Survivor 18: Tocantins, The Brazilian Highlands

Zaczęty przez slawek, Nd, 19 Paź 2008, 16:00:35

Ciekavy

Ja trochę z innej beczki - w jakich dniach nie wchodzić na showmag.info, by nie natknąć się na newsa z wielkim tytułem, mówiącym o zwycięzcy Survivora? ;)

Thorvald

18x11

Nie wierzę, że to mówię, ale cieszę się, że wyleciała Sierra... Jak ona mogła się nie zjednoczyć z Timbirą :?: W tej grze liczy się zwycięstwo, a nie duma... Jakoś ostatnio strasznie polubiłem Debbie :D A Stephen nie jest zbyt inteligentny... Powinien był na nagrodę zabrać Taj i Erinn, na Exile wysłać Coacha albo Debbie, żeby JT mógł kontrolować to, co się w obozie działo... Jakby Sierra dała się przekabacić, to Stephen by siedział w przyszłym odcinku obok Tysona... Wiecie co, skoro Debbie ma podobno być w F4, to bardzo ciekawym zwrotem akcji byłoby wygranie przez nią IC... Wtedy Taj, JT i czwarta osoba (mam nadzieję, że to jednak Erinn) mogliby mieć niezły dylemat... Heh, nie myślałem, że to powiem, ale polubiłem Coacha xD Jest śmieszny :D

Czemu wy nie bierzecie pod uwagę IC :?: Jeśli Erinn wygra IC, to cały wasz plan się sypie... Poza tym, wydaje mi się, że Taj nie wytrzyma do końca i zdradzi Jalapao :D

Moje marzenie w tej chwili to

F6 Stephen
F5 Coach
F4 JT
F3 Taj
F2 Debbie i Erinn (Debbie wygrywa IC i bierze do finału Erinn, bo myśli, że ma w ten sposób większe szanse)

Mnie się wydaje, że w tym sezonie będą jeszcze emocje :D

Showmag

Cytat: Ciekavy w Nd, 03 Maj 2009, 20:40:44
w jakich dniach nie wchodzić na showmag.info, by nie natknąć się na newsa z wielkim tytułem, mówiącym o zwycięzcy Survivora? ;)
Oczywiście w dniu finału - u nas 18 maja :)

wookash94

Właśnie wprowadziłem sobie nowe motto, dzięki któremu nadal chce mi się oglądać Survivor - "Póki Erinn jest w grze, jest dobrze". Jeśli ona odpadnie następna, to będzie porażka. A głosem na Stephena nie przekreśliła swoich szans, bo pod jego imieniem napisała "never again, swear", a swój głos wytłumaczyła tak: "I promise I'll never vote for you again, but I couldn't vote for Sierra". Z kolei Sierra całkiem dobrze sobie poradziła, bo przekonała Taj i ERINN, żeby na nią nie głosowały. Sierra (<3) nie potrafiła za bardzo grać i zamiast zawiązywać sojusze, to po prostu próbowała zrobić jakąś inną osobę celem. Ale tak to już jest, kiedy rekrutuje się do programu osoby, które nigdy nawet nie oglądały tego programu...
A moje marzenie to w tej chwili:
6th - JT
5th - Coach
4th - Debbie
3rd - Stephen
2nd - Taj
1st - Erinn

Rosa

Cytat: wookash94 w Wt, 05 Maj 2009, 20:17:15
Właśnie wprowadziłem sobie nowe motto, dzięki któremu nadal chce mi się oglądać Survivor - "Póki Erinn jest w grze, jest dobrze". J
Bedę oglądał resztę programu z tym samym nastawieniem
Ciężko nawet coś pisac, przecież w tą grę graja idioci. Stephen bierze swoich na nagrodę nie dbając o to że Timbira się może znowu połączyć (nie ogladał Pearl island i porazki Burtona?). TAJ nie robi NIC aby zapewnic sobie dobra pozycje w finale, przeciez Sierra to byłaby dla niej idealna przeciwniczka finałowa a tak to trzyma z facetami z którymi zdecydowanie musi przegrać. Sierra nie umie grać, Coach to kretyn który uwaza że jest KIMŚ a Debbie nie potrafi wyjść ze swojego sojuszu z Coachem i robi z siebie wredną paskudną osobe.
Szkoda sezonu, ale już widac że Pearl island i Micronezja pozostaną na razie niepobite pod wzgledem atrakcyjnosci.

Thorvald

Ciekawe, czy Debbie wyłamie się z sojuszu z Coachem... Chyba nie, bo spojlery przecież nie mówią prawdy :P Ale ona powinna coś zrobić, bo teraz jest pod ostrzałem... Chyba, że nastąpi mój wymarzony albo prawie wymarzony zwrot akcji i Taj "po cichu" sprzymierzy się z Erinn, Debbie i Coachem i wywalą JT i Stephena... Ale lepiej najpierw Stephena, bo on ma Idola...

Tkk_Bolly

Nie oszukujmy się jutro odpadnie Erinn. Może na taką słabą grę uczestników (Sierra, Coach, Debra, Taj, Stephen czy Erinn, choc ta ostatnia jeszcze ujdzie) wpłynął nowy casting, czyli szukanie osób do programu na własną ręke przez producentów? Owszem charaktery ciekawe, ale grac w Survivor to oni zdecydowanie nie umią. I są głupi i głupsi i wygrają Ci głupi pewnie.
Wogóle jak Sierra mogła nie zawrzec układu z Coach'em i Debbie :plask: Jak oni wszyscy mogli się skarrzyc na siebie do Jalapao :plask: Jak Coach może nagle wierzyc, że cały czas jest w Top4 :plask: I jeszcze ta konkurencja Stephen wybierając Taj, JT...


Tkk_Bolly

18x12
A to szok! Jednak się nie sprawdził spoiler, że Debbie zajmie miejsce czwarte. :yeah: Nie był z niej wcale słaby gracz, gdyby Timbira grała do końca razem, to Debbie pewnie byłaby w finale. Tymczasem doszło teraz do tego, że wszyscy mizdrzą się przed Jalapao , jak zresztą wszyscy przepowiedzieli, że będzie

Ucieszyły mnie zapowiedzi, z których wynika, że program opuści Erinn :yeah: A więc na pewno zostanie. Ztego co widzę w kolejnym odcinku Coach znowu będzie pewny siebie i znowu uwierzy Stephen'owi i JT.  :sciana: Niech w końcu odpadnie ten kretyn, bo to "The worst player ever"
Utrzymuje swoje zdanie, że program powinien wygrac Stephen bądź Erinn

survivor__china

18x12
Ten sezon powoli staje się nudny i przewidywalny... od finału dzieli nas już tylko jeden odcinek, a mimo to od czasu połączenia nie widzimy nic innego jak rządy trójki (a właściwie dwójki: JT i Stephen) z Jalapao, którzy owinęli wokół siebie całą Timbirę. Najpierw wykorzystali konflikt Brendana z Coachem, by wyeliminować Brendana. Potem wykorzystali Sierrę do blindside'u Tysona. Potem Sierra nie była im już do niczego potrzebna, więc się jej pozbyli. Teraz wyeliminowali Debbie, bo była dla nich "większym strategicznym zagrożeniem" niż ten idiota Coach. Teraz Timbira całkowicie się rozpadła i nawet, choćby się zjednoczyli (Coach i Erinn), jest już chyba za późno. Domyślam się, że w kolejnym odcinku znowu zobaczymy, jak Coach i Erinn będą rywalizowali o głosy trójki Jalapao i od decyzji JT i Stephena będzie zależało które z nich opuści program.
Swoją drogą, choć nie lubię JT i Stephena, chciałbym, wygrał jeden z nich, ponieważ to ONI tak naprawdę zasługują na zwycięstwo. Od samego początku mają pełną kontrolę nad grą i to oni rozdają karty. Choć w wypadku zwycięstwa któregoś z tych gości, sezon stałby się oficjalnie jedną z najnudniejszych i najbardziej przewidywalnych edycji programu, przynajmniej zwycięzca nie budziłby żadnych zastrzeżeń pod względem zarówno fizycznym, jak i strategicznym.

wookash94

18x12
Zawsze czekam na Survivor z niecierpliwością, a podczas oglądania cały czas jestem podekscytowany - dzisiaj po prostu oglądałem. Odcinek ogólnie nudny, a wizyta rodziny nie była ani trochę wzruszająca w wykonaniu JT, Stephena, Debbie i Coacha ( :haft: ). Dobrze, że wyleciała Debbie, bo jej nie cierpiałem. Debbie grała zbyt agresywnie po połączeniu. Gdyby przyjęła taktykę Taj, to prawdopodobnie odpadłby Coach. Zostały jeszcze trzy osoby, których nienawidzę i finał z Taj i Erinn :P . Sezon już od odpadnięcia Brendana się zepsuł, a wszystko tak dobrze się zapowiadało...
Z zapowiedzi następnego odcinka też się cieszę. ERINN FTW!

Meeg

18x12
Erinn nadal gra ! :D
Skoro zapowiedzi się nie sprawdzają - następny odpadnie Coach.
I mamy F4 - JT, Stephen, Taj i Erinn.
Przyznam, ze Stephen (który rozdaje karty w tej grze, nie JT, który jest głupi i dużo mniej od niego myśli, kombinuje) powinien wywalić JT lub Taj, bo dużo łatwiej będzie mu wygrać z Erinn niż z nimi. Mimo że ona nie ma wielu wrogów to jednak mogą pomyśleć, że nie zasłużyła na zwycięstwo etc.
Tak jak Tkk_Bolly najchętniej widziałabym w zwycięzcy Erinn lub Stephena (która na to najbardziej zasługuje).
Cóż, zobaczymy co się wydarzy w F4.
Albo Stephen zmądrzeje i ochroni Erinn, albo ona musi wygrać IC. Innego wyjścia nie ma.

A tak w ogóle - wiadomo czy FTC to będą 3 osoby czy 2?


A i jeszcze jedno - strasznie nudny ten odcinek, od początku było wiadomo, ze wyleci Debbie albo Coach (dlaczego zapowiedzi zawsze są świetne, a później odcinki takie słabe?).
(spoiler dotyczący Debbie się nie sprawdził, bo tym razem rodzina uczestników przyjechała wcześniej ;))

Jeszcze małe pytanie - co się stało z intrem w tym odcinku?

Tkk_Bolly

Nie wywalą "Erinn is struggle in the challenges" Ale cały odcinek beda nam pokazywali, że Jalapao się waha aby budowac nam "emocje" :los: A jak bedzie tylko czwórka to rozłam byc musi. Więc Erinn "szanskę"  mna finał ma. :yeah:
Kocham ją :aniolek: Tak samo jak Elizę z S 9 i 16

Balladosis

Na samym początku to nie wiem skąd się wzięła u wszystkich taka fascynacja Sierrą  :?!: Ani dobrze nie "grała", ani nie radziła sobie z konkurencjami. Od początku kibicowałem Taj, ale od kilku odcinków u niej z grą nudno. Od połączenia bardzo polubiłem Debbie (szkoda, że odpadła) bardzo silna fizycznie, sympatyczna. Couch wiadomo strasznie denerwuje (jak każdego). Z tej piątki, która została lubię Taj, Stephena i Errin. Ta ostatnia od początku zyskała moją sympatię, o wiele ciekawsza od Sierry.

odcinek 12
Mi się aukcja i spotkanie z rodzinami bardzo podobało. Ogólnie odcinek byłby dobry gdyby nie to, że odpadła Debbie, ale trudno zostały jeszcze trzy osoby, które według mnie zasługują na zwycięstwo (Taj, Stephan i Errin) więc może być.  Teraz myślę, że jak Couch zdobedzie imunitet to odpadnie Errin jak nie to on. Potem to znowu albo Errin jak wczesniej odpadnie Couch albo on. Zostanie trójka z Taj, Stephanem i JT. JT zdobędzie finałowy imunitet weźmie do finału Taj bo dobrze, wie ze z nią ma większe szanse. Po pierwsze sędziowie wiedzą, że Taj biedna nie jest i po drugie wie, że oni wiedzą xD że on zasługuje na te zwycięstwo. Taj mimo, że nie jest silna fizycznie to strategicznie też do końca nie, na początku nawet dobrze grała jeszcze przed połączeniem, ale po nim to jej strategia polega na trzymaniu się blisko Jalapao. Więc obstawiam, że wygra JT i się z tego nie cieszę :) Wolałbym, żeby wygrała Taj ale najlepiej to Stephen.

wookash94

Cytat: Balladosis w Pt, 08 Maj 2009, 20:12:23
Na samym początku to nie wiem skąd się wzięła u wszystkich taka fascynacja Sierrą  :?!:
Sierra była 'underdogiem' i od pierwszego dnia walczyła o przetrwanie. Część oglądających pomyślała: "Biedna Sierra..." i było im jej żal. Poza tym w nie była słaba. W konkurencjach obok Debbie najlepiej sobie radziła. Sierra rządziła.

Cytat: Meeg w Pt, 08 Maj 2009, 19:03:33
A tak w ogóle - wiadomo czy FTC to będą 3 osoby czy 2?
2-osobowy, kiedyś już to pisałem.

A w ogóle te F5 takie niezbyt ciekawe, lepsze od Gabonu, ale gorsze od Mikronezji, Chin (najlepsze F5 wszech czasów, na drugim miejscu Panama, Exile Island).
JT - jedna z najgorszych postaci w całym sezonie, uwielbiana przez Amerykanów nie wiadomo dlaczego. Może dlatego, że jest farmerem, tak jak James grabarzem czy Rupert hipisem, ale kto ich tam zrozumie. Może i jest silny fizycznie, ale to nie jest powód, żeby wręczyć mu czek na milion dolarów. Poza tym nic nie wnosi do gry, bo mimo wszystko Stephen rozdaje karty w ich związku. Jeśli wygra, będę bardzo zawiedziony,
Coach - postać, która zepsuła sezon. Chciał zmienić grę - zmienił. Jest arogancki i myśli, że rozdaje karty, podczas gdy on jest ostatnią osobą, która ma coś do powiedzenia. Dziwi mnie, że do tej pory nie znalazło się na tyle chętnych osób do jego wywalenia. Po prostu trudno na niego nie patrzeć nie wymiotując jednocześnie,
Taj - przed połączeniem pomyślałem, że to będzie druga, nawet lepsza Cirie, ale po połączeniu Taj nie robi nic. Trochę się na niej zawiodłem, bo myślałem, że nie będzie ślepo trzymać się Stephena i JT i zagra na własną rękę biorąc do finału Sierrę, Coacha lub Erinn, ale widocznie nie doczekam się tego. Jeśli w następnym odcinku nie zadziała, to nie wygra,
Erinn - 'swing vote' od drugiego odcinka. Właściwie to też miała swój udział we wszystkich blindsidach. Ona decydowała z kim trzyma. Mogła robić od początku co chce i co jej pasuje. Bardzo bym się cieszył, gdyby wygrała.
Stephen - "pan" tego sezonu, chociaż dostał władzę tylko i wyłącznie dzięki głupocie Timbiry. Od połączenia rozdawał karty wraz z JT. Stephen decyduje, kto co tydzień opuszcza program. Jeśli wygra, to przynajmniej zasłużenie.

Aha, i jeszcze co do Debbie - ona istniała tylko dwa odcinki.

I jeszcze jedno:  w poprzednim odcinku Brendan, Tyson i Sierra byli genialni :P .

Rosa

18x12
O rany, chyba najnudniejszy odcinek w tej serii. Marna aukcja połaczona z beznadziejna wizytą (nigdy nie lubiłem odcinków "wizytowych"). Jedyny plus to to że wyleciała Debbie.

Dwa odcinki do konca i nie zanosi się na jakiekolwiek emocje. Trudno, trzeba obejrzeć do konca i wierzyc ze cos sie jeszcze wydarzy ale nadziei mam coraz mniej.