Agnieszka Frykowska

Zaczęty przez Showmag, So, 18 Gru 2004, 15:39:16

Pudelek

Rosati przegrała z Frytką!!!

Weronika Rosati przegrała rywalizację o rolę w filmie z Frytką! Czy może być cos gorszego dla aktorki?

Pojechał, zobaczył braci Węgrzyn to film dokumentalny. Frykowska dostała w nim rolę dlatego, że jej charakter doskonale pasuje do głównej bohaterki. Interesujące...

Agnieszka jako bohaterka filmu dokumentalnego wydaje się mieć więcej do zaoferowania niż Weronika - mówi jeden z reżyserów. Chcemy otworzyć bohaterów, zmusić do ekshibicjonistycznej wręcz pornograficznej miejscami szczerosci. Skandalistkę Frytkę do pokazania prawdziwej siebie.

Film będzie opowiadał o 28-letnim samotnym prawiczku, który poznaje Frytkę i "ma ją do dyspozycji na całą noc". Aż strach się bać.

Pudelek.pl

Luxis

Pamiętam jak jakis czas temu opowiadała o tym filmie... aż dziwne, że w końcu powstał

P.S.Tele5 produkuje kolejną serię programu z Friccą, emisja od wrzesnia (czyżby wyniki nie były takie złe??) :los:

joker

Ten program Frytki na tele5 to nie jest czasem próba odtworzenia "magla towarzyskiego" z tvn style?

Showmag

"Frytka" pokaże, czym jest miłosć
Agnieszka Frykowska rozpoczyna nowy etap swojej kariery - wkróte zagra w filmie. To pierwsza duża rola "Frytki", która - jak twierdzi - pokazuje jej prawdziwe oblicze: kobiety szukającej miłosci.

Fabularyzowany dokument "Pojechał, zobaczył" pokazuje spotkanie Pawła Łabędowicza z "Frytką": on jest lekko uposledzonym, biednym chłopakiem z Nowego Sącza, ona - atrakcyjną, wyzywającą dziewczyną, która ciągle walczy z opinią tej, która uprawiała seks w "Big Brotherze". Rozmawiają w pociągu, którym jadą nad morze.

Zderzenie dwóch swiatów
Od początku Paweł traktuje Frytkę jak prawdziwą księżniczkę. "Nawet gdy zapalałam papierosa, wstawał, by mi go podpalić. To było urocze!" - opowiada Agnieszka. Nie ukrywa, że rozmowy z chłopakiem były dla niej bardzo wzruszające i pozwoliły spojrzeć na życie z innej perspektywy. "Gdy go słuchałam, nie mogłam uwierzyć, że jest jeszcze ktos, kto chce walczyć o miłosć. Dla niego najważniejsze w życiu nie są dobra materialne, tylko to, by znaleźć kobietę, którą pokocha i będzie się opiekował" - wyznaje wzruszona. Zaimponowało jej, że chłopak, który nie ma najbliższej rodziny i perspektyw w życiu, przepełniony jest radoscią i optymizmem.

Lepsza niż Rosati
W filmie spełnia się jedno z marzeń Pawła. "Od dziecka chciał zobaczyć wschód słońca nad morzem. Po godzinach rozmów w pociągu idziemy na plażę i tu się kończy nasza historia" - opowiada Frykowska. Początkowo w filmie miała wystąpić Weronika Rosati, jednak bracia Michał i Wojtek Węgrzyn, którzy go wyreżyserowali, uznali, że Frykowska będzie lepsza. "Agnieszka jako bohaterka filmu dokumentalnego wydaje się mieć więcej do zaoferowania niż Weronika. Chcemy otworzyć bohaterów, zmusić do ekshibicjonistycznej, wręcz pornograficznej miejscami szczerosci. Skandalistkę Frytkę do pokazania prawdziwej siebie" - mówi jeden z reżyserów. "Bardzo się cieszę, że w końcu otrzymałam dużą i poważną rolę, nie jakies epizody i banialuki!" - wyznaje Agnieszka.

Film jest kontynuacją dokumentu braci Węgrzyn sprzed 4 lat "Zaszumiał, powiał". Premiera odbędzie się podczas Festiwalu Filmów Fabularnych w Gdyni, który trwać będzie od 17 do 22 wrzesnia. Bez wątpienia zobaczymy na nim "Frytkę", jakiej nie znamy.

To nie pierwszy taki pomysł
Forrest Gump - z wielką rolą Toma Hanksa, opowiada o uposledzonym człowieku, który odnosi wielki sukces, ale nigdy nie rezygnuje z tego, co dla niego najważniejsze - miłosci do swej przyjaciółki Jenny Curran.

Ósmy dzień - to historia przyjaźni zapatrzonego w swoją karierę biznesmena o imieniu Harry i Georgesa, młodego mężczyzny z zespołem Downa.

Dzień za dniem - serial przedstawia historię rodziny Thatcherów, których syn Corky ma zespół Downa.

Sztuka latania - z Helen Bonham Carter, która gra młodą kobietę cierpiącą na nieuleczalną chorobę neuronu ruchowego, a mimo to zachowuje silną wolę i chętnie manifestuje swą niezależnosć.

[Małgorzata Kamińska, Super Express]

Pudelek

Cytat: Aaragornona - atrakcyjną, wyzywającą dziewczyną, która ciągle walczy z opinią tej, która uprawiała seks w "Big Brotherze".

. . .

Bez wątpienia zobaczymy na nim "Frytkę", jakiej nie znamy.

Cos tu nie pasuje. Przecież to własnie będzie Frytka jaką dobrze znamy! No chyba, że wykreują ją na swiętą dziewczynkę, która miała wpadkę w wielkim swiecie. Ale przekonywanie nas do takiej teorii też już przerabialismy!

Tom Kruz

Cytat: Aaragorn
która - jak twierdzi - pokazuje jej prawdziwe oblicze: kobiety szukającej miłosci.
Obawiam się, że to kultowy filmik z Baru, który krąży w internecie, gdzie gwiazda pudelka.pl ''wymienia poglądy i emocje'' z niejakim Aldkiem Margolem (przy wsparciu niejakiego Leszka Fedorowicza pseudonim ''Niemiec'') własnie pokazuje jej prawdziwe oblicze, a przynajmniej jedno z nich. No ale nawet tak wulgarna cwaniara też ma prawo szukać miłosci.

Pudelek

Powiedzmy sobie prawdę; Frytka nie szuka miłosci a rozgłosu!

Luxis

Widziałem zwiastun... ale nie wypowiadam się, szkoda marnować klawiszy na klawiaturze  :los:

Luxis

W miniony poniedziałek TVN przypomniał ostatni odcinek poprzedniego sezonu Kuby Wojewódzkiego - koncert pt. "Białe Gołębie" (czy jakos tak podobnie), jako że go nie oglądałem, przysiadłem i zobaczyłem (warto było :D). Bardzo się usmiałem tymi piosenkami, a szczególnie beznadziejnym playbackiem i wogóle masteringiem tej piosenki Frytki... po prostu kompromotacja na całej linii :D a najlepsze, że na widowni siedział jej "przyjaciel", ten z fotki:

i kamera co chwile go pokazywała, jak sie ruszał, co chwile włoski poprawiał do tyłu, żeby tylko fryz mu się nie popsuł... masakra...
naprawdę, odcinek pełen smiechu, jesli go nie oglądaliscie, gorąco polecam, m.in. legendarny zespół Boys, Misiek z MTV i "gwiazda" koncertu Fricca :D hehe
P.S."Tak bym chciała.... " ;P

Brakowało tam tylko także legendarnej Shazzy :D która powraca ponoć na jesień  :devil:

Pudelek

A już jutro Frytka u Majewskiego Szymona...

Luxis

No i po Fricce :devil: zaprezentowała się jak zwykle, jak Frytka ,yy, Fricca ;)

Pudelek

To są dopiero odgrzewane kotlety! :

"Zostałam zlinczowana, ludzie mnie znienawidzili"

Agnieszka Frykowska pożałowała błędów młodosci. W wywiadzie dla Vivy próbuje się sprzedać jako dojrzała kobieta i odciąć od starych błędów:

Nie chcę, by ludzie zapamiętali mnie jako puszczalską Frytkę. Postanowiłam być Agnieszką Frykowską - dorosłą kobietą, którą niełatwo zdobyć, studentką aktorstwa, dziennikarką telewizyjną - zaczyna. Wspomina też, że cała rodzina odwróciła się od niej po pamiętnym występie w Big Brotherze. Nie jestesmy zaskoczeni.

Był taki moment, gdy zupełnie załamana, opuszczona zwróciłam się o pomoc do moich stryjecznych dziadków - wspomina. Usłyszałam, że mój występ to był dla nich taki szok, że chcieliby zapomnieć, że należę do rodziny. (...) Zostałam skarcona, zlinczowana, ludzie mnie znienawidzili. A co ja takiego zrobiłam? Zadziałały hormony i tyle.

Po "Big Brotherze" ludzie nie chcieli mi ręki podawać, czułam się jak zadżumiona - kontynuuje swoje żale Frytka. Chciałam pójsć do pracy jako sekretarka, ale żona szefa zemdlała, gdy jej o tym powiedział.

Trzeba przyznać, że to nawet zabawne. W dalszej częsci wywiadu Frytka opowiada o swojej rodzinie, z którą w gruncie rzeczy nie jest w ogóle związana i przyznaje, że do odziedziczenia milionów dolarów spadku jeszcze bardzo daleka droga. Przy okazji wywiadu wzięła udział w sesji zdjęciowej, w której miała wyjsć na dojrzałą, rozsądną kobietę. Kupujecie tę jej przemianę?


pudelek.pl

Frytka i dziennikarka telewizyjna :szok:  :kreci:

slawek

Nienajgorzej wyszła na tych zdjęciach :)
Sławek

Pudelek

Gdybym nie znał całej jej historii to patrząc na te zdjęcia pomyslałbym, że to naprawdę jakies biedactwo, której moze podano jakąs tabletkę gwałtu.
Ale istnieją osoby, które jeszcze uważają, że Frytka stała sie ofiarą programu Big Brother. (Tylko czemu w Barze było podobnie? Czyżby Frytka była masochistką i miała syndrom ofiary?).
Przez takich uczestników jak ona programy typu reality show mają taką złą opinię!

Showmag

"Frytka" opowiada o swojej rodzinie
Agnieszka Frykowska to skandalistka, która stała się znana, gdy w "Wielkim Bracie" uprawiała seks z Łukaszem Wiewiórskim. Bohaterka takich programów reality shows jak: "Big Broter 3: Bitwa", "Bar 3: Bez granic" i "Bar 4: Złoto dla Zuchwałych", udzieliła w ostatnim czasie wywiadu magazynowi "Viva". Oto wybrane fragmenty rozmowy.

Od czasu "Big Brother'a" Agnieszka stara się naprawić swój wizerunek. Niedawno zerwała toksyczny związek ze starszym o 27 lat mężczyzną. Dużo ją to kosztowało i dopiero kilka tygodni temu spotkała kogos, kto ją sobą porwał. I znowu fruwa.

"Popełniłam parę błędów. Byłam młoda, zwariowana... Zapisałam się w pamięci widzów jako skandalistka, która uprawiała na ekranie seks w wannie. Ale tak naprawdę tam nie było nic obscenicznego ani jednoznacznego. Powiedziałam sobie wtedy, że widać muszę podtrzymywać tradycję skandali w rodzinie. Dużo mnie to jednak nauczyło. Nie chcę, żeby ludzie zapamiętali mnie jako puszczalską Frytkę. Postanowiłam być Agnieszką Frykowską - dorosłą kobietą, którą niełatwo zdobyć, studentką aktorstwa, dziennikarką telewizyjną. Powoli realizuję swoje plany" - opowiada w wywiadzie Agnieszka.

Agnieszka mówi o tym, że ciężko jest nosić nazwisko Frykowskich: "Kiedy znalazłam się w 'Big Brotherze', przekonałam się, jaką siłę ma to nazwisko w srodowisku filmowym. I jaki to zamknięty klan. Był taki moment, gdy kompletnie załamana, opuszczona zwróciłam się o pomoc do moich stryjecznych dziadków. Usłyszałam, że mój występ to był dla nich taki szok, że chcieliby zapomnieć, że należę do rodziny. Nie chcieli ze mną rozmawiać: 'nie dzwoń do nas więcej'. Niedawno Kajetan Frykowski przeprosił mnie, cofnął tamte słowa. Ale wtedy zostałam skarcona, zlinczowana, ludzie mnie znienawidzili. A co ja takiego zrobiłam? Nikogo nie skrzywdziłam, żadnej żony, dzieci. Zadziałały hormony i tyle. Postanowiłam, że nigdy już o żadną pomoc nie poproszę. I że będę walczyć o siebie samą. Jestem tak wychowana, że kobieta musi być niezależna. Nie umiem podejsć do kogos i prosić o pieniądze, nawet o pożyczkę. Niektórzy uważali, że powinnam zwrócić się do Romana Polańskiego: 'Czesć Romek, byłes przyjacielem mojego dziadka Wojtka Frykowskiego, to daj mi rolę w filmie'. Smieszne! Ja, jak się uprę, osiągnę wszystko. Sama buduję swoją pozycję, nikt mi nie pomaga. Sama podnoszę się z dna".

Za dno swojego życia Agnieszka Frykowska uważa czas po udziale w programie "Big Brother". "Ludzie nie chcieli mi ręki podawać, czułam się jak zadżumiona. Chciałam pójsć do pracy jako sekretarka, ale żona szefa zemdlała, gdy jej o tym powiedział, i oczywiscie nie przyjął mnie. Ale we mnie jest jakby kilka postaci. Raz dziewczynka, dziecko zagubione we mgle, raz drapieżna kobieta, która ze wszystkim sobie poradzi" - opowiada.

"Frytka" mówi też o historii związku swoich rodziców: "Wiele osób, które znały mojego tatę, mówiły: cały Bartek. Ja tak naprawdę, choć byłam dzieckiem nieslubnym, byłam planowana. Jestem dzieckiem wielkiej, prawdziwej miłosci. Moi rodzice wymyslili sobie, że mając mnie, będą musieli być razem. Pierwszy raz spotkali się, jadąc Piotrkowską w wózkach prowadzonych przez mamy. Dzieci sobie pomachały, nie wiedząc, że w tym momencie dopadło je przeznaczenie. A później, gdy moja matka pierwszy raz przyprowadziła Bartka do domu, pod babcią ugięły się nogi. 'Wojtek, Boże, Wojtek!' - szepnęła. Znała przecież Frykowskich bardzo dobrze. Była nauczycielką, wywodziła się z łódzkich elit intelektualnych. Moi rodzice znali się ze szkoły. Byli wzorcową zakochaną parą. Upodobnili się do siebie tak bardzo, że ludzie brali ich za bliźnięta. Moja babka Ewa Frykowska zrobiła wszystko, by ich rozdzielić. Moja mama do dzis płacze, gdy czyta dawne listy od Bartka. Pisał pięknie. Był jej jedyną miłoscią, mężczyzną jej życia. Ale Bartek uwielbiał też swoją matkę. Nie chciał postąpić wbrew jej woli. A moja mama była na tyle ambitna i 'charakterna', by się nie narzucać, nie walczyć. Zrezygnowała, wyjechała do Niemiec, tam próbowała ułożyć sobie życie. Urodziła drugie dziecko, mam siostrę. Lecz już nigdy nikogo nie pokochała tak jak mojego tatę. (Po ojcu) mam jeszcze siostrę Różę i brata. Nie mógł przecież żyć samotnie, to nie ten typ. Pamiętam, był taki czas, że moja mama, żona Bartka Monika i on spotykali się we trójkę. Nawet razem kupowali wózek dla Róży. Ale ich drogi na trwałe się rozeszły - za dużo było w tym wszystkim emocji. Monika nie lubiła, gdy ja u nich bywałam".

Ojciec Agnieszki wyjechał później ze swoją rodziną za granicę na kilka lat. "Nie widywalismy się. To do dzisiaj we mnie pokutuje, bo obsesyjnie boję się porzucenia i być może mężczyźni tego się obawiają. W każdym razie ja za nim tęskniłam. Snił mi się. Miałam taki sen, że widziałam go prawie jak na jawie. Albo biegłam ulicą, bo wydawało mi się, że stoi na rogu. Z bliska okazywało się, że to nie on. Cały czas czułam jego obecnosć, aż do bólu. I nagle rzeczywiscie go spotkałam, niespodziewanie. Miałam wtedy 15 lat. W Łodzi jest taki modny klub Fabryka. Zawsze są tam tłumy. Przeciskałam się między ludźmi i nagle czuję, że ktos mi nadepnął na palce. Podnoszę głowę zła i widzę mojego ojca. Najpierw wydawało mi się, że to omamy – przecież on jest w Niemczech. Ale wrzasnął na mnie: 'Co ty tu robisz, gówniaro, w takim lokalu, o takiej godzinie! Natychmiast wychodzimy!'. Ja na to: 'Nie będziesz mi teraz ojcował, po takiej przerwie'. Ale wyszlismy, zabrał mnie do kafejki, rozmawialismy. Zadzwonilismy nawet do mojej babci, bardzo się ucieszyła, bo zawsze lubiła Bartka. Ta rozmowa była niezwykle ważna. Snulismy plany na przyszłosć. Powiedział, że odtąd chce mieć ze mną stały kontakt i że mnie kocha. Tak bardzo mi to było wtedy potrzebne" - opowiada "Frytka".

Szesć lat później ojciec Agnieszki nie żył. "Wczesniej spotkalismy się tylko raz, u niego podczas Wielkanocy. Zachęcał mnie, żebym poszła do szkoły aktorskiej, mówił, że mi pomoże. Zaprosił mnie na plan 'Ogniem i mieczem', ale nie mogłam pojechać, bo miałam obronę dyplomu w mojej szkole hotelarskiej. Potem na jakis czas kontakt się urwał. Ja dalej się uczyłam, on w Warszawie realizował jakies projekty. Noc jego smierci była dla mnie bardzo niespokojna. Byłam pełna jakichs złych przeczuć, nie mogłam zasnąć. O szóstej rano poderwał mnie telefon. To była Róża. Strasznie płakała: 'Agnieszko, nasz ojciec nie żyje!'. Osłupiałam przy słuchawce: 'Kto nie żyje?'. 'Nasz tato, nasz tato!'. Runął cały swiat. Babcię zbudził mój ryk, spazmy. Krzyczałam, że nigdy go nie było, a teraz straciłam nadzieję na odbudowanie czegokolwiek. Już niczego nie da się nadrobić (...). Mój ojciec miał jakąs obsesję. On się fascynował nożami, kolekcjonował je. Jego ojciec przecież też zginął od noża. Ale chyba nigdy nie targnąłby się na życie w taki sposób. Tak myslałam. Dzis nie jestem pewna... Sądzę, że zginął z miłosci. Nie mógł już więcej udźwignąć. Mój ojciec był trochę szalony. Mama mi opowiadała, że gdy jeszcze z nią mieszkał, groził, że jak nie powie mu, że go kocha, to wyskoczy z okna. Trzymał się parapetu i udawał, że skacze. Takie żarty. Ale wtedy... nie miał powodu umierać. Snuł plany, dostał zlecenia z Niemiec na nowe projekty filmowe. Nigdy się nie dowiem, co naprawdę się stało. I myslę, że może nawet nie chciałabym wiedzieć" - czytamy dalej.

"Frytka" mówi też, że jest pełnoprawną spadkobierczynią rodziny Frykowskich. Nie wie, czy kiedykolwiek ujrzy choć centa z milionów dolarów, jakie jej ojciec miał odziedziczyć. To majątek gromadzony w Stanach, procent od sprzedaży twórczosci Mansona, który sądownie został przyznany jako odszkodowanie dla rodziny Wojtka. "Być może zajmę się tym w przyszłosci. Trzeba mieć dobrego prawnika" - mówi. Opowiada, też, że za taką sumę kupiłaby sobie jakis dom, samochód, ale chciałaby też wybudować piękny dom starców. Ma słabosć do starych ludzi, może dlatego, że wychowywała ją babcia. "Takim domem mogłabym oddać hołd mojemu ojcu. W przyszłosci stworzę fundację imienia Bartka Frykowskiego. Nie chciałabym, żeby został zapomniany" - dodaje.

"W Zaduszki chodzę na jego grób i gadam do niego, i gadam. Aż ludzie patrzą, że jakas wariatka chyba. Gdy jest mi źle, opowiadam mu o tym i robi mi się lżej na duszy. A gdy już było mi tak totalnie źle po 'Big Brotherze', byłam rozbita i nie wiedziałam, w którą stronę mam isć, wyjechać, zostać, poszłam na cmentarz. Padał straszny deszcz. Mówię: 'Tato, daj jakis znak, że mnie słyszysz'. I w tym momencie rozstąpiło się niebo, wyszło słońce, oswietlając moją zapłakaną twarz. I to mnie tak rozbiło, że wyjąc, padłam na jego grób. Czasami mam wrażenie, że on patrzy na mnie z góry i jest ze mnie dumny. Z tego, że konsekwentnie realizuję moje plany, że studiuję w szkole aktorskiej, że mam ambicje" - mówi Agnieszka.

Bohaterka "Big Brother'a" twierdzi, że nie wierzy w fatum. "Nie chcę w nie wierzyć, bo znaczyłoby to, że mamy niewielki wpływ na swój los. A czasami myslę, że jesli było fatum, jakas klątwa, to dotyczyła ona męskiej linii rodu. I że może to ja własnie będę tą Frykowską, która przełamie złą passę, odwróci złą energię. I że będzie cudownie. Spotkamy się przy okrągłym stole, będziemy się bratać i całować. Czuję, że mam w sobie siłę, by tego dokonać. Idę przez życie przebojem, dostaję po tyłku, podnoszę się i idę dalej" - kończy "Frytka".

[Rozmawiała Krystyna Pytlakowska, Viva / Foto: Mateusz Stankiewicz, AF Photo]