Wyprawa Robinson

Zaczęty przez Showmag, Nd, 24 Paź 2004, 15:51:43

Showmag

WYPRAWA ROBINSON
TVN- pn, wt 21:30

Pierwsza polska edycja "Wyprawy Robinson"- programu będącego jednym z najlepszych reality shows. W widowisku bierze udział 18 rozbitków. Wszyscy zostali podzieleni na dwie drużyny i zesłani na malezyjską wyspę. Przez dwa miesiące, zdani tylko na siebie, muszą stawiać czoło dzikiej przyrodzie, radząc sobie w ekstremalnych warunkach. Co kilka dni odbywa się Rada Wyspy, podczas której decyzją grupy eliminowany jest jeden z zawodników. Zwycięzca wygra 100 tysięcy złotych.

Showmag

Przestępstwo w "Wyprawie Robinson"?
Sroda, 22 wrzesnia 2004, godzina 02:07

Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami (TOZ) złożyło w warszawskiej prokuraturze doniesienie o popełnieniu przestępstwa przez TVN, która w programie "Wyprawa Robinson" pokazała sceny drastycznego zabijania węża. "Za taki czyn grozi do dwóch lat więzienia. Nie ma znaczenia, że sprawa dotyczy obywateli polskich za granicą. Sprawą zajmie się Prokuratura Warszawa Sródmiescie"- powiedział Maciej Kujawski, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie. Stacja z zarzutami się nie zgadza. Uważa, że pokazanie sceny zabijania gada miało na celu napiętnowanie takiego zachowania. Art. 17 ustawy o ochronie zwierząt mówi: "Zabrania się propagowania lub upowszechniania drastycznych scen zabijania, zadawania cierpienia lub innej przemocy ze strony człowieka, której ofiarami są zwierzęta, chyba że sceny te mają na celu napiętnowanie okrutnego zachowania wobec zwierząt". Wojciech Muża z zarządu TOZ powiedział, że po programie (emisja odbyła się w poniedziałek wieczorem) towarzystwo otrzymało "tysiące" maili i telefonów od oburzonych programem widzów. Jak przypomniał, w programie pokazano scenę odrąbywania siekierą głowy i kawałka tułowia węża. Ponieważ zwierzę nadal się ruszało, uczestnicy programu zadawali mu kolejne ciosy. Należy wspomnieć, że cztery lata temu w programie "Agent", jeden z uczestników otrzymał zadanie, w którym musiał zabić królika. "Jak w dobie takiej brutalnosci wobec zwierząt można w ogóle cos takiego pokazywać?"- zastanawia się Aniela Roehr ze Stowarzyszenia Obrońców Zwierząt "Arka". Muża wyjasnił, że zgodnie z polskim prawem zabronione jest propagowanie lub upowszechnianie drastycznych scen zabijania zwierząt, zadawania im cierpienia lub przemocy przez człowieka. Ustawa o ochronie zwierząt stanowi, że "kto zabija zwierzę ze szczególnym okrucieństwem podlega karze pozbawienia wolnosci do lat 2, ograniczenia wolnosci lub grzywny". Według Muży, w programie podano informację, że jego uczestnicy nie muszą zabijać węża, by uzyskać pożywienie. Jego zdaniem TVN udało się pokazać społeczeństwu, na ile można stłamsić ludzkie uczucie i godnosć. "Nie zgadzamy się z zarzutami Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami. Ustawa o ochronie zwierząt mówi, że pokazywanie scen przemocy wobec zwierząt może także służyć napiętnowaniu takiej sytuacji. I tu własnie tak się stało"- powiedział rzecznik TVN Andrzej Sołtysik. Dodał, że program jest z gatunku tych, w których wiele rzeczy jest nie do przewidzenia, kształtują go- podejmując decyzje- sami uczestnicy. Według Sołtysika, zanim zabito węża, odbyła się dyskusja i głosowanie, co z nim zrobić. "Teraz, w kilku następnych odcinkach programu, wątek zabicia węża będzie wracał. W ten sposób pokazujemy także różne postawy ludzi, ich decyzje. Dyskutujemy o problemie"- wyjasnił Sołtysik. "Jesli w skrzyni byłaby panda, pies albo kot, też pozwolilibyscie im umrzeć, bo program musi być sensacyjny?"- zapytano rzecznika TVN. "Wyprawa Robinson to międzynarodowy program. Ma formułę, której musimy się trzymać. W Szwecji członkowie grupy znaleli się w identycznej sytuacji. Dostali w skrzyni węża, ale go nie zabili. Polacy tak. Przecież mieli wybór. Nie musieli tak postąpić. Scenami zabijania nie epatowalismy nikogo, nie było zbliżeń"- powiedział Sołtysik. Rzecznika TVN zapytano również o to, ile jeszcze zwierząt zginie w "Wyprawie Robinson". "Z tego, co wiem, więcej podobnych zdarzeń nie będzie"- poinformował Sołtysik.

[PAP / Metro.gazeta.pl]

Showmag

Rozmowa z Hubertem Urbańskim
Czwartek, 30 wrzesnia 2004, godzina 02:12

-Widzowie emocjonują się "Wyprawą Robinson", a Pan już wie, kto wygrał.
-Wiem. Ale nie mogę powiedzieć, bo musiałbym zapłacić stacji spore odszkodowanie. Nie mówiąc już, że szefowie TVN mieliby do mnie uzasadniony żal.

-Uczestnicy programu walczyli o przetrwanie na bezludnej wyspie. Pan też spał na piasku?
-Nie, ja oczywiscie miałem swój apartament- jaccuzi, klimatyzacja...

-A bez żartów?
-Miałem jednoosobowy pokój w bungalowie. I karaluchy w łazience. Trzeba było mieć w ręce grubą gazetę i po zapaleniu swiatła natychmiast te karaluchy eksterminować. Po tygodniu takiego traktowania ustępowały, bo to inteligentne stworzenia.

-"Wyprawa Robinson" to największe przedsięwzięcie telewizji TVN. Od czasu Milionerów hula Pan po swiecie niczym Tony Halik, zarabia dobre pieniądze... Ile castingów Pan zaliczył, zanim wygrał ten do Milionerów?
-Uuu, było ich tyle, że straciłem rachubę. Chodziłem na nie tak mechanicznie, jak się chodzi na obiad do restauracji. Zaliczałem wszystko, co było- castingi do reklam, talk-show, teleturniejów... Pierwszy wygrałem pod koniec studiów na PWST, choć wtedy nie wolno było studentom grywać w reklamach. A ja spiewałem po rosyjsku w reklamie nożyków do golenia.

-A co Pan przegrał?
-Startowałem do kilku znanych programów, ale żebym ja pamiętał ich nazwy...

-Nie wierzę, że Pan zapomniał.
-Już sobie przypomniałem. Byłem w finałowej dwójce castingu na prowadzącego program "Na każdy temat" w Polsacie, po smierci Andrzeja Woyciechowskiego. Siedzielismy wraz z Mariuszem Szczygłem w studiu zbudowanym w jakims starym kinie i mielismy oddzielne przesłuchania. No i Mariusz wygrał.

-Bolało?
-Nie, po pierwsze nie wiedziałem, jak ten program będzie wyglądał po smierci Woyciechowskiego, a po drugie nie wiedziałem, kim jest Mariusz Szczygieł.

-Przegranie castingu to wstyd?
-Nie, gdyby tak było, to większosć aktorów już dawno musiałaby się z tego wstydu spalić. Castingi polegają na tym, żeby na końcu usłyszeć: proszę nie dzwonić, my zadzwonimy. I ta rytualna formuła oznacza, że nikt nie zadzwoni. Chodzi się bez emocji- w 99 przypadkach na sto telefon milczy.

-Kto z Panem przegrał w Milionerach?
-Oni tak robili te castingi, że w korytarzu minąłem tylko Tomasza Tomaszewskiego. I wiem, że on startował. Ale kto jeszcze? Casting był taki sam, jak do większosci programów- większosć chętnych przychodziła z ulicy, ale była też lista znanych osób, które producenci podobno brali pod uwagę. I na tej liscie byli m.in. Janusz Gajos, Janusz Weiss, Wojciech Mann... ale nawet nie wiem, czy ci panowie o tym wiedzieli.

-Po Milionerach musi Pan startować w castingach?
-Nie, nie muszę już udowadniać, że podołam kolejnym zadaniom. Mogę przekonywać, ubiegać się o jakis program, ale nie przechodzę castingów. To jest mój przywilej, z którego korzystam. Pracuję w TVN, bo TVN chce mieć własnie Urbańskiego, a nie kogos innego.

-Najdroższa produkcja TVN oznaczała również najwyższe honorarium?
-Rzeczywiscie, to jedno z wyższych w mojej karierze.

-Michał Wisniewski miał być Pana przeciwieństwem. Po programie "Jestem, jaki jestem" z gwiazdą Ich Troje, Pana wizerunek się zmienił. Internauci nie przebierali w słowach, a Pan im odpowiadał, że ma to gdzies.
-Bo to prawda. Internet to jeden wielki smietnik, gdzie się znajdzie trochę sensownych rzeczy, ale i cała masa bełkotu.

-Kto musiałby powiedzieć, że Urbański zrobił błąd, żeby Pan się przejął?
-A to jest trudne pytanie...

-Może telefon do przyjaciela?
-Chyba nie mam takich autorytetów, których zdanie przyjąłbym bez dyskusji. Z niektórymi natomiast mogę podyskutować.

-Jedyny autorytet to oglądalnosć?
-Byłbym hipokrytą, gdybym mówił, że oglądalnosć jest mało ważna. Przecież pracuję w komercyjnej stacji. Wszyscy wolą robić program, który jest ważny i oglądany, niż paprocha, który idzie w poniedziałek o szóstej rano. Ja jestem komercyjny i nie mam ambicji, żeby być niekomercyjny.

-W sieci piszą już nie tylko to, że Urbański to bufon, ale że już go jest za dużo.
-To zabawne, bo nie pamiętam, bym przez ostatnich kilka lat występował w danym sezonie w więcej niż, jednym programie.

-Ale każdy z nich był flagowym okrętem stacji.
-No to w takim razie nie mam się czego wstydzić! To jest chyba taki zarzut, że jakkolwiek by było, to będzie le. Te zarzuty spływają po mnie równie szybko, jak uwagi na temat mojej bufonady.

-Wojewódzki wycofał się z trzeciej edycji "Idola", by publicznosć od niego odpoczęła. Teraz jego powrót będzie wydarzeniem. "Milionerzy" też mają szansę na taki powrót.
-Tak Pan mysli? No to możemy sobie tylko ręce podać. Jak Pan potrafi przekonać moich szefów, żeby "Milionerzy" wrócili, to Pan ma u mnie dobry obiad.

-Pan próbował i się nie udało?
-Tak, ale to nie są przecież moje kompetencje. Ja mogę w trakcie towarzyskich rozmów namawiać do tego, ale sam nie sprawię, że program wróci. To prezes Walter jest od polityki tej stacji i jakąs politykę prowadzi. Ja się przed szereg nie pcham, ale jak się mnie Pan prywatnie pyta, to mówię, że bardzo chciałbym znowu robić "Milionerów", bo zeszli z ekranów przy wysokiej oglądalnosci i stali się programem kultowym. I nie jest to moja nieskromnosć- ten program był dobry przede wszystkim swoim formatem. Gdyby wrócił, to dałbym sobie prawą rękę uciąć, żebym to ja prowadził.

-Póki Pan prowadzi najbardziej hitowe programy w najpopularniejszej stacji komercyjnej, to ja Pana rozumiem. Ale łaska szefa na pstrym koniu jedzi.
-To prawda, może zdarzyć się dzień, kiedy wydam się komus zbyt ograny, za stary albo za brzydki. No i wtedy pohandlowanie czyms z życia prywatnego rzeczywiscie będzie pomysłem na wzbudzenie zainteresowania sobą. Ale można też równie dobrze zmienić branżę. Owszem, telewizja to scieżka przeze mnie wydeptana, ale nie jedyna.

[Rozmawiał Krzysztof Szwałek, Kulisy]

Showmag

Oglądalnosć "Wyprawy Robinson"
Niedziela, 3 padziernika 2004, godzina 00:25

Od 7 wrzesnia stacja TVN emituje reality show "Wyprawa Robinson". Na razie jednak wyniki oglądalnosci nie idą w parze z rozmachem realizacji. Wg danych AGB Polska, prolog i pierwsze cztery odcinki programu oglądało srednio 1,8 mln widzów. "Wyprawa Robinson" zapewnia TVN-owi 14,2% udziałów w rynku telewizyjnym wsród ogółu widzów i 16,1% wsród widzów w wieku 16-49 lat, czyli w grupie docelowej stacji komercyjnych. To mniej, niż srednie udziały TVN-u w tych grupach we wrzesniowym prime time (od godziny 18 do 23, odpowiednio 16,5% i 17,7%). "Te wyniki nas nie niepokoją, program dopiero się rozwija, podobny początek miał Agent, który okazał się wielkim sukcesem"- mówi Katarzyna Alińska, zastępca dyrektora marketingu TVN-u ds. public relations. Pierwszą edycję "Agenta" (emitowaną jesienią 2000 roku) oglądało srednio 2,6 mln osób. Po pięciu tygodniach srednia widownia wynosiła jedynie 1,7 mln osób, ale finałowe odcinki oglądało już ponad 3 mln widzów.

[Press]

Showmag

Dawid i Gosia- para z reality show
Wtorek, 5 padziernika 2004, godzina 20:01

Podczas "Wyprawy Robinson" doszło do niezwykłego zdarzenia. 22-letnia Gosia Bugajska została wyeliminowana przez grupę i powinna opuscić wyspę. Prowadzący zaproponował jednak, aby dziewczyna pozostała w programie. Gosia skorzystała z propozycji. Częsć internautów, komentujących przebieg reality show stwierdziła, że... Hubert zakochał się w Gosi. To wszystko nie podoba się chłopakowi Małgosi- 26-letniemu Dawidowi Ozdobie, który ponad trzy lata temu brał udział w reality show "Amazonki", dwa lata temu występował w programie "SeXtet", a obecnie pracuje jako striptizer w grupie "Bad Boys". "Widziałem program, czytałem wypowiedzi w internecie i jesli to wszystko jest prawdą, radzę Hubertowi, żeby trzymał ręce z dala od Gosi. Ona jest moja i bardzo ją kocham. Ja mojej dziewczynie ufam, ale wiadomo- krew nie woda"- mówi Dawid. Prowadzący smieje się z domysłów telewidzów i uważa je za niedorzeczne. "Tak to już jest, że w internecie zawsze można znaleć całą masę bleblania. Mam na tej wyspie takie boskie prawo, że mogę podważać decyzje zawodników i wpływać na ich losy. Zdecydowałem, że Gosia zostanie, bo uznałem, że w ten sposób będzie ciekawiej"- wyjasnia Urbański.

[showmag.info na podst. art. zamieszczonego w dzienniku Fakt]

Mau

no i jak sie podobał dzisiejszy odcinek?

bo mi nareszcie końcówka - z tych ułamków kadr które nam łaskawcy pokazali wynika że drużyna troszkę dała czadu - zresztą jakbym ja po miesiącu zobaczyła piffko i winko , ech.. :) /nie mówiąc o jedzonku :D)

A jak z chorym? Automatycznei wylatuje??

A Kuba - no cóż - nareszcie moge powiedziec za co go nie lubie - bo pali :P
radioactive. dalej zła

Rosa_

ja Kuby nie lubię już od drugiego odcinka.
Mam nadzieję, że Tomek wyleci bo niestety nieobecni nie mają racji. Zastanawiam się jakie testy i przygotowania musieli przejsc zawodnicy przed tym jak uznano ich za przygotowanych do programu. Mają przede wszystkim WODę, mają ryż a już 4 osoby osoby odpadly z programu same.

Mau

No, panienki to przeszły testy ... Przecież wybrali takie tęższe bo w poprzednich edycjach rekordzista schudł 30kg hehe
A MArka (tak sie nazywal ten stomatolog co nawet nie dotknął wyspy?) to chyba tylko po to, zeby na samym wstepie zasiac groze...

IMO jedyne osoby ktore ostatecznie nadawały by sie na prawdzwych Castaway'ów to górnik i góral :)

A ryż - w końcu SZCZUR tam był :D i pewnie musieli wymienic zywnosc na nowa :D
radioactive. dalej zła

Livia

mnie sie bardzo podobal.
nareszcie zrobili im mrozaca w zylach krew - niespodzianke

...... tego sie nie spodziewali...

tacy byli juz radosni... sielanka nadal miala trwac... hahahaha

zobaczymy dzisiaj komu kamyk wypadnie z raczki
komu oczka szybciej zamkna sie do snu....


goral i ta ruda.... chyba tylko wiedza o co chodzi w tym programie...

ruda mnie wnerwiala na poczatku ale teraz jest cool...

tego wlocha nie moge jakos strawic

Mau

ruda na poczatku - ech straszna...
ale patzrac z perspektywy czasu - to byc moze byl to jednorazowy wystep akurat tak wyeksponowany przez organizatorow.
cały czas mnie denerwuej ten spowiednik - to ekipie juz sie nawet nie chce chodzic i nagrywac? Siedza w doomkach, przyjezdzaja na sesje i tylko gdy komus z 'robinsonow' sie cos wymknie dowiadujemy sie o ewentualnych ukladach...
ech. no nic, spadam, bo dzis chyba sie zlamie i bede ogladala 'na zywo' :)


A! Wloch -spadaj palancie!!
radioactive. dalej zła

Rosa

BARDZO nie podobał mi się dzisiejszy program.
a) Wraca do programu czlowiek ktory wypadl wczesniej z powodów zdrowotnych.
malo, ze wraca z powrotem, wraca PO konkurencji ktora kończyła się odpadnięciem innego zawodnika czyli niejako dostaje immunitet i nie wiem czym sobie na to zasłużył.
b) Sama idea tego , że czlowiek ktory ma immunitet nie moze glosowac jest po prostu glupia, ponieważ ci ludzie mają WALCZYć o immunitet a teraz będą robili wszystko aby go  nie uzyskać.
c) jakas dziwna idea dogrywki następnego dnia. Nie wiem jak jest w innych edycjach ale przyzwyczailem się do amerykańskich wersji gdzie z początku byla brana pod uwagę liczba glosów uzyskanych w poprzednich głosowaniach a od 4 edycji jesli zawodnicy nie ustalą kto ma wypasc przeprowadzane jest losowanie ( ta metoda dziala tak odstraszająco, że losowanie bylo przeprowadzane w trakcie szesciu kolejnych edycji tylko jeden jedyny raz)

Mau

zgadzam sie z Toba w zupełnosci - nie wierze, ze realizatorzy ni emogli poczekac jednego dnia z ta konkurencja, zmiana warunków głosowanai jest @!!#!%$$ /censored by Mau/...
A mi sie wydawalo ze widzialam przy remisie jakas konkurencje (od razu na radzie plemniennej) polegajacej na odpowiadaniu (na tabliczkach) na pytania dotyczące rozbitków.

A jak wam sie podobaja zarzuty exżółtych ze grupy spiskują przeciw sobie - a oni oczywiscie nie wiedzieli na kogo beda glosowac???
radioactive. dalej zła

Showmag

Rozmowa z Lidią Wasiak-Lewandowską
Piątek, 5 listopada 2004, godzina 20:07

Lidia Wasiak-Lewandowska ma 41 lat. W 1983 roku zdobyła tytuł Miss Polonia. Uczestniczyła w wyborach Miss World w Londynie. Spytana, co sądzi o sytuacji w Polsce, odpowiedziała, że trudno mieszać pięknosć z polityką. I przegrała. Obecnie jest matką 12-letniej Karoliny i ma własną firmę kosmetyczną. Gdyby mogła cofnąć czas, nie wzięłaby udziału w Miss Polonia. Ale w "Wyprawie Robinson"- chętnie.

-Twierdzisz, że tytuł Miss Polonia skomplikował ci życie. Dlaczego?
-To, co działo się po wyborach, było ponad moje siły! 90 procent osób, z którymi się spotykałam, nie zastanawiało się, jaka jestem. Liczyło się tylko, jak wyglądam.

-Mimo że była to żyła złota?
-Wygrałam "malucha", kupiłam mieszkanie. Ale trzeba było to utrzymać. Z tym nie było różowo. Mogłam być modelką Mody Polskiej, hostessą- takie to wtedy były możliwosci.

-A może zgubił cię brak wiary w siebie?
-Nie lubię się pokazywać. Teraz mam dystans do życia, ale wtedy bardzo się przejmowałam. Nie miałam superciuchów, kosmetyków, nie było jeszcze wtedy wizażystek, a na częste wizyty u fryzjera nie miałam pieniędzy. I bywałam obiektem złosliwych komentarzy. To było okropne. Rok po wyborach scięłam i przefarbowałam włosy na ciemno, żeby ludzie mnie nie poznawali.

-To prawda, że z powodu tytułu nie dostałas pracy w szpitalu?
-Skończyłam studium medyczne i chciałam pracować jako fizjoterapeutka. Ale kierowniczka od razu mnie skresliła. Nie chciała nawet przeprowadzić rozmowy wstępnej, bo Miss musi być próżna i głupia.

-Nie przesadzasz z tym narzekaniem? Jako najpiękniejsza Polka zwiedziłas swiat.
-Nie było tego tak dużo: wybory Miss World w Londynie, Miss Europy w Wiedniu, sesje zdjęciowe w Oslo, ale wracałam do prozy życia i nikt nie zastanawiał się, jak czuję się i co myslę. Musiałam być ładniejsza i fajniejsza niż jestem.

-Programem "Wyprawa Robinson" żądzą podobne prawa. Widzowie też będą cię oceniali.
-Myslę, że nie po wyglądzie. Zgłosiłam się, bo chciałam sprawdzić siebie i przeżyć przygodę.

-A może, by się przypomnieć?
-W podstawówce napisałam książkę "Agnieszka na bezludnej wyspie". Gdy zobaczyłam informację o castingu, pomyslałam, że powinnam spróbować. Żeby spełnić marzenie. Mimo głodu, upału, robali, to były wakacje mojego życia! Od 10 lat prowadzę z rodzicami solarium. Pora cos zmienić. Po cichu liczę, że udział w programie pomoże mi znaleć ciekawszą pracę.

-Co w programie było najtrudniejsze?
-Po dwóch tygodniach jedzenia ryżu- bo tylko tego było do woli- żołądek odmówił nam posłuszeństwa. Zwracalismy każdą porcję. Głód to najgorsze, co nas spotykało.

-A poza tym?
-Brud. Jestem pedantką. Czułam się fatalnie nie myjąc przez miesiąc zębów. Gdybym mogła cofnąć czas, nie wzięłabym udziału w konkursie Miss Polonia. Ale w programie "Wyprawa Robinson" bardzo chętnie!

[Ewa Tarasiuk, Super Express / Foto: Wojciech Frelek, ADM]



Wincenty w programie "Ciao Darwin"
Sobota, 6 listopada 2004, godzina 22:45

W dzisiejszym, ósmym odcinku programu "Ciao Darwin", zmierzyli się Górale spod samiuskich Tater z Hanysami, czyli Slązakami. Po stronie Sląska stanęli wraz ze swoimi drużynami: Grzegorz Stasiak- instruktor jazdy, Małgorzata Mandryk i Wincenty Orłowski- uczestnik pierwszej polskiej edycji "Wyprawy Robinson". Natomiast malownicze Tatry reprezentowali: Jagna Marczułajtis, Piotr Cyrwus i Łukasz Mazurkiewicz. Walkę obu stron uspokajał niezależny harnas północy: Piotr Szwedes. Drużyny wystawiły na próbę swoje struny głosowe oraz umiejętnosci taneczne. W jednej z konfrontacji wymagającej umiejętnosci zbiorowego pompowania, kisiel wylewał się na głowy, a atmosfera towarzysząca tym zmaganiom była jak zawsze bardzo gorąca. Finał tej geograficznej rywalizacji ułożył się po stronie Hanysów, którzy objąwszy przewagę ostatecznie przypieczętowali swoje zwycięstwo. Tatry z halami, owieczką i ciupagą ustąpiły przed Sląskiem. "Ciao Darwin" to teleturniej powstający na licencji Distraction Formats. W programie jednoczą swoje siły uczestnicy, których łączy wspólna cecha, na przykład: wygląd, płeć, zawód lub przekonania. W każdym odcinku rywalizują ze sobą dwie pięćdziesięcioosobowe drużyny. Na czele każdego zespołu stają znane gwiazdy. Widzowie są swiadkami niezwykłych rywalizacji: mężczyni kontra kobiety, blondynki przeciw brunetkom, łysi i długowłosi, wysocy i niscy. Dziewięć kolejnych konkurencji pozwala wyłonić zwycięzcę odcinka. Uczestnikom potrzebna jest nie tylko odwaga. Często liczą się także spryt, styl i wrodzony talent.

[showmag.info]

Showmag

Oglądalnosć "Wyprawy Robinson"
Niedziela, 14 listopada 2004, godzina 10:03

Od 13 wrzesnia telewizja TVN emituje reality show "Wyprawa Robinson". Jak wynika z danych AGB Polska, program na razie nie jest hitem stacji TVN. Od 13 wrzesnia do 2 listopada (16 pierwszych odcinków) "Wyprawę Robinson" oglądało srednio 2,12 mln widzów, a udział w rynku wyniósł 16,25%. Najmniejszą oglądalnosć- 1,50 mln widzów (udział w rynku 12,07%) uzyskał prolog widowiska, wyemitowany 7 wrzesnia. Reality show osiąga zdecydowanie lepsze wyniki w grupie docelowej 16-49, gdzie udział w rynku wynosi 18,36%. 55,70% widzów programu stanowią kobiety, zas 44,30%- mężczyni.

Odcinek 01 (13.09.2004)- 1,87 mln (udział w rynku 14,90%)
Odcinek 02 (14.09.2004)- 1,97 mln (udział w rynku 14,74%)
Odcinek 03 (20.09.2004)- 2,11 mln (udział w rynku 16,08%)
Odcinek 04 (21.09.2004)- 1,75 mln (udział w rynku 12,94%)
Odcinek 05 (27.09.2004)- 1,99 mln (udział w rynku 15,41%)
Odcinek 06 (28.09.2004)- 1,87 mln (udział w rynku 14,40%)
Odcinek 07 (04.10.2004)- 2,08 mln (udział w rynku 16,26%)
Odcinek 08 (05.10.2004)- 1,99 mln (udział w rynku 15,69%)
Odcinek 09 (11.10.2004)- 2,49 mln (udział w rynku 18,61%)
Odcinek 10 (12.10.2004)- 2,21 mln (udział w rynku 16,52%)
Odcinek 11 (18.10.2004)- 2,51 mln (udział w rynku 18,65%)
Odcinek 12 (19.10.2004)- 1,93 mln (udział w rynku 14,22%)
Odcinek 13 (25.10.2004)- 2,46 mln (udział w rynku 19,78%)
Odcinek 14 (26.10.2004)- 2,34 mln (udział w rynku 17,62%)
Odcinek 15 (01.11.2004)- 2,30 mln (udział w rynku 18,99%)
Odcinek 16 (02.11.2004)- 2,05 mln (udział w rynku 15,49%)
Srednia oglądalnosć: 2,12 mln (sredni udział w rynku 16,25%)

[na podst. danych AGB Polska]

Showmag

Witold wkręcał w "Mamy Cię"
Niedziela, 28 listopada 2004, godzina 23:16

Dzis w TVN został wyemitowany dwunasty odcinek drugiej edycji "Mamy Cię". W programie sławne osoby zostają wplątane w niesamowite i smieszne sytuacje, a widzowie mogą obserwować ich reakcje. Tym razem jedną z ofiar widowiska stał się Paolo Cozza- znany z programu TVP2 "Europa da się lubić". W jego wkręceniu pomógł Witold Casetti- bohater "Wyprawy Robinson 2004". Paolo Cozza został zaproszony do radiowej Trójki, aby wziąć udział w nowym programie "Tajemniczy Gosć". Oprócz niego w studiu znalazły się trzy znane osoby. Zadaniem wszystkich czterech gwiazd było na podstawie odpowiedzi na pytania i krótkiego wierszyka odgadnąć, kim są goscie programu. Wszystkie gwiazdy, oprócz Paolo, dostawały bardzo proste pytania. Na koniec okazało się, że zginął wierszyk przeznaczony dla Paolo. Ratował go realizator, który na żywo podrzucał tekst. W końcu oznajmiono, że Paolo wziął udział w programie "Mamy Cię".

[showmag.info]