaczymy.

Przed programem to napisałem o Andrei i Asheley
"Andrea - z wyglądu faktycznie Barbie ale uważam że może być ciekawą, energiczna uczestniczką. (ogladała poprzednie, podobno wszystkie sezony)
Ashley - nastepna farmerko-modelka? Bardzo podobna zarówno z wygladu jak i zachowania do Andrei"
Nie zmieniam swojego zdania na ich temat i naprawde żałuje że nie chcą nam ich pokazać.
W zasadzie jak tak patrzre na te moje przewidywania przedsezonowe to w sumie calkiem nieźle wypadło mi ich ocenianie. W zasdzie pomyliłem się zdecydowanie co do Matta i Granta. Granta niedoceniłem, natomiast Matta przecenilem porownując go do JT.

wookash94

Ciężko mi zrozumieć, co się dzieje z Survivorem. Edycja postaci już całkowicie leży, producenci już nawet nie starają się nam pokazywać części uczestników. Rob i Phillip pochłaniają prawie cały odcinek, nawet gdy nie mają nic ciekawego do powiedzenia. A poczwórny duel to już przesada. To już czwarty z rzędu nie za dobry sezon.
Jednak tak do 5 odc. sezon trzymał bardzo dobry poziom, ale ucierpiał bardzo po stracie Kristiny, Franceski czy Stephanie.

Phillip był ciekawy do połączenia, ale teraz mamy powtórkę z Coacha.
Rob prowadzi świetną grę, widać, że nauczył się sporo po poprzednich sezonach, ale czasem jest go za dużo.
Natalie i Ashley mogłyby być ciekawe, gdyby zaczęto je pokazywać.
Grant byłby świetnym hero. Pewnie dlatego go nie pokazują za często żeby nam się go żal nie zrobiło, gdy wyleci (coś jak z Brettem).
Andrea to ciekawa postać, od początku dostajemy od niej ciekawe confessionale. Jako jedyna może zagrozić Robowi.
Matt właściwie niczego nie wnosi, bo nie ma pojęcia o grze.
Kristina, Francesca - wielka szkoda, że tak szybko wyleciały. Chyba 2 najlepsze charaktery tego sezonu. Szczególnie Kristina.
Zapatera nie miało żadnej ciekawej postaci w zasadzie. Może Julie i Stephanie się jedynie wybiły. Mike, Steve i David to nic nie wnoszący narratorzy.
Russell - mam nadzieję że już nigdy nie zagra, bo żaden z niego strateg.

Jak dla mnie w F3 już jest Phillip, bo wyrzucenie go byłoby bez sensu, Rob, bo nikt nie ma odwagi żeby go wywalić. Zastanawiam się jedynie nad trzecim miejscem, pewnie będzie to Natalie lub Andrea.

A wygra Rob albo Andrea, innej możliwości nie ma.

mia

Cytat: wookash94 w Pn, 02 Maj 2011, 17:03:41

Jak dla mnie w F3 już jest Phillip, bo wyrzucenie go byłoby bez sensu, Rob, bo nikt nie ma odwagi żeby go wywalić. Zastanawiam się jedynie nad trzecim miejscem, pewnie będzie to Natalie lub Andrea.

A wygra Rob albo Andrea, innej możliwości nie ma.

Obawiam się, że to nie będzie Andrea, która czasem myśli, tylko Nathalie.

Thorvald

22x11

W oczekiwaniu na kolejny odcinek S30 postanowiłem (po roku ze sporym hakiem) wrócić i dokończyć ten sezon. No cóż, teraz już pamiętam, dlaczego przerwałem.

Teatrzyk kukiełkowy Boston Roba. Zastanawiam się, czy osoby odpowiedzialne za cast przeprowadzały na uczestnikach Ometepe testy na IQ i wybierały tylko takie, które miały ten współczynnik na... odpowiednio niskim poziomie? Bo to co się dzieje jest dla mnie aż niewyobrażalne. Piątka "dorosłych" ludzi daje się robić w konia gorzej niż niektóre dzieciaki. No dobra, w sumie to zachowują się jak dzieciaki. "I feel comfortable with Rob", LOL. To, że każdy tak mówi chyba raczej powinno dać im do myślenia. No ale nie, po co - lepiej wierzyć, że to ja jestem "the only one". Chore.

Zadanie nudne, zadanie na radzie również nudne.

Twist i tak nic nie zmieniał, skoro Steve go nie wygrał. Zresztą - wtedy i tak odpadłaby Andrea, nic by się nie zmieniło.

Rada to jeden wielki śmiech na sali - Zapatera próbuje zombiakom otworzyć oczy, ale one oczywiście nie. Nawet nie wiem co mógłbym jeszcze skomentować. Chorobę psychiczną Phillipa (ja nie wierzę, że on nie jest upośledzony)? No chyba nie.

Mam nadzieję, że szybko pójdzie mi dokańczanie i zabiorę się za jakiś ciekawszy sezon.